Jan Kurp na razie ocalał

MT
24-09-2007, 00:00

Prezes Południowego Koncernu Energetycznego co najmniej miesiąc pozostanie szefem giganta. Czyli do wyborów.

Prezes Południowego Koncernu Energetycznego co najmniej miesiąc pozostanie szefem giganta. Czyli do wyborów.

W piątek miało dojść do spotkania członków rady nadzorczej, zarządu i przedstawicieli związków zawodowych Południowego Koncernu Energetycznego (PKE), którego skonsolidowane przychody przekraczają 6,1 mld zł. Tematem rozmów miała być dymisja Jana Kurpa, wieloletniego prezesa, której domagał się przewodniczący rady Filip Grzegorczyk, młody menedżer z nadania krakowskiego PiS. W obronie prezesa stanęła załoga i związki zawodowe.

Jeszcze w czwartek po południu PAP informowała, że szef rady krytycznie ocenia Jana Kurpa, i że, „doprowadzi do odwołania każdego, kto nie realizuje woli właściciela spółki”. Tego samego dnia ukazał się tekst w „Naszym Dzienniku”, w którym przestawiono prezesa Kurpa jako rozrzutnego menedżera, a PKE jako firmę, która ma kłopoty. Michał Krupiński, wiceminister skarbu, mówił m.in., że koncern mało inwestuje, co w przyszłości grozi ograniczeniem jego produkcji. Takiej opinii nie podzielają eksperci z branży energetycznej.

W piątek rano nastąpił nieoczekiwany zwrot akcji. Do zaplanowanego spotkania nie doszło. Pojawił się za to komunikat. Przewodniczący rady i prezes PKE wspólnie oświadczyli, że po spotkaniu i rozmowie z Wojciechem Jasińskim, ministrem skarbu, zawiesili broń na 30 dni, czyli do 21 października (czyli dnia wyborów), i zaapelowali do załogi o spokój społeczny.

— Oczekujemy, że w tym czasie zostaną wyjaśnione wątpliwości — mówi Zdzisław Przydatek, przewodniczący Solidarności w PKE.

Z naszych informacji wynika, że przewodniczący rady PKE i wiceminister Krupiński chcieli wykorzystać zamieszanie związane z kampanią wyborczą i bez uzgodnienia ze swoim szefem, czyli ministrem Jasińskim, doprowadzić szybko do odwołania prezesa PKE. Dlatego posiedzenie rady zostało zwołane na niedzielę 16 września. Tyle tylko że nieprawidłowo, więc się nie odbyło.

Sprawa ma także aspekt polityczny. Odwołanie Kurpa przez młodych „pistoletów” z PiS mogłoby partię pozbawić głosów wyborczych. PKE zatrudnia przecież około 8 tys. osób. Do tego należy doliczyć członków rodzin.

Kiedy kolejne posiedzenie rady? Telefon Filipa Grzegorczyka milczał.

— Nie wiem — mówi Marian Kasperczyk, członek rady.

Według naszych informacji, dopiero po wyborach.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: MT

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Jan Kurp na razie ocalał