Już za dwa lata Radom odciąży Okęcie

opublikowano: 28-11-2019, 09:53

Rozmowa z Ireneuszem Kołodziejem, dyrektorem ARUP, firmy doradczo-projektowej.

Dlaczego Przedsiębiorstwo Państwowe „Porty Lotnicze”, właściciel Lotniska Chopina w Warszawie, potrzebuje kolejnego lotniska?

Ireneusz Kołodziej dyrektor ARUP, firmy doradczo-projektowej
Zobacz więcej

Ireneusz Kołodziej dyrektor ARUP, firmy doradczo-projektowej

Jest tak dużo linii lotniczych zainteresowanych połączeniami z Warszawą, że port Chopina nie może ich wszystkich obsłużyć. Wprawdzie lotnisko to jest w trakcie rozbudowy, ale gdy ona się skończy, to i tak nie będzie miało wystarczających zdolności, by zaspokoić potrzeby wynikające z rosnącego ruchu lotniczego do Warszawy. PPL mogło więc odmówić zainteresowanym obsługi bądź znaleźć miejsce na lotnisko komplementarne dla portu na Okęciu, które będzie zdolne je odciążyć. Wybór padł na Radom.

Mówi się o wyczerpaniu możliwości Lotniska Chopina. A jakie koszty pochłonie rozbudowa terminalu w Radomiu?

Obecnie składane są oferty wykonawców i to wtedy będzie wiadomo, ile wykonawcy zaoferowali za wybudowanie terminala. Dopóki nie zostanie wybrany wykonawca, trudno mówić o kosztach, bo byłoby to wbrew prawu zamówień publicznych. Po złożeniu ofert w terminie około miesiąca zostanie wybrana oferta i wtedy dojdzie do wyłonienia wykonawcy i będziemy mogli rozmawiać o precyzyjnych kosztach inwestycji.

Z pewnością nie będą to dziesiątki, ale setki milionów złotych. Czy taka inwestycja w Radomiu będzie opłacalna?

Lotniska buduje się na wiele, wiele lat. Przy czym budynek terminala jest jedną z najdroższych części całej inwestycji, która jest podejmowana z myślą, by obsłużyć pasażerów poszukujących połączenia z Warszawą. Im więcej pasażerów zostanie obsłużonych w radomskim porcie komplementarnym, tym łatwiej będzie osiągnąć zwrot zainwestowanych środków.

Co pasażerowie przyzwyczajeni do Lotniska Chopina spotkają w Radomiu?

Obiekt w pełni użytkowy, cechujący się prostotą. Od wejścia do budynku terminala z pokładu samolotu relatywnie szybko będą mogli przemieścić się do poczekalni, co w porównaniu do lotniska w Warszawie będzie dla nich miłym zaskoczeniem. Choć lotnisko w Radomiu będzie budowane z myślą o wysokiej efektywności kosztowej, to w części terminalowej ma być wygodnym miejscem dla pasażerów, z przestronnymi poczekalniami i bogatą adekwatną ofertą komercyjną, z dobrą atrakcyjną obsługą, ofertą parkingową krótko- i długoterminową. Port w Radomiu będzie miał charakter lotniska regionalnego, które obsługuje pasażerów w formule point to point, co oznacza, że będzie prosty i czytelny w swoim działaniu. Nie znajdziemy więc tam marmurów, ale trwałą konstrukcję o wysokich parametrach użytkowych. Nadrzędnym celem, którym kieruje się inwestor, jest zapewnienie pasażerom wygody.

Jaka wizja dotycząca najbliższych lat, ale i długoterminowa przyświeca inwestorowi odnośnie do lotniska w Radomiu?

2019 rok jest ostatnim, w którym warszawskie lotnisko przyjmuje ruch zwiększony w porównaniu do lat poprzednich. Radom zmieni tę sytuację, tym bardziej że tam budowa lotniska jest o wiele prostszym zadaniem, niż rozbudowa Lotniska Chopina. W niedalekiej przyszłości oba lotniska będą pełnić odrębne funkcje. Warszawa pozostanie ośrodkiem obsługi ruchu hubowego — na długich dystansach, przesiadkowego, w formule hub-to-spoke, czyli będzie spełniać funkcję centralnego portu przesiadkowego z ofertą przelotów w wielu kierunkach i z infrastrukturą droższą, dostosowaną do obsługi takiego charakteru ruchu przesiadkowego. PPL chce, by część połączeń czarterowych, nisko kosztowych, bezpośrednich — działających w formule point to point (z miejsca do miejsca) przenieść do Radomia, gdzie będzie przygotowana infrastruktura do obsługi tego ruchu.

Kiedy polecimy na wakacje z Radomia?

W nomenklaturze lotniczej sezon wakacyjny rozpoczyna się już w marcu. Z Radomia polecimy na wakacje prawdopodobnie w 2022 r. Wprawdzie sam terminal i większa część infrastruktury lotniskowej powinny być gotowe już pod na przełomie lat 2021/2022. Jednak ze względu na to, że linie lotnicze działają sezonowo i planują siatki połączeń z ponadpółrocznym wyprzedzeniem, to nie uda się dokonać przeniesienia ruchu nisko kosztowego z Lotniska Chopina do Radomia od jesieni 2021 r. Warto dodać, że trwają prace nad lepszym skomunikowaniem Radomia, oddalonego o 100 km od Warszawy, ze stolicą drogą zarówno drogą ekspresową, jak i linią kolejową, co umożliwi pasażerom dotarcie do miasta stołecznego w nieco ponad 1 godzinę. Dojazd z lotniska do miasta w takim czasie jest wynikiem relatywnie dobrym, zwłaszcza w porównaniu z większością lotnisk zachodnio-europejskich. I ten czynnik będzie sprzyjał sprawnemu przeniesieniu części ruchu lotniczego z Okęcia do Radomia.

Jak będzie przebiegał proces przekazywania lotów z Lotniska Chopina do Radomia?

Wynika on z administracyjnego podziału ruchu wraz z kampanią informacyjną o zmianach w obsłudze poszczególnych przewoźników. Wiąże się też ze żmudnymi, długotrwałymi negocjacjami handlowymi, bo przecież linie lotnicze nie stoją przed przymusem przeniesienia się z Warszawy do Radomia — mogą chcieć przeniesienia z Warszawy na inne lotniska. 

Z punktu widzenia linii lotniczych port w centrum miasta to idealne rozwiązanie, bo pasażerowie od razu docierają do celu i po opuszczeniu samolotu niepotrzebny jest dodatkowy dowóz. Z drugiej strony powoli dostrzegają one przeszkody, które uniemożliwiają dalszy nieskrępowany rozwój swojego biznesu w Warszawie.

W perspektywie uruchomienia Centralnego Portu Komunikacyjnego można oczekiwać zamknięcia Lotniska Chopina i przeniesienia całego ruchu w jeden dzień z Warszawy do CPK. Takie zmiany są dobrze znane branży lotniczej.

Czy po uruchomieniu CPK Lotnisko Chopina faktycznie zniknie z mapy lotnisk w Polsce?

Jako ekonomista taki scenariusz uważam za optymalny i rekomenduję go. To logiczne, że po otwarciu CPK należy przenieść tam cały — relatywnie duży — ruch z Okęcia i w ten sposób zapewnić przychody dla nowego lotniska. Tym bardziej że trudno jest znaleźć ekonomiczne uzasadnienie dzielenia przychodów między dwa lotniska leżące w stosunkowo bliskiej odległości od siebie. Za docelową likwidacją portu na Okęciu przemawiają też względy środowiskowe i społeczne — eliminacja hałasu i odciążenie mieszkańców Warszawy. Również konstruowanie rozkładu lotów i dzielenie linii, które mają być obsługiwane na Okęciu Lotnisku Chopina i w CPK, doprowadziłoby do bałaganu rynkowego i regulacyjnego. Także ze względów czysto ekonomicznych ruch lotniczy w Polsce powinien być skoncentrowany na jednym, centralnym lotnisku, którym docelowo będzie CPK utrzymywanie dwóch dużych lotnisk obsługujących ten sam rynek jest bardzo negatywne.

W jakim stopniu ewentualna decyzja o zamknięciu Lotniska Chopina zostanie podjęta pod presją nacisku społecznego?

Lotnisko Chopina funkcjonuje w ramach obszaru ograniczonego użytkowania. Zespół monitorujący oddziaływanie hałasowe odbiera co dzień mnóstwo skarg i narzekań na uciążliwości doświadczane przez warszawiaków z powodu ruchu lotniczego. Z reguły dotyczy to zgłoszenia faktu przelotu statku powietrznego nad domem czy osiedlem poza wyznaczonymi ścieżkami startów i lądowań. W obszarze ograniczonego użytkowania te ścieżki są opisane i wielu warszawiaków ma świadomość, że dane lądowanie odbyło się poza wyznaczoną ścieżką. Z drugiej strony piloci czasem zbaczają z tych ścieżek i pojawia się nadmierny hałasw miejscach, gdzie teoretycznie być go nie powinno.W bezpośrednim oddziaływaniu Lotniska Chopina, gdzie ustanowiono obszar ograniczonego użytkowania, nie obowiązują normy hałasowe i w tych granicach hałas lotniczy mocno daje się we znaki około 300 tys. osób zamieszkujących te tereny. Natomiast blisko 1 mln warszawiaków doświadcza hałasu z lotniska na Okęciu, ale takiego, który mieści się w granicach norm.

Czy jest dziś znana data zamknięcia Lotniska Chopina?

Taką decyzję może ewentualnie podjąć rząd i będzie się ona pokrywać z datą rozpoczęcia funkcjonowania CPK. W ubiegłorocznej kampanii samorządowej kwestia zamknięcia portu na Okęciu była mocno podnoszona. Doświadczenia dotyczące podobnych sytuacji, jakie miały miejsce za granicą, dowodzą, że po otwarciu nowego, dużego lotniska nie warto utrzymywać dotychczasowego i doprowadzać do wystąpienia konkurencji między nimi. Niedawno w Stambule zamknięto duże lotnisko, które obsługiwało 65 mln pasażerów rocznie, ze względu na otwarcie jeszcze większego portu lotniczego w niedalekim sąsiedztwie.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu