Jeżeli jest tak dobrze - to skąd ten niepokój

Kazimierz Krupa
09-01-2006, 00:00

Wszystkie wskaźniki makroekonomiczne po powołaniu rządu są coraz lepsze. Mamy boom na GPW, niski deficyt budżetowy, inflację spadającą poniżej 1 proc. i mamy umacniającą się złotówkę. Nie mówię o tym z radością, tylko z troską, bowiem „niska” złotówka może oznaczać zahamowanie eksportu, który dziś cały czas jest głównym źródłem wzrostu gospodarczego. Złoty 3,9-4,0 (za euro) byłby dla polskiej gospodarki dużo lepszy — zdiagnozował sytuację premier Kazimierz Marcinkiewicz. Skąd premier wie, jaki kurs byłby „dużo lepszy” dla gospodarki? Tego nie ujawnił. I zapowiedział, że chce spotkać się z RPP, by „namawiać ją do obniżki stóp w styczniu”.

Najlepszym sposobem na odniesienie sukcesu jest „podłączenie się” do zwycięskiego projektu. Tak jest w tym przypadku, bo wszystkie wymienione przez premiera wskaźniki z powołaniem jego rządu nie mają nic wspólnego. Nawet z namawianiem RPP na obniżkę stóp premier niewiele ryzykuje, bo — wygląda na to — iż jest to przekonywanie przekonanych, ponieważ RPP sama z siebie stopy w styczniu obniży. Ale premier będzie mógł odtrąbić kolejny sukces.

I tylko zaniepokojenie premiera silną złotówką budzi niepokój. Bo skąd on wie, że akurat 3,9-4,0 złote za euro byłoby najlepsze dla naszej gospodarki. Czyli dla kogo: eksporterów czy importerów, producentów czy konsumentów? To przypomina sformułowanie promotorki premiera, pani minister Lubińskiej, że ceny benzyny w Polsce powinny być „ekonomicznie uzasadnione”. Ponieważ tego nie rozumiemy — więc już się boimy.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Kazimierz Krupa

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Gospodarka / Jeżeli jest tak dobrze - to skąd ten niepokój