Kadrowa karuzela znowu przyspiesza

Kazimierz Krupa
16-07-2004, 00:00

Oczywiście są tacy, którzy teraz powiedzą: a nie mówiłem? Ale tak naprawdę odejście z rządu Andrzeja Raczki, w końcu wywodzącego się z tej samej „paczki” co premier Belka, nie było łatwe do przewidzenia. I zapewne minister spokojnie dalej piastowałby swoje stanowisko, gdyby nie potrzeba „nowego początku”. Zastępuje go Mirosław Gronicki, tak więc wszystko, poniekąd, zostaje w „rodzinie”, bo paczka się nie zmienia, ale jest za to szansa wykreowania nowego ministra na silnego człowieka.

I tu wchodzą na scenę zwolennicy spiskowej teorii dziejów. I, jak się wydaje, nie są tak do końca bez racji. Otóż od początku tworzenia rządu Belki uważali oni, że nie ma tam miejsca dla wicepremiera Hausnera, bo ewidentnie kompetencje obu panów pokrywają się, ale wizje różnią. Po kilku tygodniach, kiedy z „planu Hausnera” pozostał sam cudzysłów, no i sam wicepremier, sytuacja się jeszcze bardziej skomplikowała, albo wyjaśniła (jak dla kogo). Tak więc nowy minister finansów odbierze uprawnienia — od zawsze przypisane do tego resortu, a zawłaszczone przez ministerstwo gospodarki pod kierunkiem wicepremiera Hausnera — strategicznego kierowania nie tylko finansami państwa, ale i polską gospodarką. Na uszczuplenie swoich kompetencji nie zgodzi się prof. Hausner i... zachoruje, albo coś w tym guście. I tylko ciągle niepokoimy się o stan zasobów w magazynach Pałacu Prezydenckiego: Panie Prezydencie, czy naprawdę wystarczy tych teczek i wiecznych piór.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Kazimierz Krupa

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Kadrowa karuzela znowu przyspiesza