Kandydaci jak na tacy, czyli raj dla head-hunterów

Dorota Czerwińska
opublikowano: 16-11-2007, 00:00

Firmom trudno utrzymać w tajemnicy informacje o tym, kto u nich pracuje.

Firmom trudno utrzymać w tajemnicy informacje o tym, kto u nich pracuje.

„Puls Biznesu”: Dlaczego ludzie chcą być w waszym serwisie?

Marcin Pytel, członek zarządu GoldenLine.pl: Chcą się pokazać tam, gdzie są inni. Jeśli po wpisaniu naszego nazwiska do wyszukiwarki Google nie pojawiają się informacje na nasz temat, nie ma nas na rynku pracy. Fama o tym, że head-hunetrzy buszują po naszym portalu, szybko się roznosi. Ale są także inne powody.

Jakie?

Mamy 6 tys. grup dyskusyjnych. Spotykają się w nich osoby o podobnych zainteresowaniach. Niektórzy odnajdują tu znajomych, z którymi kiedyś pracowali lub studiowali. Jest wreszcie networking, czyli budowanie kontaktów, także biznesowych. Ludzie, którzy nigdy by się nie spotkali, dyskutują na tematy zawodowe, wymieniają się doświadczeniami, rekomendują firmy do współpracy, nawiązują kontakty handlowe. Nie ma barier. Na portalach społecznościowych nawet jak się kogoś nie zna osobiście, można o nim sporo się dowiedzieć.

Chronienie przez pracodawców danych ich pracowników nie ma zatem sensu?

Nie ma. Można powiedzieć, że firmom trudno utrzymać informacje o tym, kto u nich pracuje. Jeszcze niedawno doradcy personalni musieli się nieźle nagimnastykować, żeby zdobyć nazwisko czy telefon osoby na danym stanowisku. Teraz mają ułatwione zadanie.

I portale rekrutacyjne mogą zostać zastąpione społecznościowymi?

Niedawno w Stanach Zjednoczonych odbyła się konferencja firm prowadzących portale rekrutacyjne, której duża część była poświęcona temu problemowi. W takich portalach pojawiają się szukający pracy, bo jej nie mają, lub ci, którzy nie są zadowoleni i chcą ją zmienić, ale niekoniecznie są to kandydaci, których oczekują pracodawcy. Poza tym osobie z portalu społecznościowego można się lepiej przyjrzeć — obserwować jej aktywność w portalu, sposób dyskutowania itp. Dziś pracownicy nie szukają aktywnie pracy. Wystarczy dobrze przygotowany profil w serwisie społecznościowym i zainteresowani nas odnajdą.

Zatem jesteście serwisem rekrutacyjnym nowej generacji?

GoldenLine.pl stało się miejscem odpowiadającym na zapotrzebowania rynku pracy. W naszym serwisie profile zawodowe użytkowników są jawne, choć można sobie zażyczyć, by profil nie był dostępny dla każdego. Prowadzący projekt rekrutacyjny łatwo odszukają specjalistów z danej branży. Ale jest też baza ofert pracy, które po zalogowaniu się użytkownika są dopasowane pod kątem regionu, w którym mieszka, i branży, w której pracuje.

Kim są użytkownicy Goldenline?

Przedsiębiorczymi osobami, kreującymi swą przyszłość zawodową. Mają średnio 30 lat. Większość jest wysokiej klasy profesjonalistami z wyższym wykształceniem, często także podyplomowym, zajmują stanowiska menedżerskie.

Ile osób zmieniło lub znalazło pracę dzięki waszemu serwisowi?

Nie da się tego oszacować. Korespondencja naszych użytkowników jest prywatna.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Dorota Czerwińska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu