Jedyna nadzieja związana z brexitem to... brak brexitu

opublikowano: 09-06-2019, 22:00

Niezależnie od tego, czy 30 października dojdzie do twardego rozwodu z UK, czy nie, biznes powinien być gotowy na najczarniejszy scenariusz

Z panelu pod tytułem „Lekcje z brexitu dla biznesu” płyną dwa wnioski: kiedy dyskutujesz o brexicie, niekoniecznie zapraszaj do panelu Brytyjczyków, a kiedy rozmawiasz o armagedonie, nie pytaj, kto na tym skorzysta. Panel prowadził Jan Krzysztof Bielecki, szef rady programowej Europejskiego Kongresu Finansowego, zaprawiony w bojach moderator. Można było jednak odnieść wrażenie, że sytuacja nieco wymknęła mu się spod kontroli. Teoretycznie miał wszystko, żeby poprowadzić ciekawą, widowiskową dyskusję: znamienitych uczestników i kontrowersyjny temat. A jednak wyszło, jak wyszło.

Goście z UK są przekonani, że niezależnie od kształtu brexitu
Londyn pozostanie finansowym centrum, gdyż obsługuje rynki z całego świata, a
jego znacznie daleko wykracza poza Europę.
Zobacz więcej

FINANSOWA STOLICA ŚWIATA:

Goście z UK są przekonani, że niezależnie od kształtu brexitu Londyn pozostanie finansowym centrum, gdyż obsługuje rynki z całego świata, a jego znacznie daleko wykracza poza Europę. Mateusz Ochocki

Przede wszystkim goście z UK: Nikhil Rathi, CEO londyńskiej giełdy, i Nick Collier, dyrektor zarządzający brukselskim biurem Citi of London Corporation, z prawdziwie angielską dyskrecją odpowiadali na pytania o scenariusze po brexicie. Szef LSE odpowiedział jednym zdaniem: jesteśmy przygotowani na wszystkie scenariusze. Nick Collier poradził przedsiębiorcom, żeby za bazowy scenariusz brali najczarniejszą jego wersję, czyli twardy rozwód. Goście z Wysp nie chcieli wdawać się w analizy polityczne ani snucie prognoz. Bo jak tu rozmawiać o formach życia po katastrofie nuklearnej? Z wyraźnym zaskoczeniem zareagowali na uwagę Michała Krupińskiego, prezesa Pekao, który stwierdził, że brytyjscy politycy nie wyciągają wniosków, oraz zapytał, dlaczego biznes nie próbuje im uświadomić powagi sytuacji i skutków gospodarczych podejmowanych decyzji.

— Biznes nie lubi angażować się w politykę, nie taka jest jego rola. Mówimy politykom o konsekwencjach, jak chociażby to, że brexit odcina nas od napływu talentów. Musimy jednak przygotować się na twardy brexit. Dotyczy to szczególnie biznesu regulowanego, który wymaga uzyskania zezwoleń do działania na innych rynkach — stwierdził Nick Collier.

Szybko głos zabrał przedstawiciel takiej firmy.

— Churchill powiedział, że każda przeszkoda to okazja. Dla nas hard brexit to katastrofa — powiedział Rafał Stepnowski, wiceszef Boeing Digital Solution i dyrektor ds. government solutions w Boeing International, wskazując na niezwykle skomplikowany system umów międzynarodowych istniejących na rynku lotniczym.

Jasne strony brexitu

Jan K. Bielecki próbował poszukać jakichś pozytywów brytyjskiego rozwodu, np. dla Polski, wskazując, że Francuzi i Niemcy kuszą i ściągają do siebie zasiedziałe w Londynie instytucje międzynarodowe. Pytanie, czy nie moglibyśmy pójść w ich ślady.

— Mało jest rzeczy, na których moglibyśmy zyskać — powiedział Michał Krupiński, podsumowując w ten sposób niemrawą dysputę o jakichkolwiek korzyściach dla Polski.

Jego zdaniem jedyna, mocno iluzoryczna korzyść jest taka, że Polacy zaczęli wracać z Wysp. Szef Pekao zwrócił uwagę, że nie tylko nic nie wyniesiemy z brexitu, ale w dodatku utracimy wypróbowanego sojusznika w bojach w Brukseli o liberalizację przepisów w UE, wspólny rynek, unię bankową i kapitałową.

— To będzie odwrót od wolnego rynku i taki scenariusz uważam za realny — stwierdził Michał Krupiński.

Nick Collier, nieco naciskany przez publiczność o realne koszty brexitu dla UK, najpierw powiedział, że ponosi je rząd, a potem przyznał, że skutek może być taki jak uderzenie kryzysu z lat 30 ubiegłego wieku.

Wizja przyszłości

Nouriel Roubini — słynny ekonomista ze Stern School of Business przy Uniwersytecie Nowojorskim — który w składzie panelu znalazł się w ostatniej chwili, kategorycznie stwierdził, że nie ma absolutnie żadnych korzyści z wyjścia Wielkiej Brytanii z UE bez umowy.

— Niektórzy mówią, że hard brexit jest lepszy niż niepewność. Nie, „no deal” oznacza chaos. Inni przekonują: bez Unii będziemy jak drugi Singapur: wolni, bez podatków i regulacji z Brukseli. To iluzja, Singapur jest niezwykle uregulowanym krajem, a koszty są bardzo wysokie. Kolejna mrzonka: umowę z UE zastąpimy umowami z krajami Commonwealthu, Chinami, USA. Cóż, dla Chin Wielka Brytania jest atrakcyjna tylko jako wrota Europy. Jeśli chodzi o Stany Zjednoczone, to Donald Trump poprosił ostatnio brytyjski rząd o dwie przysługi: zakup modyfikowanej genetycznie żywności i zaprzestanie manipulowania kursem — powiedział ekonomista.

Na koniec, żeby zamknąć dyskusję optymistycznym akcentem, zaprezentował wielopoziomową prognozę polityczną dla UE. Boris Johnson zostaje premierem, jedzie do Brukseli wymóc ustępstwa — bez skutku. Próbuje przeforsować twardy brexit w parlamencie — przegrywa. Królowa rozpisuje wybory. Powstaje nowa, centrowa partia z elementów proeuropejskich Torysów i liberałów od Corbina, która, być może przy wsparciu szkockich narodowców, tworzy gabinet. Następnie rozpisuje drugie referendum i Wielka Brytania zostaje w UE.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Eugeniusz Twaróg

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu