Jeszcze Stany nie stanęły

Jacek Kowalczyk
opublikowano: 02-05-2008, 00:00

Z gospodarką amerykańską jest krucho, jednak do  recesji jeszcze jej daleko. PKB w I kw. wzrósł o 0,6 proc. — mocniej od prognoz rynkowych.

Stany Zjednoczone wbrew pozorom nie poddały się recesji...

Z gospodarką amerykańską jest krucho, jednak do recesji jeszcze jej daleko. PKB w I kw. wzrósł o 0,6 proc. — mocniej od prognoz rynkowych.

Czarne scenariusze dotyczące amerykańskiej gospodarki nie sprawdzają się. Z opublikowanych wstępnych danych dotyczących amerykańskiego wzrostu gospodarczego wynika, że w pierwszych trzech miesiącach roku wzrósł o 0,6 proc. — tyle samo, co w IV kw. 2007 r. Analitycy spodziewali się wyhamowania — obstawiali dynamikę na poziomie 0,2-0,5 proc. Dobre wiadomości napłynęły też z rynku pracy. Według firmy ADP, w kwietniu przybyło 10 tys. pracowników (analitycy spodziewali się spadku o 60 tys.).

— Ostatnie prognozy renomowanych instytucji zakładają, że gospodarce Stanów Zjednoczonych uda się uniknąć recesji rozumianej jako ujemna dynamika PKB przez dwa kwartały z rzędu. Wczorajsze dane potwierdzają te przewidywania — uważa Bohdan Wyżnikiewicz, wiceprezes Instytutu Badań nad Gospodarką Rynkową.

Nie można jeszcze wyrokować, że gospodarka amerykańska najgorsze ma już za sobą, ale powodów do niepokojów jest coraz mniej.

— Analitycy zgodnie twierdzili, że najtrudniejsze będą dwa pierwsze kwartały tego roku. Pierwszy mamy już za sobą i wydaje się, że gospodarka — choć wolno — dalej się rozwija —mówi Marek Zuber, główny ekonomista Dexus Partners.

Wiele zależy więc od tego, co wydarzy się w drugim kwartale. A tu może już być nieco gorzej.

— Należy spodziewać się wyniku w okolicy zera. Ale w drugiej połowie roku może nastąpić poprawa — twierdzi Maciej Reluga, główny ekonomista BZ WBK.

Okiem eksperta

Jacek Wiśniewski

główny ekonomista Raiffeisen Banku

Na poprawę poczekamy

To dopiero wstępne dane, a za oceanem są one często nawet dwu- lub trzykrotnie i znacznie częściej rewidowane. Stany Zjednoczone dopiero wchodzą w recesję, a Amerykanie muszą nadal uczyć się zaciskać pasa. Poprawa może nastąpić dopiero w czwartym kwartale lub na początku przyszłego roku.

Z perspektywy rynkowej spowolnienie w USA nie zagrozi Polsce. Jedynie odbije się na dalszym spadku kursu dolara. Nad Wisłą konsekwencje amerykańskiej recesji zobaczymy dopiero wówczas, kiedy gospodarka Unii Europejskiej zacznie mocniej zwalniać. Pierwsze poważne objawy zaobserwujemy w trzecim lub czwartym kwartale 2008 r.

...a w Polsce obawy o tempo wzrostu gospodarczego rosną

Słabe dane dotyczące stanu polskiej gospodarki powstrzymały RPP od dalszego podnoszenia stóp procentowych.

Rada Polityki Pieniężnej (RPP) wstrzymała dokręcanie monetarnej śruby. Zostawiła stopy procentowe NBP na niezmienionym poziomie. Główna wciąż wynosi więc 5,75 proc. Rada zrobiła pauzę w zacieśnianiu polityki pieniężnej po tym, jak w ostatnich tygodniach GUS poinformował, że w firmach gwałtownie wyhamowała produkcja, a skłonność gospodarstw domowych do wydawania pieniędzy spadła. „Gospodarka Polski znajduje się nadal w okresie silnego wzrostu. Dane, które napłynęły od ostatniego posiedzenia Rady, sygnalizują jednak ryzyko osłabienia wzrostu gospodarczego” — tłumaczy w komunikacie swoją decyzję.

Czy to oznacza, że pieniądz nie będzie już drożał? Niestety nie — twierdzą ekonomiści.

— Inflacja ciągle jest wysoka. Dynamika roczna wynosi 4,1 proc., pozostaje więc znacznie powyżej celu wyznaczonego przez NBP — 2,5 proc. Dotychczasowe podwyżki rada może więc uznać za niewystarczające — tłumaczy Piotr Kalisz, ekonomista Citibanku Handlowego.

Niewiadomą pozostaje jednak to, jak długo i jak szybko RPP będzie zacieśniać politykę monetarną. Zdaniem Mai Goettig, ekonomistki Banku BPH, czeka nas jeszcze jedna podwyżka stóp procentowych o 25 pkt bazowych.

— Rada wstrzyma się z podwyżką przynajmniej do czerwca. Poczeka bowiem na większą porcję danych obrazujących stan gospodarki, a szczególnie na prognozę NBP dotyczącą ścieżki inflacji — twierdzi ekonomistka.

Tego samego zdania jest Piotr Kalisz i Łukasz Tarnawa, główny ekonomista PKO BP.

— Dla członków RPP istotne będą też dane dotyczące PKB w pierwszym kwartale, a zostaną podane dopiero po majowym posiedzeniu — mówi Łukasz Tarnawa.

Zdarzają się ostrzejsze prognozy. Zdaniem Janusza Jankowiaka, głównego ekonomisty Polskiej Rady Biznesu, stopy wzrosną do 6,5 proc.

Okiem eksperta

Wiesław Szczuka

główny ekonomista BRE Banku

Rada się pomyliła

Rada Polityki Pieniężnej popełniła błąd wstrzymując się z podwyżką stóp procentowych. W ostatnim czasie nie pojawiły się żadne sygnały świadczące o tym, że zagrożenie inflacyjne się oddala. Wręcz przeciwnie — inflacja bazowa netto (bez cen żywności i paliw, na które rada nie ma wpływu — przyp. red.) wzrosła do najwyższego od ponad 6 lat poziomu. Utrzymuje się też silna presja płacowa, rosną ceny regulowane. Jednorazowe słabsze dane dotyczące produkcji nie oznaczają jeszcze, że gospodarkę czeka załamanie. Dlatego stopy i tak będą musiały pójść w górę — przynajmniej raz o 25 pkt bazowych. A być może czeka nas w tym roku jeszcze jedna podwyżka. Wszystko zależy od przyszłej inflacji.

SPECJALNIE DLA PULSU

Udało się uniknąć recesji, ale nie stagnacji

Recesja jak dotąd omija Stany Zjednoczone, gospodarka wciąż się rozwija. Ale powodów do optymizmu jest bardzo niewiele. Chociaż ostatnie dane dotyczące PKB i liczby miejsc pracy są lepsze od prognoz analityków rynkowych, gospodarka USA szybko z kłopotów nie wyjdzie. Wzrost gospodarczy poniżej 1 proc. utrzyma się jeszcze przez dwa kolejne kwartały. Dopiero koniec roku może przynieść lekką poprawę. A można spotkać jeszcze bardziej pesymistyczne scenariusze. Niektórzy ekonomiści reprezentujący potężne międzynarodowe instytucje finansowe prognozują, że bardzo powolny rozwój może się utrzymywać nawet do 2010 r. Jedno jest pewne — gospodarka amerykańska wpadła w fazę stagnacji i prędko z niej nie wyjdzie. Dno co prawda jest nie tak nisko, jak wcześniej się spodziewano (prawdopodobnie uda się uniknąć ujemnej dynamiki PKB), ale odbić się od niego będzie bardzo trudno. Stany Zjednoczone czeka duży wysiłek, zanim zaczną rozwijać się w tempie sprzed kryzysu.

Z pomocą gospodarce USA mogą przyjść wybory prezydenckie. Analitycy spodziewają się, że walka o fotel głowy państwa przyniesie pozytywne rozwiązania, np. decyzję o zakończeniu wojny w Iraku. Zmniejszenie wydatków na cele militarne ułatwiłoby prorozwojowe prowadzenie polityki fiskalnej i dążenie do równowagi finansów państwa. A to ożywiłoby wzrost gospodarczy.

Jarosław Janecki

główny ekonomista Societe Generale

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jacek Kowalczyk

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu