Kaczyński: Będę namawiał prezydenta, by nie rozwiązywał parlamentu

Polska Agencja Prasowa SA
opublikowano: 13-02-2006, 19:18

Sygnatariusze paktu stabilizacyjnego - Jarosław Kaczyński (PiS), Andrzej Lepper (Samoobrona) i Roman Giertych (LPR) podpisali w poniedziałek protokół dodatkowy do umowy stabilizacyjnej. Przewiduje on, że także poprawki do projektów ustaw mogą być zgłaszane tylko za zgodą wszystkich uczestników paktu. Prezes PiS ma nadzieję, że w związku z tym przekona prezydenta, żeby nie rozwiązywał Sejmu.

Sygnatariusze paktu stabilizacyjnego - Jarosław Kaczyński (PiS), Andrzej Lepper (Samoobrona) i Roman Giertych (LPR) podpisali w poniedziałek protokół dodatkowy do umowy stabilizacyjnej. Przewiduje on, że także poprawki do projektów ustaw mogą być zgłaszane tylko za zgodą wszystkich uczestników paktu. Prezes PiS ma nadzieję, że w związku z tym przekona prezydenta, żeby nie rozwiązywał Sejmu.

J.Kaczyński po spotkaniu udał się do Pałacu Prezydenckiego.

Jak dowiedziała się w poniedziałek po południu PAP ze źródeł zbliżonych do kierownictwa PiS, prezydent jest bliski podjęcia decyzji o skróceniu kadencji parlamentu. Lech Kaczyński ma ogłosić decyzję w telewizyjnym wystąpieniu w poniedziałek wieczorem. Jak podały "Wiadomości" TVP, prezydent wystąpi najwcześniej o godz. 21.10.

Zdaniem J.Kaczyńskiego, podpisany protokół dodatkowy to "najdalej idące porozumienie, jakie można sobie wyobrazić".

Prezes PiS powiedział, że "poważnym elementem skłaniającym prezydenta do braku wiary" w powodzenie paktu były różnego rodzaju zapowiedzi, że "dywersyjne i awanturnicze propozycje PO zostaną w jakiejś mierze poparte przez naszych partnerów".

Wcześniej w poniedziałek Platforma Obywatelska zapowiedziała, że złoży w ciągu kilku najbliższych dni projekt ustawy o podatku dochodowym od osób fizycznych. Obniżone stawki PIT mają obowiązywać od 2007 r. i w następnych latach. W sobotę wicepremier, minister finansów Zyta Gilowska powiedziała, że budżetu nie stać obecnie na obniżkę stawek podatku PIT.

"To było bardzo niepokojące, a prezydent potraktował to bardzo poważnie. Prezydent uznał, że skoro tak może być, to ta umowa (stabilizacyjna - PAP) nie ma większego sensu" - powiedział J.Kaczyński.

Lepper podkreślał po spotkaniu, że pakt stabilizacyjny obowiązuje. Zaznaczył jednak, że szef PiS nie zagwarantował, iż prezydent nie rozwiąże parlamentu.

"Myślę, że jeśli dobrze rozumiem to porozumienie, kończy ono to zamieszanie. Ale oczywiście decyzja w tej sprawie należy do pana prezydenta" - zaznaczył Giertych.

"My chcemy pokazać, że pakt może funkcjonować, że jesteśmy słowni, że nie trzeba ogłaszać wcześniejszych wyborów" - deklarował Lepper. Jak podkreślił, podczas spotkania sygnatariuszy paktu "nie było mowy o kupczeniu stanowiskami".

Zadeklarował, że jeśli będzie to konieczne dla stabilizacji sytuacji w kraju, Samoobrona gotowa jest się zrzec jakichkolwiek stanowisk.

Jak powiedział Lepper dziennikarzom w Sejmie, ze strony Samoobrony i LPR "zostało zrobione wszystko, a nawet więcej, żeby wyborów nie było". Jego zdaniem, jeżeli będą wybory "to wina spadnie na PiS, tylko i wyłącznie".

"Jeżeli teraz ktoś komuś nie wierzy, to znaczy, że przywódcy PiS wszędzie upatrują jakiś spisek. Oświadczam, że ani ja, ani Roman Giertych nie spiskujemy" - dodał lider Samoobrony.

Jak zapowiedział Giertych, jeszcze w ten czwartek ma dojść do spotkania sygnatariuszy paktu.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Polska Agencja Prasowa SA

Polecane