KGHM na miedzianej karuzeli

Adam Torchała
opublikowano: 08-08-2019, 22:00

Taniejąca miedź mocno odbiła się na notowaniach koncernu. W krótkim terminie najważniejszą postacią dla spółki jest Donald Trump, w szerszym ujęciu na znaczeniu zyskują jednak inne czynniki

Ostatnie tygodnie nie są udane dla akcjonariuszy KGHM. Niewiele zmienia tutaj fakt, że spada cały rynek, bo o ile w lipcu WIG20 stracił 2,1 proc., o tyle papiery kombinatu potaniały o 8,8 proc. Jeszcze gorzej dla spółki z Lubina zaczął się sierpień, bo przez pierwsze cztery sesje nowego miesiąca straciła ona aż 10 proc., podczas gdy spadek indeksu blue chipów wyniósł 5 proc. To zatem KGHM jest jedną z głównych sił ciągnących WIG20 w dół, a nie na odwrót.

Kluczowym czynnikiem, w którym należy upatrywać załamania kursu KGHM, jest cena miedzi. Metal ten przeżywa drugą tegoroczną falę wyprzedaży. Pierwsza nadeszła między połową kwietnia i połową czerwca i zbiła cenę surowca o 11 proc. KGHM wówczas się wybronił, bo choć przez pierwszy miesiąc taniał w ślad za miedzią, to w drugim już odrabiał straty. Kolejne tygodnie przyniosły stabilizację cen pomarańczowego metalu, KGHM zaś jeszcze na przełomie czerwca i lipca wyceniany był na ponad 100 zł za akcję. Później koncernowi pomagał wyraźnie umacniający się względem złotego dolar, pod koniec lipca nastąpiła jednak kolejna fala spadków cen miedzi.

Między 29 lipca a 8 sierpnia metal potaniał z przeszło 6000 USD za tonę do około 5750 USD. Kurs miedzi znalazł się tym samym na dwuletnich minimach. Jednocześniewyhamował dolar, który na razie w sierpniu traci względem złotego. Miedź ma dla KGHM kolosalne znaczenie. Jest to główny produkt kombinatu, dodatkowo kilka procent ruchu ceny miedzi w tę czy drugą stronę może oznaczać kilkanaście procent zmiany na zysku. To w połączeniu ze słabymi nastrojami na szerokim rynku sprawiło, że notowania KGHM spadły mocniej niż ceny miedzi.

Miedź szykuje się na wojnę

Dane fundamentalne z rynku miedzi spływają niestety z opóźnieniem. Te najnowsze są mieszane. Z jednej strony — jak wynika z danych International Copper Study Group opublikowanych za pierwsze cztery miesiące 2019 r. — deficyt na rynku sięga około 150 tys. ton miedzi rafinowanej. Produkcja górnicza metalu w rudzie spadła o 1 proc. w stosunku do analogicznego okresu roku poprzedniego, a produkcja miedzi rafinowanej pozostała na tym samym poziomie. Natomiast zużycie metalu wzrosło o około 1 proc. Z drugiej strony rosną zapasy.

„Najnowsze dane o zapasach miedzi rejestrowanych na światowych giełdach metali pokazują ich ciągły wzrost od początku roku (do końca czerwca o około 20 proc., czyli 67 tys. ton) oraz kontynuację tego trendu w lipcu, gdy na samym LME wzrosły o ponad 40 tys. ton” — informuje w lipcowym komentarzu Instytut Surowców.

Ostatnie zawirowania na pomarańczowym metalu to przede wszystkim jednak efekt kolejnej eskalacji wojny handlowej między USA a Chinami. 1 sierpnia Donald Trump ogłosił, że od przyszłego miesiąca Stany Zjednoczone wprowadzą nowe cła na importowane z Państwa Środka towary, tym razem warte 300 mld USD. W efekcie cały import z Chin do USA będzie już obłożony cłami na poziomie minimum 10 proc.

Państwo Środka już wcześniej pokazywało, że jego gospodarka traci dynamikę, kolejne cła mogą więc owo wyhamowanie pogłębić. To o tyle istotne, że Chiny to największy odbiorca miedzi na świecie. Także dla KGHM Chiny to główny partner zagraniczny, który bezpośrednio generuje 14,7 proc. przychodów kombinatu. Inwestorzy obawiają się, że słabsze dane od azjatyckiego giganta mogą zwiastować spadek popytu na miedź.

Wojna handlowa może zaś eskalować i wcale nie jest powiedziane, że ogłoszone 1 sierpnia cła będą ostatnim ciosem Donalda Trumpa w gospodarkę Chin. Wojna handlowa ma jednak szerszy wymiar niż tylko miedź, także dla samego KGHM. Jak zauważa Paweł Puchalski z Biura Maklerskiego Santander Banku, starcia na linii USA — Chiny generują jednocześnie pewne czynniki łagodzące negatywny wpływ na kombinat.

— Im większe jest ryzyko dla metali przemysłowych, tym silniej rosną ceny metali szlachetnych, co akurat jest bardzo pozytywne dla KGHM. I tak samo im bardziej rośnie niepewność, tym bardziej złoty się osłabia. To również pozytywne dla KGHM, ponieważ metale sprzedaje on w dolarze, a potem dopiero przelicza na złotego, w którym ma większość kosztów — tłumaczy analityk.

Srebro od początku lipca zyskało ponad 7 proc., natomiast złoto tylko w ostatnim tygodniu skoczyło o 5 proc.

Małe pozytywy

To właśnie wojna handlowa w krótkim terminie będzie miała zatem największe przełożenie na notowania miedzi, a co za tym idzie — KGHM. Jest ona bowiem impulsywna i szybko przekłada się na kursy. W krótkim terminie jest więc to gra na to, czy Donald Trump dogada się z Chinami czy nie. Historia tej wojny handlowej pokazała już bowiem, że po okresie eskalacji następuje okres zbliżenia i dialogu. Jeżeli ten schemat się powtórzy, na notowaniach miedzi znów może pojawić się ulga. Jeżeli nie — spadki mogą się jeszcze pogłębić. Kluczową datą dla samego KGHM będzie też 20 sierpnia, wówczas światło dzienne ujrzy raport spółki za pierwsze półrocze. Paweł Puchalski dostrzega również inne małe pozytywy, zwraca jednak przy tym uwagę na długoterminowe powody do pesymizmu.

— Oczywiście zakładam, że w krótkim terminie kurs może być podtrzymywany przez bardzo mocne zwyżki na srebrze, złocie czy dolarze. Dodatkowo mamy mniejsze pozytywne czynniki, jak np. zmniejszenie podatku od wydobycia. Mogą się też pojawić ulgi w cenie energii elektrycznej. Tutaj nie znamy jednak jeszcze szczegółów, ale z urzędniczego otoczenia słyszeliśmy sugestie, że ci, którzy najwięcej zużywają, mogą jakieś ulgi otrzymać. Potencjalnie więc jakieś małe pozytywne informacje mają szansę się pojawiać, jednak w długim terminie należy pamiętać, że krajowa produkcja miedzi przez KGHM spada i sam KGHM deklaruje, że ta produkcja będzie spadać dalej. A to negatywny czynnik długoterminowy — ocenia analityk Santandera.

19,4 mld zł Taka jest kapitalizacja KGHM.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Adam Torchała

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu