Jedni liczą straty, inni czekają na zyski

Katarzyna Jaźwińska
13-09-2004, 00:00

Politycy szacują wartość WRJ na blisko 500 mln zł. Cena transakcji może być jednak niższa. Chyba, że znajdzie się rywal dla Donbasu...

Skarb państwa, akcjonariusze Walcowni Rur Jedność (WRJ) i jej wierzyciele śpieszą się ze sprzedażą firmy. Powód jest prosty, hossa w sektorze stalowym zwiększa ich szanse na odzyskanie choćby części zaangażowanych w spółkę środków.

Szacowanie ceny

Tadeusz Soroka, wiceminister skarbu, szacuje wartość WRJ na 450- -500 mln zł. Akcjonariusze firmy spodziewają się jednak, że kwota uzyskana od inwestora będzie niższa. Musi on bowiem wydać jeszcze na dokończenie inwestycji i jej rozruch blisko 200 mln zł.

— Walcownia miała kosztować 474 mln zł. Inwestor, w najlepszym wypadku, zapłaci wierzycielom różnicę, jaka zostanie po odjęciu od tej kwoty środków, które musi zaangażować w dokończenie projektu — uważa jeden z akcjonariuszy firmy.

Na realizowaną od 1977 r. inwestycję już wydano około 700 mln zł. Według wstępnych szacunków, dziś inwestor może zapłacić 200-300 mln zł. Nieoficjalnie mówi się, że akcjonariusze, którzy zaangażowali w kapitał WRJ 220 mln zł, nie odzyskają ani grosza. Długi wobec banków to prawie 200 mln zł, a wobec funduszy ochrony środowiska 135 mln zł. Tadeusz Soroka, wiceminister skarbu, podkreśla, że wierzyciele już pogodzili się z myślą, że nie odzyskają w całości zaangażowanych środków. Tak naprawdę jednak, jeśli uda się sprzedać w tym roku WRJ, mają szansę w bilansie wykazać zysk z tej transakcji. Większość wierzycieli i akcjonariuszy już dawno bowiem utworzyła rezerwy na należności, a banki dodatkowo mogły je wpisać w koszty i skorzystać z ulgi podatkowej. Dzięki sprzedaży rozwiążą rezerwy i zanotują zysk.

Znalezienie inwestora jest też ważne dla skarbu państwa, TFS i Stalexportu. Instytucje te unikną spłaty gwarantowanych kredytów dla WRJ.

Dwie pieczenie

Zakupem walcowni interesuje się Donbas, zdeterminowany, by kupić Hutę Stali Częstochowa. Nieoficjalnie dowiedzieliśmy się też, że politycy zasugerowali zakup firmie LNM, która rywalizuje w Częstochowie z Ukraińcami. Czyżby liczyli, że nowy chętny pozwoli podbić cenę transakcji? LNM jest jednak sceptycznie nastawiony do zakupu walcowni.

Tadeusz Wenecki, prezes TFS, zaprzecza jednak, by urzędnicy próbowali wiązać te transakcje.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Katarzyna Jaźwińska

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Jedni liczą straty, inni czekają na zyski