Kliknij OK, gdy sprawdzisz dane

Albert Stawiszyński
opublikowano: 07-12-2006, 00:00

Omyłkowo przelałeś pieniądze na niewłaściwe konto? Przed tobą droga przez mękę. Zwłaszcza gdy uszczęśliwiony adresat nie chce ich oddać.

Nikogo nie trzeba przekonywać o zaletach przelewów internetowych. Nie ruszając się zza biurka, można opłacić faktury czy dokonać innych operacji. O tym jednak, że z przelewami mogą się wiązać poważne i negatywne konsekwencje, przekonał się klient większej warszawskiej kancelarii. Małgorzata Zamorska, radca prawny, partner w kancelarii bnt Neupert Zamorska & Partnerzy, opowiedziała „PB”, że na początku maja przedsiębiorca z branży budowlanej przelał na rzecz kontrahenta blisko 90 tys. zł. W przelewie opisał faktury, na poczet których dokonuje płatności. Na drugi dzień zauważył, że ustawiając przelew przez pomyłkę wybrał z listy dane niewłaściwej firmy, znajdujące się bezpośrednio nad danymi rzeczywistego kontrahenta.

— Od razu skontaktował się ze swoim bankiem, gdzie dowiedział się, że przelew został wykonany, gdyż nie budził zastrzeżeń formalnych. Nazwa błędnie wybranej firmy i numer jej rachunku się zgadzały. Reszta już banku nie interesuje — opowiada Małgorzata Zamorska.

Trafiły do bankruta

Zdany wyłącznie na siebie przedsiębiorca poczynił kroki, by uzyskać zwrot omyłkowo przelanych pieniędzy. Nie wiedział jeszcze, co go czeka i z jakimi przeciwnościami przyjdzie mu się zmierzyć.

— Firma, która przez przypadek otrzymała pieniądze, a z którą ów przedsiębiorca od dłuższego czasu nie miał kontaktu, okazała się bankrutem. Ustalony po długim prywatnym śledztwie syndyk prowadzący jej upadłość rozłożył ręce, informując, że bez zgody sędziego komisarza nie może, niestety, zwrócić nienależnych upadłemu pieniędzy — mówi Małgorzata Zamorska.

Dodaje, że wtedy rozpoczął się drugi etap gehenny przedsiębiorcy. Okazało się, że przepisy, w tym prawo upadłościowe i naprawcze, nie przewidują sytuacji, w jakiej znalazł się nieszczęsny biznesmen. Jest swego rodzaju luka prawna lub co najmniej daleko idąca rozbieżność w orzecznictwie.

— Należałoby przyjąć, że omyłkowo przelana kwota nie podlega włączeniu do masy upadłości i powinna być zwrócona bez potrzeby prowadzenia szczególnego postępowania. Sędzia komisarz, prowadzący upadłość firmy, stanął jednak na stanowisku, że pieniędzy przedsiębiorcy zwrócić nie można. Nie mając innego wyjścia, przedsiębiorca wystąpił z formalnym wnioskiem o wyłączenie przelanych pieniędzy z masy upadłości. Wniosek został jednak przez sąd oddalony — opowiada pani mecenas.

Sądowe przepychanki

Kto miał pecha i przelał pieniądze bez podstawy prawnej, stanie się jednym z licznych wierzycieli upadłego, z tym jedynym przywilejem, że jego wierzytelność będzie podlegała zaspokojeniu z wierzycielami uprzywilejowanymi w kategorii pierwszej.

— Czyli w tej samej, co na przykład należności z tytułu składek na ubezpieczenie emerytalne. Wynika to z art. 342 § 1 prawa upadłościowego i naprawczego — potwierdza Aleksander Werner, radca prawny z kancelarii Kalwas i Wspólnicy.

Niewiele to pocieszyło naszego przedsiębiorcę, bo wiedział, że podział funduszy masy upadłości nastąpi w bliżej nieokreślonej przyszłości — może za rok, może za kilka lat. Poza tym nie ma pewności, czy nawet wierzyciele z pierwszej kategorii uzyskają pełne zaspokojenie.

— Marną pociechą było dla niego również zapewnienie jednego z sądów, że o ile sprawa dotrze do wyższej instancji, to zwróci się z pytaniem prawnym do Sądu Najwyższego, który rozstrzygnie o skomplikowanej sytuacji. Po ponad pół roku boju i skierowaniu przeciwko syndykowi sprawy na drogę sądową, uiszczeniu opłaty sądowej w wysokości 5 proc. od dochodzonej kwoty, sąd wreszcie zastosował interpretację ustawy przychylną przedsiębiorcy —wyjaśnia Małgorzata Zamorska.

Sąd uznał wreszcie, że art. 70 prawa upadłościowego i naprawczego ma jednak pierwszeństwo przed przepisami o bezpodstawnym wzbogaceniu. Stwierdził też, wbrew stanowisku niektórych innych sądów, że pieniądz internetowy może być uznany za składnik mienia podlegający wyłączeniu z masy upadłości.

— Przedsiębiorca odczuł ulgę i oczekuje na powrotny przelew swoich pieniędzy. Ta ulga jest tym większa, że dowiedział się, iż gdyby omyłkowy przelew trafił na konto firmy, która nie jest w stanie upadłości, a odmawia zwrotu pieniędzy, wówczas czekałby go proces oparty na przepisach o bezpodstawnym wzbogaceniu — komentuje Małgorzata Zamorska.

Walka o zwrot

Trzeba tu wyjaśnić, że bezpodstawne wzbogacenie charakteryzuje się tym, że ten, kto przez przypadek się wzbogacił, nie jest zobowiązany do zwrotu uzyskanego świadczenia, jeżeli już je zużył, chyba że zużywając je, powinien był się liczyć z obowiązkiem zwrotu. W skrajnym przypadku odzyskanie pieniędzy może być więc niemożliwe, a w każdym razie długotrwałe i kosztowne. Szczegóły reguluje art. 405 i następne kodeksu cywilnego.

— Cała historia świadczy o tym, że korzystając z dobrodziejstw przelewów internetowych, należy kilka razy się upewnić, że wprowadziliśmy właściwe dane — konkluduje mecenas Zamorska.

Okiem bankowca

Nie możemy nic zrobić

Jeśli klient przeleje pieniądze na niewłaściwe konto i wszystko odbędzie się zgodnie z procedurami, to bank transakcji cofnąć nie może. Nie mamy takich uprawnień, przepisy na to nie pozwalają. Problem muszą wyjaśniać między sobą strony tej operacji.

Piotr Gajdziński

rzecznik prasowy Banku Zachodniego WBK

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Albert Stawiszyński

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu