Jakość wymaga czasu

Agnieszka Kręglicka, restauratorka, autorka książek kulinarnych, promotorka zrównoważonego stylu życia i dobrego jedzenia
27-09-2018, 22:00

Trudno opierać się urokowi tego, co nowe i śliczne. W supermarkecie na wejściu atakuje nas zapach świeżego pieczywa. Wiadomo, że bułeczki prosto z pieca, pachnące i rumiane, działają rozbrajająco. Jak wszyscy, ulegam temu czarowi, ale po chwili przychodzi refleksja, że jakość wymaga czasu, rodzi się powoli.

Świeżość bułki z supermarketu trwa chwilę, zaś żytni chleb, który kupuję na targu, choć mało efektowny z wyglądu, smaku ma znacznie więcej i trzyma się dobrze przez tydzień, do ostatniego okrucha. Naprawdę dobre pieczywo, to takie, które wcześniej miało czas, by powoli dojrzeć na zakwasie, by urosnąć bez polepszaczy, a wreszcie, by upieczono je w piecu opalanym drewnem, który trzeba długo rozgrzewać. Urok niektórych warzyw pryska, gdy trafimy na pędzonego w szklarni, wodnistego pomidora, albo na sałatę, więdnącą zaraz po przyniesieniu do domu. Warzywa z gruntu, uprawiane w tradycyjny, ekologiczny sposób, smaku mają więcej, pozostają dłużej jędrne i mocne. To zasługa słońca i czasu, jaki dostały na dojrzewanie, oraz wielu lat pracy rolnika, wkładanej w ziemię, by była zdrowa i żyzna. Robiąc w głowie przegląd szlachetnych produktów, skłaniam się do wniosku, że powstawanie wyrafinowanego smaku, wiąże się nierozerwalnie z dojrzewaniem i cierpliwością. Weźmy koniak. Czym byłby bez miesięcy, lat spędzonych w beczce? Jak wspaniale zmienia go czas, rozbudowując głębię aromatu, smaku i koloru. Albo parmezan? Roczny jest świetny, dwuletni lepszy, ale trzyletni, ach! Ten rozkłada nas na łopatki. Napis „extra vecchio” na serze elektryzuje mnie podobnie, jak XO na koniaku. Czasu na powolne dojrzewanie potrzebuje szynka parmeńska, bresaola i swojski kindziuk. Steki z sezonowanego mięsa uznawane są za najwyborniejsze.

Powolne dojrzewanie uszlachetnia nalewki i herbatę pu-erh, sos sojowy i ocet balsamiczny. Każdy z tych produktów w wersji młodzieńczej wypada słabiutko, prawdziwej klasy nabiera z czasem. Powolność w dzisiejszym świecie została zepchnięta na margines. Rządzi „insta”, to, co nowe, błyszczy najmocniej, trwa chwilę, zostaje zastąpione przez nowsze. Ale szybkość nie służy uważności. Potrzeba, by zwolnić, złapać oddech, rodzi ruchy slow food, slow sex, slow life. Rozsmakowanie się w dojrzewaniu, pozwala cieszyć się oczekiwaniem oraz delektować niespiesznie efektem tegoż oczekiwania. Patrząc na mojego dojrzałego męża, wolę go w wersji z kieliszkiem koniaku w ręce, niż na deskorolce.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Agnieszka Kręglicka, restauratorka, autorka książek kulinarnych, promotorka zrównoważonego stylu życia i dobrego jedzenia

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Jakość wymaga czasu