KGHM znów postraszył inwestorów na GPW

(Artur Szymański)
opublikowano: 10-02-2006, 17:32

W kiepskich nastrojach zakończyli inwestorzy piątkową sesję na GPW. WIG20 zniżkował na zamknięciu o 1,7 proc. zabierając większość dorobku wcześniejszych dni. W ciągu całego tygodnia wskaźnika największych spółek zanotował niewielki 1,13-proc. wzrost.

W kiepskich nastrojach zakończyli inwestorzy piątkową sesję na GPW. WIG20 zniżkował na zamknięciu o 1,7 proc. zabierając większość dorobku wcześniejszych dni. W ciągu całego tygodnia wskaźnika największych spółek zanotował niewielki 1,13-proc. wzrost.

Ostatnia sesja tygodnia potwierdziła zrodzone poprzedniego dnia obawy o kiepską kondycję kupujących. W czwartek mieli oni okazję wybić rynek górą z kilkudniowej konsolidacji, ale w kluczowym momencie powiedzieli „pas” co skończyło się osuwaniem indeksu w dalszej części czwartkowej sesji. Dziś mieliśmy do czynienia z kontynuacją tej tendencji. Nie wykorzystane sytuacje lubią się mścić.

W pierwszej połowie sesji aktywność inwestorów była więcej niż mizerna. Nikomu specjalnie nie chciało się handlować akcjami. To akurat dobrze, bo im mniejsze obroty przy spadku cen tym lepiej dla posiadaczy akcji. Po południu jednak ochota do pozbywania się walorów wzmogła się a spadek nabrał nieco większego tempa. Nie było jednak groźby przebicia dolnej granicy konsolidacji 2750 pkt. WIG20 dzienny dołek zaliczył 35 pkt wyżej.

W sumie więc nic wielkiego się nie stało, aczkolwiek wrażenie po takiej sesji pozostaje złe. Niepokoi też fakt, że gdy na zachodzie Europy indeksy giełd rosną ponad 1 proc., jak to miało miejsce w czwartek, to na GPW zwyżka jest mniejsza, natomiast gdy w Eurolandzie ceny nieco spadają, to u nas straty są większe. Gracze na warszawskim parkiecie jakby na siłę szukali złych informacji. A przecież jeszcze nie tak dawno było zupełnie odwrotnie…

Mimo ożywienia handlu w drugiej połowie sesji, łączna wartość obroty zamknęła się umiarkowaną sumą 506 mln zł. Na całym rynku obroty były wyższe o 236 mln zł. Najwięcej zapewnił – jakże by inaczej – KGHM. Obroty zbliżyły się do 90 mln zł, co jest kwotą niewielką jak na tę spółkę. To jednak głównie za sprawą akcji miedziowego kombinatu WIG20 przyspieszył spadek pod koniec dnia. Na zamknięciu za akcję KGHM płacono 70,1 zł, czyli 3,6 proc. mniej niż w czwartek.

Swoje trzy grosze do spadku dorzuciły PKN Orlen i Telekomunikacja Polska. Nie było spowodowane to jakimiś negatywnymi komunikatami ze spółek czy niepochlebnymi rekomendacjami. Po prostu któryś z funduszy, albo kilka z nich, postanowił skrócić pozycje na akcjach największych i najbardziej płynnych spółek, i stąd spadek wartości gigantów.

Zwraca uwagę prawie 3-proc. spadek notowań GTC, czemu towarzyszyły duże obroty 41 mln zł. Wczoraj akcje dewelopera ustanowiły historyczny szczyt 238 zł. Możliwe że duzi inwestorzy zaczęli realizację pokaźnych zysków z ostatnich tygodni. Na piątkowym zamknięciu za akcję płacono 231 zł.

W ciągu tygodnia najmocniej, ponad 50 proc., podrożały akcje Mostostalu Zabrze. Inwestorzy pozytywnie odebrali informację odkupieniu przez Zbigniewa Opacha, szefa rady nadzorczej, wierzytelności spółki (o wartości nominalnej 6 mln zł) wobec Fabryki Elektrofiltrów Elwo. Głównym powodem wzrostu jest oczekiwanie na korzystny wyrok sądu w rozprawie o zatwierdzenie postępowania układowego. Odbędzie się ona 14 lutego.

Brylowały też spółki Romana Karkosika – Skotan i Boryszew. Ten drugi po sesji 17 marca zastąpi Softbank w portfelu WIG20. Akcje Skotanu pod względem tygodniowej stopy zwrotu (+36 proc.) ustąpiły tylko Mostostalowi Zabrze. To efekt wypowiedzi Romana Karkosika „rynek jeszcze nie docenia moich spółek”. Od początku roku kurs Skotanu poszybował aż o 280 proc., więcej (347 proc.) dał zarobić tylko Swissmed. AS

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: (Artur Szymański)

Polecane