Czytasz dzięki

Jarucka: Zmieniałam oświadczenie majątkowe Cimoszewicza

Polska Agencja Prasowa SA
opublikowano: 11-08-2005, 18:18

Komisja śledcza ds. PKN Orlen otrzymała w czwartek oświadczenie byłej asystentki społecznej Włodzimierza Cimoszewicza, Anny Jaruckiej, w którym napisała, że na prośbę Cimoszewicza usunęła z jego oświadczenia majątkowego, które składał w Sejmie i MSZ, informacje na temat akcji PKN Orlen. Komisja już w najbliższy wtorek chce przesłuchać Jarucką.

Komisja śledcza ds. PKN Orlen otrzymała w czwartek oświadczenie byłej asystentki społecznej Włodzimierza Cimoszewicza, Anny Jaruckiej, w którym napisała, że na prośbę Cimoszewicza usunęła z jego oświadczenia majątkowego, które składał w Sejmie i MSZ, informacje na temat akcji PKN Orlen. Komisja już w najbliższy wtorek chce przesłuchać Jarucką. 

"We wcześniejszym oświadczeniu majątkowym pana marszałka znajdowała się informacja o akcjach PKN Orlen, która potem została usunięta" - napisała była asystentka. Jak podkreśliła, w związku z tym uważa, że "oświadczenie Pana Marszałka Cimoszewicza o tym, że nieświadomie popełnił pomyłkę w oświadczeniu majątkowym za 2002 rok, jest nieprawdziwe" (chodzi o oświadczenie za 2001 rok, składane w roku 2002-PAP).

Kiedy media opublikowały oświadczenie Jaruckiej, marszałek Sejmu był niedostępny. Szefowa jego sztabu wyborczego Katarzyna Piekarska powiedziała, że oświadczenie Jaruckiej, to "nieprawda i ordynarna prowokacja".

30 lipca, składając zeznania przed komisją śledczą, Cimoszewicz powiedział, że pomylił się wypełniając oświadczenie za 2001 rok. Jak mówił, wypełnił je zgodnie ze stanem z kwietnia 2002 roku, kiedy składał oświadczenie, a powinien je wypełnić zgodnie ze stanem na koniec 2001 roku, kiedy jeszcze posiadał akcje PKN Orlen. Akcje sprzedał na początku stycznia 2002 r. Komisja śledcza nie uwierzyła wyjaśnieniom marszałka i zawiadomiła prokuraturę o możliwości popełnienia przez niego przestępstwa, które miałoby polegać na złożeniu fałszywego oświadczenia majątkowego.

Była asystentka Cimoszewicza poinformowała komisję także o tym, że na początku 2005 roku ABW przeszukała jej mieszkanie i zabrała dokumenty związane z Cimoszewiczem. Jak poinformowała, w czasie przeszukania "panowie z ABW" zabrali z jej domu oświadczenie majątkowe Cimoszewicza za 2001 rok oraz list do przewodniczącego Komisji Etyki Poselskiej, Franciszka Stefaniuka, "w którym marszałek Cimoszewicz prosił o zamianę oświadczenia majątkowego".

Stefaniuk powiedział w czwartek PAP, że nie pamięta aby Cimoszewicz zwracał się do niego z prośbą o zamianę oświadczenia.

Jarucka dodała, że wypełnione przez Cimoszewicza oświadczenia majątkowe za 2001 r. (zmienione wypełniała ona) oraz pismo w tej sprawie do szefa sejmowej komisji etyki, miała zgodnie z poleceniem Cimoszewicza "trzymać w bezpiecznym miejscu". Dlatego - jak pisze - razem z kopiami PIT-ów Cimoszewicza wzięła je do domu.

W protokole z przeszukania mieszkania Jaruckiej, który dołączyła do swojego oświadczenia, w punkcie 4. jest mowa o tym, że zabrano "dokumenty dot. Włodzimierza Cimoszewicza - Posła na Sejm RP - umieszczone w opieczętowanej kopercie podpisanej przez Annę Jarucką". 

Rzeczniczka ABW Magdalena Stańczyk potwierdziła w rozmowie z PAP, że doszło do przeszukania mieszkania Jaruckiej, ale - jak podkreśliła - "nie miało ono żadnego związku z Cimoszewiczem". Jak wyjaśniła Stańczyk, przeszukanie miało związek z podejrzeniem wyniesienia niejawnych depesz z MSZ. Śledztwo w tej sprawie nadal się toczy.

Nieruchomości
Najważniejsze informacje z branży nieruchomości mieszkaniowych i komercyjnych. Wiadomości, komentarze i analizy rynkowe.
ZAPISZ MNIE
×
Nieruchomości
autor: Dominika Masajło, Paweł Berłowski
Wysyłany raz w tygodniu
Najważniejsze informacje z branży nieruchomości mieszkaniowych i komercyjnych. Wiadomości, komentarze i analizy rynkowe.
ZAPISZ MNIE
Administratorem Pani/a danych osobowych będzie Bonnier Business (Polska) Sp. z o. o. (dalej: my). Adres: ul. Kijowska 1, 03-738 Warszawa. Administratorem Pani/a danych osobowych będzie Bonnier Business (Polska) Sp. z o. o. (dalej: my). Adres: ul. Kijowska 1, 03-738 Warszawa. Nasz telefon kontaktowy to: +48 22 333 99 99. Nasz adres e-mail to: rodo@bonnier.pl. W naszej spółce mamy powołanego Inspektora Ochrony Danych, adres korespondencyjny: ul. Ludwika Narbutta 22 lok. 23, 02-541 Warszawa, e-mail: iod@bonnier.pl. Będziemy przetwarzać Pani/a dane osobowe by wysyłać do Pani/a nasze newslettery. Podstawą prawną przetwarzania będzie wyrażona przez Panią/Pana zgoda oraz nasz „prawnie uzasadniony interes”, który mamy w tym by przedstawiać Pani/u, jako naszemu klientowi, inne nasze oferty. Jeśli to będzie konieczne byśmy mogli wykonywać nasze usługi, Pani/a dane osobowe będą mogły być przekazywane następującym grupom osób: 1) naszym pracownikom lub współpracownikom na podstawie odrębnego upoważnienia, 2) podmiotom, którym zlecimy wykonywanie czynności przetwarzania danych, 3) innym odbiorcom np. kurierom, spółkom z naszej grupy kapitałowej, urzędom skarbowym. Pani/a dane osobowe będą przetwarzane do czasu wycofania wyrażonej zgody. Ma Pani/Pan prawo do: 1) żądania dostępu do treści danych osobowych, 2) ich sprostowania, 3) usunięcia, 4) ograniczenia przetwarzania, 5) przenoszenia danych, 6) wniesienia sprzeciwu wobec przetwarzania oraz 7) cofnięcia zgody (w przypadku jej wcześniejszego wyrażenia) w dowolnym momencie, a także 8) wniesienia skargi do organu nadzorczego (Prezesa Urzędu Ochrony Danych Osobowych). Podanie danych osobowych warunkuje zapisanie się na newsletter. Jest dobrowolne, ale ich niepodanie wykluczy możliwość świadczenia usługi. Pani/Pana dane osobowe mogą być przetwarzane w sposób zautomatyzowany, w tym również w formie profilowania. Zautomatyzowane podejmowanie decyzji będzie się odbywało przy wykorzystaniu adekwatnych, statystycznych procedur. Celem takiego przetwarzania będzie wyłącznie optymalizacja kierowanej do Pani/Pana oferty naszych produktów lub usług.

"Doszukiwanie się jakichkolwiek powiązań przeszukania ze stycznia 2005 r. z kampanią wyborczą, z kandydowaniem pana Cimoszewicza na prezydenta i podejrzewanie ABW o nielegalne działania w tym względzie traktowane jest przez Agencję jako pomówienie" - powiedziała Stańczyk.

Przyznała jednak, że wśród zabezpieczonych przez funkcjonariuszy ABW materiałów był dokument z klauzulą poufne, jak się okazało - oświadczenie majątkowe Cimoszewicza.

Wiceszef komisji śledczej Roman Giertych (LPR) zaapelował do szefa ABW Andrzeja Barcikowskiego, żeby ten jak najszybciej przekazał komisji oryginalne oświadczenie majątkowe wypełnione przez Cimoszewicza oraz jego pismo do szefa komisji etyki z prośbą o możliwość zamiany oświadczenia.

Posłowie z komisji oceniają oświadczenie Jaruckiej jako sensacyjne. Mówią też, że powinna być ona przesłuchana przez komisję, ale także przez prokuraturę. 

Szef komisji Andrzej Aumiller (UP) uważa, że sprawę "sensacyjnego" oświadczenia Jaruckiej należy wyjaśnić. Jak powiedział, "ciekawe, czy ta pani ma dowody świadczące o prawdziwości jej oświadczenia". Według niego, jedynie "prokurator ma odpowiednie instrumenty, może szybko wdrożyć działanie, z tego względu, że dotyczy to kandydata na prezydenta".

Zdaniem Aumillera, "trzeba brać pod uwagę wszystkie motywy złożenia przez Jarucką takiego oświadczenia: zarówno chęć szkodzenia kandydatowi jak i docieranie do prawdy". W jego ocenie, podstawowe pytanie brzmi, dlaczego b. asystentka Cimoszewicza złożyła swoje oświadczenie tak późno. "Można je było złożyć dużo wcześniej" - uważa Aumiller.

Zbigniew Wassermann (PiS) dziwi się, że można wątpić, czy oświadczenie Jaruckiej to wiarygodny dowód. "To dziwne stawiać w wątpliwość motywy, zanim wysłucha się tego, co Jarucka ma do powiedzenia" - dodał. Zdaniem Wassermanna, b. asystentka zgłosiła się do komisji, by pomóc w ustaleniu prawdy.

Giertych uważa, że gdyby oświadczenie Jaruckiej potwierdziło się, oznaczałoby to, że z jakiegoś powodu ukrywany był fakt posiadania i sprzedaży akcji PKN Orlen. Zdaniem Giertycha, najbardziej prawdopodobne jest to, że Cimoszewicz na początku 2002 roku dowiedział się o planach zatrzymania Modrzejewskiego i planach sprzedaży polskiego sektora naftowego i "chciał ukryć swój związek z tą aferą".

Sama Jarucka, do której dotarła "Panorama" TVP2, nie chciała skomentować swojego oświadczenia. "Nie będę w tej chwili nic komentować. Będę na komisji i wtedy będę odpowiadać na pytania i to wszystko" - powiedziała jedynie.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Polska Agencja Prasowa SA

Polecane