Klienci krajowych TFI ukąszeni przez węża

Anna Borys
09-10-2008, 00:00

Według prezesa TFI Allianz Polacy stracili i teraz unikają wszystkiego, co ma w nazwie "fundusz". Tym samym nie kierują się racjonalnymi przesłankami.

Według prezesa TFI Allianz Polacy stracili i teraz unikają wszystkiego, co ma w nazwie "fundusz". Tym samym nie kierują się racjonalnymi przesłankami.

"PB": Od początku roku analitycy mówią, że na GPW jest już tanio. Za chwilę okazuje się, że może być jeszcze taniej. Jak to w końcu jest z tymi okazjami?

Jarosław Skorulski, prezes TFI Allianz Polska: Na warszawskiej giełdzie wydaje się być tanio, może nie ekstremalnie tanio. Warto popatrzeć chociażby na podstawowe wskaźniki cena do zysku (C/Z) czy cena do wartości księgowej (C/WK). Rzeczywiście kursy spółek silnie spadły. Jednak trzeba zastanowić się też, jakie będą zyski w przyszłości. Dużo zależy od tego jak analitycy, uwzględniając niewątpliwie nadchodzące spowolnienie gospodarcze, zweryfikują przyszłe wyniki firm. W dołku bessy jest zwykle ekstremalnie tanio. Mówimy o wskaźniku C/Z dla małych i średnich spółek na poziomie 4-6, C/WK poniżej 0,5, a dla blue chipów odpowiednio 8-10 i poniżej 1. Dziś na wielu spółkach jeszcze takich poziomów nie ma, ale z drugiej strony, inne są już blisko.

Co w obecnej sytuacji mają zrobić klienci TFI? Sprzedawać czy dokupować jednostki inwestycyjne? A może lepiej nic nie robić?

To zależy od sytuacji konkretnego inwestora. Ci, którzy kupili fundusze akcji rok temu, są zdesperowani. Teraz jest jednak najgorszy moment, żeby umarzać jednostki inwestycyjne. Nawet jeśli nie jesteśmy w dołku, to jesteśmy blisko. Gdyby jednak inwestor potrzebował swoich oszczędności już teraz z uwagi na różne plany życiowe, to będzie zmuszony umorzyć. Jeżeli to możliwe, należy robić to stopniowo. Rynek jest bardzo zmienny i możemy umorzyć w lokalnym dołku. Wiem, że dla wielu inwestorów taka sugestia będzie trudna do zaakceptowania. Jest jednak bardzo duże prawdopodobieństwo, że w okresie 2-3-letnim fundusze akcji znowu pozwolą bardzo przyzwoicie zarobić.

Klienci TFI nie chcą już słyszeć, że na rynek akcji wrócą wzrosty. Dlaczego?

Większość klientów TFI reaguje bardzo emocjonalnie. Zachowują się zgodnie ze stereotypem, który określa się w psychologii finansów jako "ukąszenie węża" (inwestorzy, którzy ponieśli duże straty, unikają jakiegokolwiek ryzyka inwestycyjnego). Stracili na funduszach inwestycyjnych, a teraz unikają wszystkiego, co nawet w nazwie ma słowo fundusz. Tym samym nie są w stanie kierować się racjonalnymi przesłankami. Chociaż zdaję sobie sprawę, że dla wielu z nich jest to sytuacja bardzo trudna i czują się bardzo rozczarowani. Musi upłynąć trochę czasu od momentu gdy warszawska giełda zacznie rosnąć do decyzji klientów o powrocie do funduszy. Oby tak się nie zdarzyło, że gdy część ich zdecyduje się wrócić, będzie już znowu za późno. Dlatego tak ważna jest edukacja.

Czy towarzystwo Allianz ma jakiś pomysł na inwestowanie na takim zmiennym rynku?

Nie będę oryginalny, kiedy powtórzę, że w fundusze najlepiej inwestować systematycznie i dobierać poszczególne produkty dla konkretnego inwestora. To gwarancja sukcesu w każdych warunkach rynkowych. Mamy w swojej ofercie pełną paletę funduszy otwartych zarówno krajowych, jak i zagranicznych spiętych pod dwoma parasolami. Teraz jednak chcemy zaoferować coś nowego. Wprowadzamy fundusz absolutnej stopy zwrotu. Jest to produkt, którego benchmarkiem nie będzie żaden indeks giełdowy. Jego celem będzie przynoszenie zysku inwestorom w każdych warunkach rynkowych. Z uwagi na ograniczenia ustawowe będzie to fundusz o dość wysokim progu wejścia (minimalna inwestycja 180 tys. zł), więc przeznaczony dla bardziej zamożnych klientów. W pierwszej emisji liczymy na kilkanaście ,może kilkadziesiąt milionów. Jeżeli produkt się sprawdzi, zaoferujemy kolejne emisje. Fundusz będzie inwestował na różnych rynkach. W portfelu mogą znaleźć się zarówno akcje, surowce, jak i waluty. Zakładamy, że w dłuższym terminie właściciele certyfikatów mogą liczyć na 15-20 proc. zysku rocznie.

Wkrótce TFI będą musiały znać sytuację klienta, zanim sprzedadzą mu produkt inwestycyjny. Czy to zapobiegnie sytuacji z połowy 2007 r.? Wtedy wszyscy kupowali fundusze akcyjne, mimo że akcje były drogie.

Im więcej informacji dla klientów i im lepsze dopasowanie produktu do klienta, tym lepiej. To jest dodatkowa praca zarówno dla TFI, jak i dla firm sprzedających produkty finansowe. W długim terminie to się na pewno opłaci. W zeszłym roku Polacy kupowali produkty, które raczej nie były dla nich przeznaczone. Często nie chcieli słuchać, że na akcjach można stracić, chociaż w wielu sytuacjach nie bez winy byli też sprzedawcy. Czasami trudno odwieść kogoś od jego zamiarów. Więcej wiedzy na pewno w takiej sytuacji nie zaszkodzi, a doświadczenia, chociaż często bolesne, też pomagają.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Anna Borys

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Klienci krajowych TFI ukąszeni przez węża