Kamela-Sowińska jest zaskoczona ostatnimi doniesieniami ws. PZU

04-01-2005, 10:56

Była minister skarbu w rządzie Jerzego Buzka Aldona Kamela-Sowińska oświadczyła we wtorek w Radiu Zet, że wiedza uzyskana z poniedziałkowego artykułu "Rzeczpospolitej", ujawniającego relację b. prezesa Eureko Joao Talone o prywatyzacji PZU, jest dla niej zaskoczeniem.

"Największym (zaskoczeniem) są tak głębokie uwikłania polityczne, które - jeżeli pan Talone mówi prawdę, a nie mam powodu nie wierzyć, że tak jest - były między politykami a gospodarką" - powiedziała Kamela-Sowińska.

Przekonywała, że jest i była "człowiekiem spoza układu politycznego" i nie miała nic wspólnego z procesem prywatyzacji, dopóki nie została ministrem skarbu (28 lutego 2001 r.).

Na pytanie, czy według niej Marian Krzaklewski, ówczesny lider AWS, naciskał na PZU, żeby finansował Telewizję Familijną, powiedziała, że nie ma żadnej wiedzy na ten temat.

Z kolei zapytana, czy wierzy, że b. minister skarbu Emil Wąsacz żądał "głowy" Bogusława Kotta - prezesa BIG Banku Gdańskiego i członka rady nadzorczej PZU z rekomendacji Eureko - za "głowę" Władysława Jamrożego, ówczesnego szefa PZU, odpowiedziała, że jeśli Talone składa i podpisuje swoje zeznania przed międzynarodowym Trybunałem Arbitrażowym, to musiałaby być "głębokiej niewiary, żeby tej wiedzy nie przyjąć".

Kamela-Sowińska oświadczyła też, że w momencie gdy objęła urząd ministra skarbu, sytuacja w PZU była dramatyczna i firmie groził paraliż decyzyjny. Wtedy - jak powiedziała - przystąpiła do rozmów z Talone, żeby wyczyścić wszystkie sprawy i zaszłości, które "dostała w spadku".

Była minister powiedział również, że nie była przy "narodzinach" konfliktu i kłopotów związanych z prywatyzacją PZU, ale - w jej ocenie - "faktem jest", że za jej poprzednika na stanowisku szefa resortu skarbu, Andrzeja Chronowskiego, "najwięcej tych trudnych spraw i kłopotliwych narosło". "To wynika z dokumentów i z tym dyskutować trudno" - dodała.

Kamela-Sowińska powiedziała ponadto, że nie wie, czy Marek Belka (w 2001 r. typowany na ministra finansów w rządzie Leszka Millera) doradzał Eureko w sprawie podpisania aneksu do umowy dotyczącej prywatyzacji PZU, który dawał konsorcjum kolejne 21 proc. udziałów w PZU (umowę w sprawie kupna 30 proc. udziałów PZU przez Eureko i BIG Bank Gdański podpisano w listopadzie 1999 roku).

Była minister dodała jednak, że "jego bliskie kontakty z PZU, jeśli chodzi o BIG Bank, gdzie był członkiem rady nadzorczej, są powszechnie znane, ani nie jest to tajemnicą, ani pan premier tego nie ukrywa".

"Może faktycznie był głębiej zaangażowany, mając kontakty z dawnych lat" - oceniła Kamela-Sowińska.

Jej zdaniem, nie powstanie sejmowa komisja śledcza do spraw prywatyzacji PZU SA. Złożenie wniosku o jej powołanie zapowiedział w poniedziałek klub SLD, pozostałe ugrupowania parlamentarne pozytywnie wypowiedziały się o tym pomyśle.

Kamela-Sowińska uważa, że pierwszym powodem, dla którego nie dojdzie do powołania komisji śledczej, jest to, że sprawą PZU zajmuje się już Komisja Odpowiedzialności Konstytucyjnej. (Komisja ta bada sprawę odpowiedzialności byłego ministra skarbu Emila Wąsacza m.in. w zakresie prywatyzacji PZU - PAP).

Drugim powodem - jej zdaniem - jest "czysto polityczna konkurencja przed telewizorem".

"RZ" napisała, że kłopoty Eureko związane z prywatyzacją PZU pogłębiły się za czasów, gdy ministerstwem skarbu kierował Chronowski, ale sytuację zmieniło przejęcie resortu przez Kamelę-Sowińską. Według gazety, za jej czasów, w wyniku negocjacji zaproponowano Eureko podpisanie aneksu do umowy, który dawał konsorcjum kolejne 21 proc. udziałów w PZU.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Kamela-Sowińska jest zaskoczona ostatnimi doniesieniami ws. PZU