Już nie ma śladu po przecenie na rynku paliw. Wczoraj notowania ropy wzrosły do najwyższego poziomu od czterech tygodni. W Nowym Jorku surowiec zdrożał o 1,7 proc., do 46,35 USD za baryłkę, a w Londynie o 0,5 proc.
Znów powodem silnej zwyżki okazały się doniesienia z Jukosu. Dziś rosyjski potentat naftowy ma zamiar zakończyć dostawy ropy dla China National Petroleum Corp., największego w Chinach koncernu z branży. Firmie tej przekazywał dziennie 95 tys. baryłek tego surowca. Doniesienia te spowodowały, że na rynku wzrosły obawy o cięcia dostaw wobec kolejnych odbiorców. Odczuć to mogą zwłaszcza europejskie rafinerie.
Jednak zawirowania na światowych giełdach mogą być neutralizowane na rodzimym rynku. A wszystko dzięki wzmacniającemu się złotemu. To właśnie zyskująca na sile polska waluta powinna w najbliższym czasie chronić konsumentów przed drastycznymi podwyżkami.