Kierownictwo firmy oskarżone o zatrucie j. Druzno

PAP
opublikowano: 30-06-2015, 14:35

Prezes firmy produkującej w Pasłęku sery oraz dwóch kierowników tej firmy zostało oskarżonych przez elbląską prokuraturę o zatrucie ryb i zwierząt, żyjących nad jeziorem Druzno. Przez dwie małe rzeki do tego jeziora wpuszczono przed rokiem ścieki z amoniakiem.

Prokurator rejonowy z Elbląga Jolanta Rudzińska poinformowała we wtorek PAP, że akt oskarżenia został tego dnia wysłany do elbląskiego sądu rejonowego.

"Aktem oskarżenia objęliśmy 3 osoby; prezesa i zarazem dyrektora generalnego firmy produkującej w Pasłęku sery Jarosława M., kierownika ds. skupu i techniki Janusza T. oraz kierownika ds. energetycznych i ochrony środowiska Zbigniewa A. Żaden z nich nie przyznał się do winy" - podała prokurator Rudzińska.

Rudzińska dodała, że wszystkim zarzucono, iż przez zaniechanie z ich strony różnych działań doszło w maju ub. roku do zrzutu ścieków z zawartością amoniaku do instalacji burzowej i sanitarnej zakładu. Następnie rzekami Brzezinką i Wąską ścieki te trafiły do, będącego rezerwatem przyrody, jeziora Druzno.

"Zatrucie rzek i jeziora spowodowało zagładę organizmów żywych, w tym gatunków chronionych" - powiedziała prokurator Rudzińska i dodała, że chodzi co najmniej o 16 ton ryb i zwierząt (np. pijących zatrutą wodę). Wartość padłych ryb i zwierząt oszacowano na co najmniej 363 tys. zł. O tym, że na jeziorze Druzno unoszą się setki martwych ryb, zaalarmowali policję wędkarze.

Prokurator Rudzińska podkreśliła, że kilka dni po spuszczeniu ścieków z amoniakiem dodatkowo firma, robiąca w Pasłęku sery, spuściła do tej samej kanalizacji śmietanę. "To z punktu widzenia ekologicznego było dodatkowym ciosem, bo przyroda z tłuszczem tego rodzaju sobie nie radzi, wyginęły wszystkie bakterie, wykształciły się zaś te beztlenowe. Dodatkowo utrudniało to prowadzenie akcji ratunkowej" - podała prokurator Rudzińska.

W ocenie prokuratury do zrzutu ścieków doszło, ponieważ w zakładzie produkującym sery nie prowadzono okresowych przeglądów ani wymaganych napraw sprzętu chłodzącego i instalacji. Oskarżeni w swych wyjaśnieniach podali, że była to niezamierzona awaria.

Prokurator Rudzińska podkreśliła, że postępowanie w tej sprawie było długie i kosztowne ponieważ śledczy musieli zgromadzić wiele opinii biegłych, którzy m.in. badali próbki wody z zatrutych zbiorników i padłe zwierzęta. "Ale opinie, które mamy nie pozostawiają żadnych wątpliwości co do przyczyn tragedii, jaka wydarzyła się na jeziorze Druzno" - zapewniła Rudzińska.

Oskarżonym w tej sprawie grozi od 6 miesięcy do 8 lat więzienia.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: PAP

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu