Jeszcze nas na to nie stać

Przewidziane w obywatelskim projekcie, traktowanym przychylnie przez rząd, wprowadzenie zakazu (z pewnymi wyjątkami) działalności handlowej w niedzielę wywołuje skrajne reakcje. Pracownicy sklepów się cieszą, natomiast pracodawcy i ekonomiści straszą wizją zwolnień. Na problem warto spojrzeć chłodno z punktu widzenia polskiej gospodarki. Dopiero 27. rok czerpiemy korzyści z gospodarki wolnorynkowej, starając się dogonić państwa nawet nie w środku, lecz w tyle europejskiego peletonu.

Jeszcze nas na to nie stać

SŁAWOMIR PARCZEWSKI, prezes Praktiker Polska
opublikowano: 11-09-2016, 22:00

Przewidziane w obywatelskim projekcie, traktowanym przychylnie przez rząd, wprowadzenie zakazu (z pewnymi wyjątkami) działalności handlowej w niedzielę wywołuje skrajne reakcje. Pracownicy sklepów się cieszą, natomiast pracodawcy i ekonomiści straszą wizją zwolnień. Na problem warto spojrzeć chłodno z punktu widzenia polskiej gospodarki. Dopiero 27. rok czerpiemy korzyści z gospodarki wolnorynkowej, starając się dogonić państwa nawet nie w środku, lecz w tyle europejskiego peletonu.

Czy 45 dni rocznie dodatkowo wolne od handlu nie zdusi tempa pozytywnych zmian? Porównywalne z Polską państwa UE, takie jak Czechy, Słowacja, Litwa, Łotwa, Bułgaria czy Rumunia nie odważyły się na niedzielny zakaz. Sklepy mogą być tam otwarte przez cały tydzień. Na drugim biegunie znajdują się Niemcy — wolna niedziela jest u nich objęta ochroną konstytucyjną. Tyle tylko, że nasz zachodni sąsiad to najbogatsze państwo kontynentu i na taki luksus po prostu je stać. Nas — jeszcze nie. © Ⓟ

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: SŁAWOMIR PARCZEWSKI, prezes Praktiker Polska

Polecane