Kiedy nie było Lecha

Karol Jedliński
13-02-2009, 00:00

W czasach, kiedy każdy niemal chwyta za cyfrówkę, pstryka i wnet zwie się artystą, polecanie wystawy fotograficznej jest ryzykowne. Najlepiej więc postawić na klasykę, trochę ograną, ale zawsze idącą w pięty. "Ślady wielonarodowej kultury Gdańska znikają bowiem dzisiaj bezpowrotnie pod naporem maszyn budowlanych, torujących drogę dla nowych, aluminiowo-szklanych inwestycji" — stwierdził Piotr Wittman.

Co zrobił? Nie, nie przywiązał się łańcuchem do resztek starej kamienicy. Wziął się do rejestrowania miejsc i osób, które niedługo pozostaną tylko wspomnieniem. Delikatnie, z wyczuciem, bez fajerwerków. Precyzyjnie. Fotografia seniorki rodu Wittmanów, 93-letniej gdańszczanki trzymającej swój portret z młodości, robi wrażenie nie tylko na oczach. Jeśli zabłądzicie do Gdańska, zobaczcie, jak zdaniem Wittmana wygląda rdzeń tego miasta, bez Wałęsy i bez żurawi.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Karol Jedliński

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Po godzinach / Kiedy nie było Lecha