Jedna ręka skarbu w dwóch kieszeniach

Andrzej Nierychło
25-01-2007, 00:00

Pomysł odkupienia przez KGHM akcji LOT od syndyka szwajcarskiego Swissair ma dwa oblicza. Pierwsze — to normalna transakcja biznesowa, wskutek której KGHM ulokowałby część swojego zysku w akcjach LOT, traktując to jako inwestycję portfelową. Ma ich już sporo, np. Dialog czy Polkomtel. Zysk miedziowego giganta za ubiegły rok może, jak słychać, przekroczyć 4 miliardy złotych, zakup szwajcarskiego pakietu nie pochłonąłby nawet dziesiątej części tej kwoty. Dotąd wszystko jest w porządku, ale dalej już niekoniecznie. KGHM ma obowiązek inwestować z głową, bo to jego zabezpieczenie na przyszłość w sytuacji, gdy wyniki zależą od koniunktury na miedź w świecie, a ta jest bardzo zmienna. Tymczasem towarzystwa lotnicze nie są dzisiaj szczególnie atrakcyjnym kąskiem. Cała branża ma kłopoty i najpewniej czekają ją wielkie reformy. Trudno liczyć na znaczące zyski z takiej inwestycji.

Drugie oblicze jest bardziej ponure. Otóż zachodzi ewentualność, że LOT jest kolejną firmą, którą rząd pragnie „odzyskać”, zaś półpaństwowy

KGHM chce (musi?) wyświad-

czyć mu uprzejmość. LOT nie ma prezesa, kolejny konkurs znowu zabuksował. Jest więc o co walczyć, ale do tego potrzeba więcej głosów w radzie nadzorczej i zgromadzeniu akcjonariuszy. Czyżby to było rzeczywiście aż tak proste?

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Andrzej Nierychło

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Jedna ręka skarbu w dwóch kieszeniach