Katastrofy nie będzie

Wojciech Białek, główny analityk CDM Pekao
02-11-2011, 00:00

Komentarze

Na giełdach historia lubi się powtarzać. Przez ostatnie 20 lat tzw. przyszły wskaźnik cena do zysku dla spółek, wchodzących w skład indeksu S&P 500, spadł do poziomu 10 tylko trzy razy. Po krachu w 1987 r., po upadku Lehman Brothers i obecnie. Podobne analogie widać, jeśli spojrzeć na zmienność rynku: tak „bujało” tylko w skrajnych momentach na rynku, stanowiącychpunkt zwrotny. Mimo dominującego pesymizmu nie spodziewam się katastrofy w gospodarce, ale umiarkowanego spowolnienia. Pokazują to ostatnie sygnały makroekonomiczne, m.in. z USA, gdzie po fatalnych odczytach w sierpniu niektóre wskaźniki — jak Philadelphia Fed — wyraźnie się poprawiły. To argument dla byków. W krótkim terminie spodziewamsię korekty ostatnich zwyżek, dla których paliwem było „posprzątanie” problemu Grecji. Uważam, że do takiej korekty może dojść na początku listopada, kiedy WIG20 może spaść w rejon 2300 pkt. Będzie to okazja do zakupu akcji. Po korekcie spodziewam się fali wzrostowej, która może doprowadzić indeks blue chipów na wiosnę przyszłego roku do strefy 2700-2800 pkt.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Wojciech Białek, główny analityk CDM Pekao

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Katastrofy nie będzie