Klimat działa na niekorzyść przedsiębiorstw energetyki cieplnej

Monika Niewinowska
04-10-2001, 00:00

Klimat działa na niekorzyść przedsiębiorstw energetyki cieplnej

Wprowadzenie indywidualnych liczników energii cieplnej nie spowodowało wyraźnego ograniczenia jej zużycia. Znacznie bardziej odczuwalne dla Przedsiębiorstwa Energetyki Cieplnej w Ełku, najdynamiczniej rozwijającej się firmy w województwie warmińsko-mazurskim wg rankingu „Gazele Biznesu 2000”, jest spadek zapotrzebowania na ciepło spowodowany ociepleniem klimatu.

„Puls Biznesu”: Przedsiębiorstwo Energetyki Cieplnej w Ełku jest jedyną firmą świadczącą usługi komunalne, która znalazła się w rankingu Gazele Biznesu 2000.

Mariusz Filipkowski: Prawdę mówiąc sam byłem bardzo zaskoczony tak dobrą pozycją w rankingu, klasyfikującym firmy pod względem dynamiki rozwoju. Z naszą gospodarką musi być nie najlepiej, skoro przedsiębiorstwo tego typu zajęło w rankingu tak wysokie miejsce na tle kraju, a pierwsze w regionie.

„PB”: W takim razie, w jaki sposób udało się Państwu uzyskać taką dynamikę wzrostu, szczególnie w okresie ubożenia polskiego społeczeństwa?

M.F.: Złożyło się na to kilka czynników. Po pierwsze dokonanie inwestycji unowocześniających nasz zakład. Przeznaczyliśmy na to nasze rezerwy proste. Efekty tego posunięcia oceniam bardzo korzystnie. Nowa technologia pozwoliła nam na poszerzenie grona odbiorców i redukcję kosztów. Dzięki większej liczbie klientów, możemy z kolei oferować energię cieplną w jeszcze niższej cenie.

„PB”: Dlaczego tak bardzo zależy Państwu na obniżaniu cen? Nie chcą Państwo czerpać korzyści ze swojej, właściwie monopolistycznej, pozycji w regionie?

M.F.: Jesteśmy rzeczywiście jedynym dostawcą energii cieplnej w regionie, naszym celem nie jest jednak maksymalizacja zysku poprzez zawyżanie cen. Zbyt wysokie ceny powodują problemy z płatnościami. Jak każdej firmie, zależy nam na utrzymaniu płynności. Dlatego staramy się oferować nasze usługi po jak najniższych cenach.

„PB”: Od niedawna we wszystkich mieszkaniach instalowane są liczniki mierzące zużycie energii cieplnej. Czy obawy społeczeństwa, że spowoduje to gwałtowny wzrost kosztów ogrzewania były uzasadnione?

M.F.: Absolutnie nie. Dokonywanie opłat według zużycia energii okazuje się dla niektórych nawet korzystniejsze od poprzedniego systemu. Wiele zależy od jakości budynku i stolarki okiennej. Zainstalowanie indywidualnych liczników motywuje administratorów do przeprowadzania remontów i docieplania budynków. Dzięki wyraźnemu wykazowi zużycia może on się łatwo zorientować, które budynki wymagają tego w pierwszej kolejności.

„PB”: A co z pojedynczymi odbiorcami Państwa usług. Czy daje się u nich zauważyć zmianę sposobu korzystania z energii cieplnej?

M.F.: Dzięki licznikom ludzie nauczyli się oszczędzać, również na usługach komunalnych. Mimo globalnego wzrostu sprzedaży, zużycie ciepła na osobę spada. Sądzę jednak, że oprócz ceny wpływ na taki stan rzeczy mają również czynniki klimatyczne. Jesteśmy branżą, dla której efekt cieplarniany jest najbardziej dotkliwy. Sezony grzewcze zaczynają się coraz później, a kończą coraz wcześniej. Mamy nadzieję, że w tym roku będziemy mieli prawdziwą zimę.

„PB”: Wspomniał Pan o problemach z płatnościami. Czy zaległości w tym zakresie stanowią dla Państwa istotny problem?

M.F.: W dzisiejszych czasach każdy jest komuś coś winny. Największy problem stanowią tu instytucje państwowe, np. MON i służba zdrowia. Zdecydowanie najtrudniejszym wierzycielem jest PKP. To firma, która popadając w coraz większe długi, nie robi absolutnie nic, żeby wpłynąć na poprawę tej sytuacji. Najmniejsze problemy mamy z klientami indywidualnymi. Oni starają się wywiązywać ze swoich zobowiązań.

„PB”: Czy oprócz zaległości w płatnościach istnieją Pana zdaniem inne problemy, utrudniające rozwój polskim przedsiębiorstwom.

M.F.: Mam wrażenie, że nasze władze robią wszystko, żeby utrudnić przedsiębiorcom prowadzenie działalności. Funkcjonowanie w obecnych warunkach wymaga od nas wręcz karkołomnych wyczynów. Jak na przykład dojść do ładu z przepisami finansowymi, których interpretacja bywa diametralnie różna, nawet wśród pracowników tego samego urzędu? Kolejną sprawą jest archaiczny kodeks pracy, całkowicie nieprzystosowany do warunków gospodarki rynkowej. Brak możliwości zmniejszenia liczby pracowników w okresie dekoniunktury ciągnie firmę na dno. Jaki jest więc efekt chwilowej ochrony pracownika przed utratą pracy? Likwidacja firmy powodująca bezpowrotną utratę możliwości zatrudnienia dla kilka razy większej liczby ludzi. Czy w taki sposób rząd powinien oddziaływać na polepszenie sytuacji gospodarczej i zmniejszenie bezrobocia?

„PB”: Czy zmiana kodeksu pracy zachęciłaby Pana do zwiększenia zatrudnienia w swojej firmie?

M.F.: Ułatwiłoby nam to zatrudnianie pracowników sezonowych. Jakiś czas temu wprowadzono dotacje z Funduszu Pracy dla pracodawców zatrudniających bezrobotnych absolwentów. Jednak środki szybko się wyczerpały i w tej chwili urzędy pracy nie podejmują właściwie żadnych działań mających na celu zachęcenie przedsiębiorców do zatrudniania tej grupy osób. Tymczasem takie inicjatywy są bardzo potrzebne.

Ludzie są różni. Tym, bardziej przedsiębiorczym udaje się znaleźć pracę samodzielnie, są jednak również takie osoby, którym trzeba wskazać miejsce pracy, bo same nie dadzą sobie rady. Brak pomocy dla tej drugiej grupy osób powoduje pogłębianie się niskiej samooceny prowadzące w efekcie do frustracji.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Monika Niewinowska

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Nieruchomości / / Klimat działa na niekorzyść przedsiębiorstw energetyki cieplnej