Kary pieniężne są ostatecznością

Agata Hernik
opublikowano: 21-12-2006, 00:00

Przesyłka się spóźniła lub została uszkodzona. Domagać się odszkodowania czy problem rozwiązać polubownie?

W Polsce umowę spedycji warunkuje kodeks cywilny — artykuły od 794 do 804.

— Umowa spedycji — bo kodeks cywilny nie przewiduje umowy logistycznej — to umowa tzw. starannego działania, a nie rezultatu. Słowem, spedytor jest obowiązany tak zorganizować łańcuch dostaw, by przesyłka dotarła w terminie i nieuszkodzona — mówi Jerzy Pilichowski, radca prawny z Kancelarii Radców Prawnych J. M. Pilichowscy, J. Karolak.

— Najczęściej odpowiedzialność przewoźnika określają przepisy międzynarodowe, tj. konwencja warszawska z 1929 r., protokół haski z 1955 r. oraz konwencja montrealska z 1999 r. Zgodnie z tymi przepisami przewoźnik odpowiada za utratę lub uszkodzenie przesyłki według jej wagi. Zwykle w umowie stosowany jest właśnie ten zapis. Oczywiście mogą się w niej znaleźć inne zapisy określające odpowiedzialność każdej ze stron. W praktyce stosuje się różne dodatkowe sankcje za nienależyte wykonanie usługi — tłumaczy Rafał Dziura, dyrektor marketingu i sprzedaży TNT Express.

Szukanie ukrytego

— Spedytor wie, jak zorganizować łańcuch dostaw. Wie, jak działają kolej, porty, jak długo trwa przewóz ładunku, ile czasu zabiera odprawa. Potrafi to wszystko zgrać. Jeżeli jednak, mimo tej wiedzy, zorganizował transport tak, że nie „zagrało” — wtedy można do niego iść po odszkodowanie — przyznaje Jerzy Pilichowski.

Jednak dodaje, że wypłacone odszkodowanie bedzie w takiej wysokości, jaką można udowodnić. Roszczeń można dochodzić przez rok od dostarczenia przesyłki albo od czasu, kiedy miała być dostarczona.

Uzgodnieniom zwiększającym odpowiedzialność przewoźnika powinny towarzyszyć precyzyjne zapisy określające odpowiedzialność klienta.

— Przykładem może być określenie sposobu pakowania przesyłek, odpowiedniego ich zabezpieczania i znakowania. W umowach pojawiają się zapisy nakładają- ce na klienta odpowiedzialność za kontrolę wysyłanych towarów. Ma on obowiązek sprawdzać, czy przesyłki nie są zakazane w transporcie lub czy wymagają specjalnej dokumentacji, np. niebezpieczne. W tym przypadku przewoźnik zwykle odmawia przyjęcia ich do transportu, jeśli nie towarzyszy im odpowiednia dokumentacja lub są nieprawidłowo zapakowane. Sankcją dodatkową w przypadku prób wysyłania ukrytych towarów niebezpiecznych jest zwykle utrata zaufania, bardziej skrupulatna kontrola towarów i w najgorszym przypadku zaprzestanie obsługi klienta. W przypadku poważnych wykroczeń trudno jest określić sankcje w umowie, ponieważ z góry należałoby założyć działanie w złej wierze. Tego typu sytuacje są regulowane przez ogólne przepisy prawa — twierdzi Rafał Dziura.

Lepiej polubownie

Oczywiście można bardzo dokładnie określić katalog uchybień, które mogą się zdarzyć w trakcie współpracy operatora logistycznego z klientem. Można też nakładać drakońskie kary i z całą surowością je egzekwować. Jednak firmy, które ograniczają się do karania, a nie uczą się na swoich błędach, działają krótkowzrocznie. Kiedy każde wykroczenie jest obwarowane groźbami finansowymi, między klientem a dostawcą usług logistycznych nie nawiązują się partnerskie relacje. W efekcie współpraca może się okazać krótka i mało owocna.

— Działanie w zintegrowanym łańcuchu dostaw wymaga odpowiedzialnego i partnerskiego podejścia każdej ze stron oraz zrozumienia całego procesu. We współpracy z klientami na pierwszym miejscu stawiamy wypracowanie zasad i aktywne podejście do działań, za które bierzemy odpowiedzialność. Jeśli pojawiają się uchybienia, staramy się najpierw sami, później wspólnie z klientem szukać rozwiązań, które z jednej strony pozwolą naprawić dany błąd, z drugiej zaś — skutecznie zabezpieczą nas na przyszłość. Najważniejsze jest zaufanie. Wiemy, że błędy nie mogą zdarzać się zbyt często, bo każde uchybienie wpływa na ograniczenie zaufania i w rezultacie na sankcje ze strony klienta. Klienci również starają się szukać rozwiązań, które sprawią, że system będzie efektywny i niezawodny. Kary są ostatecznością, choć w praktyce oczywiście występują — tłumaczy Rafał Dziura.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Agata Hernik

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu