Jest wiele sposobów lokowania firmowych nadwyżek płynności

ET
23-06-2010, 00:00

Oprocentowanie depozytów spada i będzie spadać. Warto się rozejrzeć za innymi możliwościami. Jest w czym wybierać.

Oprocentowanie depozytów spada i będzie spadać. Warto się rozejrzeć za innymi możliwościami. Jest w czym wybierać.

Na froncie wojny o depozyty mamy zawieszenie broni. Banki już się nie biją o pieniądze klientów detalicznych i korporacyjnych, bo płynności na rynku mają pod dostatkiem. Trochę jej wyparowało po emisji PZU i teraz przy okazji Tauronu, na których akcje część inwestorów przerzuciła pieniądze z lokat. Ale pieniędzy jest tyle, że przekłada się to na wysokość oprocentowania.

— Ceny depozytów spadają i to raczej trwała tendencja — ocenia Cezary Raczyński, dyrektor departamentu controllingu i analiz bankowości korporacyjnej BRE Banku.

Nie licząc drobnych wahań sezonowych (na nieco wyższy procent klienci korporacyjni mogą liczyć pod koniec kwartału, gdy banki w ramach "window dressing" podrasowują nieco bilanse, by lepiej się prezentowały w raportach okresowych), nie należy raczej oczekiwać powrotu sytuacji sprzed roku, kiedy nawet krótkie lokaty były bardzo atrakcyjne. Przy obecnym, bardzo dynamicznie rosnącym rynku depozytów przedsiębiorstw — 15 proc. rok do roku — można oczekiwać nieco atrakcyjniejszych stawek dla lokat na dłuższe terminy: 6-9 miesięcy lub rok.

Wnioski? Czasy gdy banki były gotowe grubo przepłacić za depozyty korporacyjne odeszły. Dzisiaj lokata jest dla firmy najwyżej bezpiecznym miejscem przechowywania pieniędzy. Na zyski trudno już liczyć, choć podstawowe stawki procentowe wciąż są powyżej WIBOR-u. Standardowe oprocentowanie dla lokaty miesięcznej to 4,75 proc., 12-miesięcznej — 5 proc. To stawki wyjściowe, podlegające negocjacji. Targować można już od depozytów o wartości 50 tys. zł (zależnie od banku) z szansami na ugranie 20-50 punktów bazowych.

Pieniądze od ręki

Wiekszość depozytów firmowych ma termin zapadalności do trzech miesięcy. Choć firmy mają sporą nadwyżkę płynności, rzadko lokują ją na dłuższe terminy. Dla tych, które nie chcą na długo zamrażać płynności dobrym rozwiązaniem jest rachunek oszczędnościowy. Nie różni się w zasadzie od rachunków klientów detalicznych, a może być nawet poręczniejszy. Rachunki oszczędnościowe detaliczne zwykle są "podpięte" pod konta osobiste. Klient nie ma bezpośredniego dostępu przy użyciu karty do przechowywanych na nich pieniędzy. Wcześniej musi je przelać z rachunku na konto. Natomiast do firmowego rachunku oszczędnościowego klient od razu dostaje kartę (ale nie jest to jeszcze standard).

— Kiedy lokujemy pieniądze na krótkie okresy raczej nie warto się kierować wysokością oprocentowania. Średnie stawki wszędzie są podobne. Dobrze jest natomiast zwrócić uwagę na funkcjonalność rachunku, lokaty, czy np. można z niej wypłacić pieniądze przed upływem terminu zapadalności. Najlepiej w banku, w którym się ma rachunek, zacząć negocjacje w sprawie wyższego oprocentowania. Banki zwykle doceniają lojalnych klientów — twierdzi Magdalena Markiewicz, dyrektor departamentu produktów depozytowych Polbanku EFG.

Struktury z ochroną

Kolejna analogia do rynku klientów detalicznych dotyczy innych, niż depozyty, sposobów inwestowania. Firma z nadpłynnością ma do wyboru wiele interesujących instrumentów: od papierów skarbowych, przez obligacje komunalne, po korporacyjne. Te pierwsze mają rentowność wyższą od lokat o około 1 proc., papiery samorządów powyżej 1,5 proc. Najbardziej dochodowe są obligacje korporacyjne: rentowność zaczyna się od 6 proc.

— Szanse na wyższy zysk dają lokaty strukturyzowane, które, tak jak lokaty klientów detalicznych, są objęte 100-procentową ochroną kapitału — mówi Marcin Wiński, specjalista ds. produktów inwestycyjnych w Raiffeisen Banku.

Możliwości inwestycyjnych jest więcej, a niektóre produkty dają też szansę, aby posmakować nieco ryzyka. W razie powodzenia można zainkasować ponadprzeciętne zyski. Ciekawym rozwiązaniem jest przykładowo dwuwalutowa lokata, dzięki której klient może dokonać zamiany np. dolarów na złote. Przy otwarciu lokaty klient ustala z bankiem prognozowany kurs obydwu walut za np. 14 dni. Jeśli rynkowy kurs będzie niższy od ustalonego, lokata zachowa się jak zwykły depozyt z ponadprzeciętnie wysokim oprocentowaniem. Jeżeli natomiast kurs będzie równy bądź wyższy w stosunku do ustalonego kursu, depozyt przewalutuje się na złotówki po tym ustalonym kursie. Klient również w tym przypadku otrzymuje ponadprzeciętnie wysokie oprocentowanie. Jedyne co może się okazać to, że klient zamieni dolary na złotówki po niższym kursie niż rynkowy. Jeśli w standardowej 2-tygodniowej lokacie oprocentowanie dolarów wynosi 0,25 proc. to w agresywnej wersji może wynosić ponad 9 proc.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: ET

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Firmy / Jest wiele sposobów lokowania firmowych nadwyżek płynności