Kaufland przeprosił się z Danonem i Podravką

MICH, MZAT
08-08-2012, 00:00

Wygnane z półek produkty po cichu wróciły do niemieckiej sieci. Po oskarżeniach o nieuczciwą konkurencję ani śladu.

W czerwcu Danone z wielkim hukiem zniknął z półek Kauflandu, a nieatrakcyjne ceny, które miał zaoferować sieci, sklep wytknął mu w gazetce wręczanej klientom. W zamian, w trosce o kieszenie konsumentów, sieć proponowała zamienniki wszystkich sztandarowych produktów koncernu. W lipcu losy Danone’a podzieliła Podravka, choć tej udało się uniknąć wystąpienia na łamach kauflandowej prasy. O kolejnej znanej marce na wygnaniu szeroko rozpisywały się natomiast media.

Efekt? Obie spółki po cichu wróciły do sieci. Przekonują, że żadnego konfliktu nie było.

— To zniknięcie było związane z normalnymi negocjacjami handlowymi — ucina Anna Konieczna z biura prasowego Podravki. Nie udało nam się uzyskać komentarza Danone’a, a sam Kaufland bagatelizuje całą sprawę.

— Produkty Danone wróciły do naszych sklepów z początkiem sierpnia. Wcześniej z nich zniknęły nie dlatego, że były między nami jakieś konflikty, ale dlatego, że nie otrzymywaliśmy dostaw w takiej skali, jak chcieliśmy. Nasze sklepy miały po prostu braki w zatowarowaniu, na to nie mogliśmy pozwolić. Teraz wszystko jest w porządku — mówi Jarosław Kaduczak, rzecznik sieci.

Jeszcze w połowie czerwca Danone oficjalnie oskarżał Kaufland o nieetyczne zachowanie, zarzucał mu nieuczciwą konkurencję i żądał przeprosin. Dzisiaj Jarosław Kaduczak przekonuje, że to „fakty medialne”. Dla Kauflandu sprawa jest zamknięta. W najnowszej gazetce sieć zachwala Activię w „zawsze niskiej cenie”, poświęca też całą stronę polecaniu produktów firmy jako „znowu dostępnych w sklepach sieci Kaufland”.

— Sieci są dzisiaj potęgą i mają poczucie własnej siły w negocjacjach. Panują na rynku i zdarza się, że decydują się na manipulację czy czarny PR. Interesujące jest to, że producenci godzą się na naruszenie wizerunku, żeby tylko utrzymać się na półkach — komentuje dr Leszek Mellibruda, psycholog biznesu. Jego zdaniem, w przyszłości problem może się zaostrzyć, bo sieci wciąż umacniają swoją pozycję na rynku.

— Konkurować z nimi miały sklepy osiedlowe, ze zdrową żywnością i internetowe. Jednak żaden z tych trzech kanałów nie zdołał stać się alternatywą — dodaje Leszek Mellibruda.

Kaufland znany jest na rynku jako ostry negocjator, za co przyszło mu już zapłacić. W ubiegłym roku UOHS, czeski urząd ochrony konkurencji, wymierzył mu 13,6 mln CZK kary (około 2,3 mln zł) za nadużywanie rynkowej pozycji. Firma m.in. domagała się od dostawców 0,5 proc. rabatów, jeśli regulowała należności wobec nich w ciągu 30 dni. Sieć należy do niemieckiej grupy Schwarz, która jest też właścicielem dyskontów Lidl.

OKIEM EKSPERTA

Żeby tylko nikt się nie wykrwawił

JACEK SADOWSKI

Demo Effective Launching

Wczasach kryzysu sieci będą ostro walczyły o ceny. Nie dotyczy to tylko dyskontów. Nawet delikatesy Alma zwracają uwagę, by mieć koszyk jak najtańszych produktów. W ogniu walki o klienta emocje od czasu do czasu kogoś poniosą, jak w przypadku Kauflandu i Danone’a. Trzeba jednak uważać, żeby nikt nie wykrwawił się w tej walce, jak to się stało np. przy budowie dróg. Producenci nie będą w stanie w nieskończoność obniżać cen.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: MICH, MZAT

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Inne / Kaufland przeprosił się z Danonem i Podravką