KE promuje mobilność pracowników mimo restrykcji na rynkach pracy

Polska Agencja Prasowa SA
opublikowano: 17-02-2006, 19:59

Spośród wszystkich narodów Unii Europejskiej Polacy są najbardziej skłonni do przeprowadzenia się do innego kraju UE w poszukiwaniu pracy - wynika z badań Eurobarometru. Ale rynki pracy w wielu starych krajach Unii pozostają zamknięte, a Komisja Europejska, która uroczyście otworzy w poniedziałek Rok Mobilności Pracowników, jest w tej sprawie bezradna.

Spośród wszystkich narodów Unii Europejskiej Polacy są najbardziej skłonni do przeprowadzenia się do innego kraju UE w poszukiwaniu pracy - wynika z badań Eurobarometru. Ale rynki pracy w wielu starych krajach Unii pozostają zamknięte, a Komisja Europejska, która uroczyście otworzy w poniedziałek Rok Mobilności Pracowników, jest w tej sprawie bezradna.

Ponad połowa Polaków zadeklarowała w badaniach, że w przypadku bezrobocia byliby gotowi wyjechać za pracą do innego kraju UE. Na dalszych miejscach są Luksemburczycy i Szwedzi. Na razie otwarte rynki pracy czekają na Polaków tylko w Wielkiej Brytanii, Irlandii i Szwecji - reszta krajów po rozszerzeniu UE zdecydowała się wprowadzić okresy przejściowe. Część - jak Finlandia czy Hiszpania - otworzy rynek pracy od 1 maja, ale Austria i Niemcy już zapowiedziały, że zrobią to dopiero w 2011 roku.

Komisja Europejska namawia do mobilności pracowników, widząc w tym element swojej strategii gospodarczej na rzecz "rozwoju i miejsc pracy". Dlatego ogłosi w poniedziałek otwarcie Roku Mobilności Pracowników i uruchomi nowy portal internetowy z milionem ogłoszeń o wolnych miejscach pracy w całej UE. Zapewnia, że chce walczyć ze wszystkim, co przeszkadza Europejczykom w zmianie zawodu, miejsca pracy, czy też wyjeździe za pracą do innego regionu albo kraju. Na konferencję na ten temat przyjedzie w poniedziałek do Brukseli 450 osób - politycy, pracodawcy, związkowcy i naukowcy.

Jednocześnie Komisja mówi, że jej narzędzia nacisku są ograniczone. Dlatego w niedawnym raporcie nie zaleciła otwarcia rynków pracy krajom, które tego nie zrobiły, a jedynie pokazała, jak pozytywnie wpłynęło to na sytuację gospodarczą Wielkiej Brytanii czy Irlandii. Broni się jednak przed zarzutami o to, że Rok Mobilności stoi w rażącej sprzeczności z restrykcjami wobec obywateli nowych krajów.

"Rok Mobilności ma właśnie pokazać, jak dobre skutki może mieć także dla krajów członkowskich zniesienie barier w przepływie pracowników. Mamy nadzieję, że część z nich da się przekonać racjonalnymi argumentami. Nieprzypadkowo zorganizowaliśmy to wydarzenie teraz, a nie - jak wstępnie planowaliśmy - w roku 2007" - powiedziała PAP rzeczniczka unijnego komisarza ds. pracy Vladimira Szpidli Katharina von Schnurbein.

Eksperci Komisji Europejskiej zgadzają się, że bariery prawne są dla obywateli nowych krajów członkowskich zasadniczą przeszkodą w wyjazdach do pracy za granicą. Nie oznacza to, że brak mobilności dotyczy tylko pracowników z "nowej Europy". Według danych KE, tylko ok. dwóch procent obywateli UE mieszka poza granicami swojego kraju, i odsetek ten nie zmienia się od 30 lat. Tylko jedna trzecia Europejczyków wyprowadziła się ze swojego rodzinnego regionu.

Komisja uważa, że to dowód na to, iż Europejczycy wciąż nie są świadomi przysługujących im praw, nie znają języków obcych i mają problemy ze znalezieniem mieszkania w nowym miejscu. Jeśli już znajdą pracę i przeniosą się do innego kraju, to często bezrobocie czeka ich małżonków i mają kłopoty z umieszczeniem dzieci w odpowiedniej szkole.

Stąd szereg zaplanowanych na ten rok działań popularyzujących mobilność - od strony internetowej z ogłoszeniami we wszystkich językach UE, przez specjalną konferencję w Wiedniu, po pierwsze ogólnoeuropejskie targi pracy, zorganizowane we wrześniu jednocześnie w 50 miastach Europy. Zaplanowano także specjalne programy telewizyjne i kampanię reklamową. Ogólny koszt akcji - 10 mln euro.

Wszystko ma służyć rozpropagowaniu idei i Europejskiego Portalu Mobilności Zawodowej EURES, który chętni mogą znaleźć pod adresem http://europa.eu.int/eures/home.jsp?lang=pl. Autorzy projektu mają nadzieję, że po roku kampanii także ten trudny do zapamiętania adres będzie znany szerszej publiczności.

Michał Kot

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Polska Agencja Prasowa SA

Polecane