Karty na stół, czyli Duda-Bis kontra banki

ET, GN
opublikowano: 23-01-2009, 00:00

Ciąg dalszy konfliktu zakładów mięsnych z kredytodawcami. Słowa nie zastąpią jednak twardych dowodów.

Ciąg dalszy konfliktu zakładów mięsnych z kredytodawcami. Słowa nie zastąpią jednak twardych dowodów.

Dzisiaj do Warszawy przyjeżdżają przedstawiciele załogi zakładów mięsnych Duda-Bis, domagać się od Raiffeisen Bank Polska oraz ING Banku Śląskiego restrukturyzacji zadłużenia. Chodzi o kredyt konsorcjalny, udzielony przez obydwie instytucje (plus DnB Nord) w 2005 r. na ponad 100 mln zł.

Banki twierdzą, że dłużnik zaprzestał z nimi współpracy, doprowadził do zmian własnościowych w spółce i zaczął ukrywać przepływy finansowe. Rzeczywiście, jesienią 2008 r. Marian Duda, główny akcjonariusz zakładów sprzedał 60 proc. udziałów (zostało mu tylko 7 proc.) osobie fizycznej za 5,7 mln zł. O transakcji banki dowiedziały się w grudniu.

— Nie mamy obowiązku informowania o zmianach w akcjonariacie — mówi Krzysztof Woźnica, wiceprezes Duda-Bis.

Przyznaje, że jesienią zakłady przerzuciły przepływy finansowe na rachunki w innych bankach i prowadzą je poprzez spółkę Duda Logistics.

— To był ruch wyprzedzający. Obawialiśmy się, że banki zajmą nasze konta, co zresztą się potem stało, i w efekcie zablokują działalność firmy — tłumaczy prezes Woźnica.

Banki tłumaczą, że kont nie blokowały i wyjaśniają, że jesienią dłużnik zaprzestał spłaty kredytu. Duda-Bis tłumaczy, że stało się tak, ponieważ kredytodawcy odrzucili przedstawiony przez zakłady plan restrukturyzacji zadłużenia.

— Żadnej sensownej propozycji nie było — mówi Marcin Jedliński, rzecznik Raiffeisen Banku.

Na każdy argument jest riposta. Słowo przeciw słowu. Na tej podstawie nie można rozstrzygnąć, kto ma rację. Dlatego banki zaproponują zakładom Duda-Bis, żeby zwolniły je z tajemnicy bankowej.

— Przedstawimy wszystkie dokumenty dotyczące tej sprawy — mówi Marcin Jedliński.

— Nie mamy żadnych obiekcji. Pokażemy również swoje dowody — odpowiada Krzysztof Woźnica.

Okiem akcjonariusza

Piotr Karmelita

członek zarządu BBI Capital NFI, które kontroluje 19 proc. kapitału Duda-Bis

Brakuje specjalisty

Złożyliśmy właścicielowi propozycję, że dokapitalizujemy firmę, a do zarządu wejdą nasi przedstawiciele w tym specjaliści od finansów. W obecnym zarządzie są bowiem osoby, które mają ogromną wiedzę o branży, rynku i produkcji, ale brakuje ekspertów, którzy ułożyli by firmę od strony organizacyjnej i finansowej. Chcieliśmy przygotować realną restrukturyzację i plan spłaty zadłużenia, ale niestety właściciel odrzucił propozycję i postanowił sam rozmawiać z bankami. Te nie akceptowały jego propozycji i konsekwencją sporu jest obecna sytuacja.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: ET, GN

Polecane