Jeszcze za wcześnie,aby mówić o konsolidacji

Rafał Fabisiak
opublikowano: 17-11-2011, 00:00

W przyszłości łączyć się będą tylko firmy największe i wyspecjalizowane

Instytut Badań nad Gospodarką Rynkową (IBnGR) oszacował wartość rynku usług windykacyjnych pozyskiwanych przez zakup wierzytelności w 2009 r. na 5,4 mld zł. Stanowiło to 38 proc. całego rynku usług windykacyjnych. Działa na nim kilkaset małych i średnich podmiotów i kilkanaście większych. IBnGR wymienia 16 największych graczy. Pojawiają się informacje o nieuniknionej konsolidacji, upadku podmiotów, a nawet prognozy, że w branży może pozostać tylko kilka firm. Czy takie opinie nie są przesadzone?

Spore wymagania

Kilkanaście firm specjalizuje się w windykacji pakietów nabytych. Wobec optymistycznych prognoz dla rynku kuszącą perspektywą jest odkrojenie kawałka tortu dla siebie. Jednak wejście w taką działalność i utrzymanie się w branży nie jest wcale łatwe. Jak tłumaczy Anna Gawęska-Dąbrowska, prezes Ultimo, barierą wejścia na rynek zakupu wierzytelności jest portfel wierzytelności, który może służyć jako portfel referencyjny podczas prognozowania odzysków. Im większy portfel referencyjny i dłuższa historia spłat wierzytelności, tym bardziej trafne prognozy odzyskowe i większy zwrot z inwestycji. Dostępność finansowania nie jest już przeszkodą. Aktywny rynek obligacji (w większości o stałym oprocentowaniu) pozwolił firmom windykacyjnym inwestującym w wierzytelności uporać się z problemem finansowania inwestycji w portfele. — To, że mniejsza liczba firm inwestuje w zakup wierzytelności, może wynikać także z faktu, iż wysokie ceny stawiają w uprzywilejowanej pozycji obligatariuszy. Emitent obligacji gwarantuje określony zwrot niezależnie od wyniku inwestycji. Akcjonariusze wystawieni są na większe ryzyko i niepewność zysków. Wysokie ceny w powiązaniu z brakiem portfela referencyjnego są też barierą dla nowych graczy, bo zwiększa się ryzyko inwestycyjne — dodaje Anna Gawęska- Dąbrowska. Według Wojciecha Andrzejewskiego, wiceprezesa P.R.E.S.C.O. Group, liczba liczących się na rynku podmiotów inwestujących w wierzytelności od kilku lat jest podobna. Te, które dotąd zajmowały się wyłącznie lub głównie windykacją na zlecenie, rozpoczęły działalność w segmencie inwestycji w wierzytelności. — Szybki rozwój branży spowodował, że powstało wiele nowych podmiotów, które postrzegają rynek inwestycji w wierzytelności jako szansę na szybki zysk. Nie mając doświadczenia ani danych historycznych do rzetelnej i trafnej wyceny analitycznej portfela, bardzo często oferują zawyżone ceny. Nie mając własnych struktur windykacyjnych i istotnego w branży doświadczenia, nowe spółki nie są w stanie osiągnąć wysokiej rentowności obsługiwanych portfeli i w konsekwencji po pewnym czasie muszą zakończyć działalność — twierdzi Wojciech Andrzejewski.

Zmiany w czołówce

Czy zatem jest szansa na konsolidację rynku i jakiej grupy firm może ona dotyczyć? — Cały czas powstają i znikają małe, kilkuosobowe firmy. Dla największych, które mają ugruntowana pozycję i działają na rynku od lat, te mniejsze nie są raczej atrakcyjną inwestycją. Jeśli już mówimy o konsolidacji, to powinniśmy patrzeć tylko na pierwszych 25 firm. Ale na razie nic się w tej sprawie nie dzieje — uważa Bartłomiej Smolarek dyrektor w dziale doradztwa transakcyjnego Ernst & Young. Dodaje, że mimo wszystko są powody, które przemawiają za tym, że konsolidacja na rynku jest w najbliższych latach bardzo prawdopodobna.

Niektóre firmy specjalizują się w zakupie długów z sektora bankowego, inne np. w długach telekomunikacyjnych. Dla nich dobrym sposobem na zwiększenie udziału w rynku i większe szanse na zakup dużych pakietów wierzytelności byłoby połączenie. Innym powodem przejęć może być łączenie modelu serwisera portfeli bankowych z modelem nabywcy portfeli. Ale ewentualna konsolidacja napotyka też bariery. Jedną z nich jest baza historycznych długów, której każda firma windykacyjna pilnie strzeże. Takie informacje to bardzo cenne źródło wiedzy, dlatego firmy nawet w trakcie rozmów o połączeniu niechętnie dzielą się swoją bazą. Pytanie, kto pierwszy to zrobi. Wojciech Andrzejewski ocenia jednak, że perspektywakonsolidacji na rynku jest bardzo prawdopodobna. — Istotną tendencją na rynku inwestycji w wierzytelności, szczególnie zauważalną w ostatnim roku, jest wzrost cen pakietów wystawianych na sprzedaż. Najbardziej podrożały stosunkowo niewielkie, kilku lub kilkunastomilionowe portfele wierzytelności, które są przedmiotem zainteresowania większości firm na rynku. Dysponując łatwiejszym dostępem do kapitału, firmy płacą za pakiety więcej, akceptując niższy poziom rentowności. Wzrost cen wierzytelności wynika m.in. z większych zasobów kapitałowych na rynku. Gdyby ta tendencja się utrzymała, może się okazać, że taniej będzie można kupić spółkę zajmującą się inwestycjami w portfele wierzytelności z rynku — tłumaczy Wojciech Andrzejewski Jednak zdaniem Anny Gawęskiej-Dąbrowskiej nie ma sprzyjających warunków do konsolidacji. — Monitorujemy rynek sprzedaży wierzytelności i bierzemy aktywny udział w przetargach zarówno na rynku pierwotnym, jak i wtórnym. Wskaźniki wzrostu można osiągnąć poprzez nabycie samych portfeli, bez zakupu struktur operacyjnych. A ponieważ nie tylko liczba konkurentów decyduje o cenach i korzystnych inwestycjach w portfele, nie spodziewamy się fali konsolidacji — mówi Anna Gawęska-Dąbrowska. Także Ultimo nie prowadzi rozmów o akwizycjach. Ale Wojciech Andrzejewski uważa, że rozwój rynku inwestycji w wierzytelności jest na tyle szybki, iż w przyszłości nie można wykluczyć takich działań.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Rafał Fabisiak

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu