Jestem za, ale to tylko część reformy sektora finansów publicznych

Jacek Zalewski
10-02-2003, 00:00

W prowadzenie podatku liniowego jest propozycją atrakcyjną i wartą rozważenia. Jednak sam PIT niczego nie zmieni, ponieważ w polityce fiskalnej nie ma cudownych rozwiązań. Zmiana systemu podatkowego powinna być tylko częścią reformy całego sektora finansów publicznych. Niezbędna jest zmiana zarówno strony dochodowej, jak i wydatkowej budżetu państwa. Jeżeli tego się nie zrobi, poprawa jednego czy nawet kilku elementów systemu nie przyniesie oczekiwanych efektów. Natomiast sam pomysł proporcjonalnego opodatkowania obywateli ma swoje zalety. Trudno jednak mówić o jego skuteczności i ewentualnej stawce PIT. O takich szczegółach można rozmawiać dopiero wówczas, gdy zapadną decyzje o wdrożeniu danego rozwiązania. Wymaga to wielu analiz i symulacji, aby nie ucierpiała strona dochodowa budżetu. Nie można powtórzyć błędu, jaki został popełniony przy okazji wprowadzania opodatkowania zysków z odsetek od lokat bankowych. Obowiązująca stawka 20-proc. zniechęciła obywateli do lokowania oszczędności w bankach. Wydaje się, że kalkulując jej wysokość nie rozpatrzono wszystkich skutków i zagrożeń, np. spadku stóp procentowych NBP. Niewykluczone, że niższa stawka, np. 10-proc., dałaby więcej korzyści dla budżetu. Tymczasem spadek skłonności do oszczędzania spowodował, że przychody do państwowej kasy z tego tytułu są znacznie niższe od oczekiwań pomysłodawców. Podobnie może być w przypadku podatku liniowego — zbyt wysoka stawka może zniechęcić obywateli do dzielenia się dochodami z fiskusem.

Grzegorz Wójtowicz członek Rady Polityki Pieniężnej

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jacek Zalewski

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Podatki / Jestem za, ale to tylko część reformy sektora finansów publicznych