Jeśli amortyzować, to nie mniej niż 10 tys. zł

opublikowano: 21-08-2017, 22:00

Podwyżka jednorazowego odpisu wydatków na środki trwałe cieszy biznes. Przedsiębiorcy wątpią jednak, aby proponowany próg rozpędził inwestycje

Po kilkunastu latach nieaktualizowania limitu jednorazowej amortyzacji ma on szansę wzrosnąć — z 3,5 tys. zł do 5 tys. zł. Taka podwyżka zaproponowana została w konsultowanym obecnie projekcie zmian w obu ustawach o podatku dochodowym — od osób fizycznych (PIT) oraz prawnych (CIT).

Według Marcina Dyla, prezesa Izby Zarządzających Funduszami i Aktywami, próg jednorazowej amortyzacji powinien być podniesiony o wskaźnik wyższy niż poziom inflacji z lat 2000-17, kiedy ten limit nie był waloryzowany. To uwolni ustawodawcę od ciągłego nowelizowania przepisów podatkowych zależnie od aktualnej wartości dóbr i usług.
Zobacz więcej

STABILNE USTAWY:

Według Marcina Dyla, prezesa Izby Zarządzających Funduszami i Aktywami, próg jednorazowej amortyzacji powinien być podniesiony o wskaźnik wyższy niż poziom inflacji z lat 2000-17, kiedy ten limit nie był waloryzowany. To uwolni ustawodawcę od ciągłego nowelizowania przepisów podatkowych zależnie od aktualnej wartości dóbr i usług. [FOT. ARC]

W nowej granicy wydatków na nabycie środków trwałych lub niematerialnych i prawnych, które można jednorazowo zaliczyć do kosztów uzyskania przychodów, uwzględniono czynnik inflacji. Według wyjaśnień ministra finansów, autora projektu, w latach, gdy limit jednorazowej amortyzacji „stał w miejscu”, jej skumulowana wysokość wyniosła ok. 40 proc.

Minister ma nadzieję, że zaproponowana podwyżka będzie stanowić zachętę do zwiększania wydatków inwestycyjnych, która jego zdaniem powinna oddziaływać przede wszystkim na mikro-, małe i średnie przedsiębiorstwa.

Wyprzedzić inflację

Reakcja biznesu nie jest tak optymistyczna. Co prawda organizacje przedsiębiorców zgodnie przyjmują tę zmianę za duży plus projektowanej nowelizacji, ale nie są przekonane, czy jest ona w stanie znacząco pobudzić inwestycje. Marcin Dyl, prezes Izby Zarządzających Funduszami i Aktywami (IZFiA), docenia to, że celem zaproponowanych zmian jest dostosowanie minimalnej kwoty odpisów amortyzacyjnych do poziomu wynikającego z rzeczywistej stopy łącznej inflacji występującej w latach 2000-17. Przyznaje też, że znalazła ona odzwierciedlenie w projektowanej podwyżce, ale jest za tym, aby była jeszcze wyższa.

— Uzasadnione jest podwyższenie kwoty odpisu ponad wartość wynikającą z czynnika łącznej inflacji. To pozwoli na wyeliminowanie konieczności częstej nowelizacji ustaw o PIT i CIT w celu dostosowania jego limitu do aktualnej wartości dóbr i usług — wyjaśnia Marcin Dyl. Proponuje on kwotę 7,5 tys. zł. O jeszcze wyższą apeluje m.in. Związek Rzemiosła Polskiego (ZRP) oraz Związek Przedsiębiorców i Pracodawców (ZPP).

— Zmiana polegająca na podwyższeniu z obecnych 3,5 tys. zł do 5 tys. zł limitu wydatków zaliczanych do kosztów podatkowych powinna być rozpatrywana z uwzględnieniem przepisów, które weszły w życie 1 sierpnia tego roku, a dotyczą tzw. przyspieszonej amortyzacji. Umożliwiły one w przypadku nabycia środków trwałych z wybranych grup jednorazową amortyzację nawet do 100 tys. zł — podkreśla Jan Gogolewski, prezes ZRP.

Wyrównać różnice

Zwraca uwagę, że jednocześnie, bez uzasadnienia, ograniczono możliwość dokonania jednorazowego odpisu dla środków trwałych o łącznej cenie od 10 tys. zł rocznie.

— Oznacza to, że środki trwałe warte od 3,5 tys. zł do 10 tys. zł nadal podlegają ogólnym zasadom amortyzacji, rozłożonej często na wiele lat, podczas gdy maszyny i urządzenia o znacznie wyższej wartości, nawet100 tys. zł, mogą być zaliczone w koszty jednorazowo. Uważamy to za niezrozumiałą nierówność, działającą na niekorzyść mikrofirm, które z powodów oczywistych kupują środki trwałe raczej o niższej wartości — stwierdza przedstawiciel środowiska rzemiosła. W konsekwencji związek postuluje skorygowanie proponowanych przepisów poprzez podniesienie progu jednorazowej amortyzacji do kwoty 10 tys. zł. O to samo apeluje Cezary Kaźmierczak, prezes ZPP.

— Granica 5 tys. zł może okazać się zbyt małą zachętą do zwiększenia wysiłku inwestycyjnego polskich firm. Niska stopa inwestycji stanowi temat debaty publicznej już od jakiegoś czasu.

W 2016 r. szeroko omawiano gwałtowny jej spadek, zastanawiając się nad potencjalnymi przyczynami tego stanu. O ile rok temu mieliśmy do czynienia przede wszystkim ze zmniejszeniem wartości skali inwestycji publicznych, w tym przede wszystkim samorządowych, co wynikało m.in. z niedostatecznego wykorzystania funduszy Unii Europejskiej, o tyle strukturalną cechą charakterystyczną polskiej gospodarki jest niewielki udział inwestycji w generowaniu wzrostu gospodarczego — zwraca uwagę Cezary Kaźmierczak.

Według niego na tę sytuację wpływa m.in. niewielki poziom bezpieczeństwa prawnego. Prywatni inwestorzy mogą obawiać się lokowania znacznych pieniędzy w różnego rodzaju przedsięwzięciach, ponieważ nie mogą mieć pewności co do warunków prowadzenia działalności gospodarczej nawet w bardzo bliskiej przyszłości.

— Trzeba też zwrócić uwagę na dotychczasowy brak regularnej polityki tworzenia impulsów do inwestowania. Świadczy o tym m.in. próg jednorazowej amortyzacji na poziomie 3,5 tys. zł, który pozostawał w niezmienionej wysokości od 2000 r. — podkreśla Cezary Kaźmierczak.

I on zwraca uwagę na niedawne umożliwienie jednorazowego rozliczenia nakładów na środki trwałe do wysokości 100 tys. zł, stanowiącego istotny bodziec do inwestowania — jednak ta ulga dotyczy tylko urządzeń wcześniej nieużywanych, fabrycznie nowych. Projekt obecnie konsultowany ma natomiast tę zaletę, że obejmuje również używane środki trwałe.

Jest potencjał

— Będzie to zatem rozwiązanie komplementarne wobec innych opcji. Zastrzeżenia budzi jedynie nowy próg jednorazowej amortyzacji, który może niewystarczająco zachęcać do inwestowania. Skoro był on zamrożony od wielu lat, to nowy powinien wynosić przynajmniej 10 tys. zł, co pozwoliłoby poniekąd zrekompensować inwestorom tak długi czas obowiązywania pułapu ustanowionego w przeszłości — komentuje prezes ZPP. Z prognoz „Busometru”, badania nastrojów wśród przedsiębiorców przeprowadzanego przez ten związek, wynika, że w drugiej połowie tego roku inwestycje planuje 47 proc. firm z sektora MSP.

— Oznacza to, że w gotowości do uruchomienia pozostaje ogromna energia tego swoistego „mrowiska” gospodarczego, złożonego z firm mikro-, małych i średnich. One chcą inwestować i jest to potencjalnie olbrzymi zasób, z którego trzeba skorzystać — uważa Cezary Kaźmierczak.

Koszty dla finansów publicznych

MF szacuje, że nowy limit jednorazowej amortyzacji wpłynie na obniżenie dochodów jednostek sektora finansów publicznych w pierwszym roku obowiązywania w wysokości 0,2 mld zł. Do tych obliczeń przyjęto dane GUS dotyczące nakładów inwestycyjnych na maszyny, urządzenia techniczne i narzędzia oraz nakłady inwestycyjne wg form prawnych w 2015 r. Wielkość nakładów poniesionych na tego rodzaju inwestycje wyniosła 91 mld zł. Przeanalizowano też nakłady podmiotów według form prawnych (czyli podatników PIT i CIT). Uwzględniono ponadto udział jednostek samorządu terytorialnego we wpływach z PIT i CIT — w 2017 r. wynoszą one odpowiednio 49,74 proc. i 22,86 proc.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Iwona Jackowska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Firmy / Jeśli amortyzować, to nie mniej niż 10 tys. zł