Kłopotliwa powtórka z jakości

Sylwester Sacharczuk
19-01-2009, 00:00

Aby zdobyć certyfikat, firmy potrafią poświęcić wiele czasu i energii. Jednak jego obowiązkowe odnowienie często jest nie mniejszym problemem.

Raz uzyskane świadectwo trzeba regularnie odświeżać

Aby zdobyć certyfikat, firmy potrafią poświęcić wiele czasu i energii. Jednak jego obowiązkowe odnowienie często jest nie mniejszym problemem.

Dzień otrzymania upragnionego certyfikatu dla każdej firmy jest dużym wydarzeniem. To świadectwo, że przedsiębiorstwo właściwie wypełnia normę i jest biznesowym partnerem godnym zaufania. Jednak zdobycie świadectwa to jedno, a jego utrzymanie i związane z tym starania, to już zupełnie inna historia. Bo certyfikaty w zdecydowanej większości nie są bezterminowe. Firmy certyfikujące przyznają je raz na kilka lat — najczęściej na trzy. Tak jest w przypad-ku wszystkich świadectw na zgodność z normą ISO. Wyjątku nie stanowią tu uznawane za podstawę systemy zarządzania jakością ISO 9000. Aby utrzymać raz zdobyty certyfikat, firmy muszą pozytywnie przejść audyty kontrolne.

— Po otrzymaniu certyfikatu w kolejnych dwóch latach klient raz w roku musi poddać się audytom, które sprawdzą, czy system zarządzania rzeczywiście działa sprawnie i bez zastrzeżeń. Jednak w ciągu tych trzech lat, których dotyczy umowa, kontakty z firmą nie ograniczają się tylko do wizyt związanych z audytami. Przedsiębiorstwa są otoczone opieką. Każde może uczestniczyć m.in. w "czwartkach jakości", które są doskonałą formą wymiany doświadczeń z dziedziny zarządzania, jak też w otwartych szkoleniach — mówi Adam Banasik, kierownik działu marketingu TUV Nord Polska, jednego z największych u nas certyfikatorów.

Usuwanie niezgodności

Jednak prawdziwy sprawdzian przychodzi tuż przed upływem okresu, na który wydano świadectwo. Aby potwierdzić jakość działania i przedłużyć umowę, niezbędne jest pozytywne przejście recertyfikacji. Jednak nie wszystkie ją przechodzą. Normy są często nowelizowane, dlatego bywa i tak, że po kolejnych trzech latach firma, która chce zachować certyfikat, musi spełniać zupełnie nowe, trudniejsze wymagania.

— Zdarza się, że stwierdzamy niezgodności, które uniemożliwiają odnowienie certyfikatu. Wtedy taka firma dostaje czas na ich usunięcie. Nasz audytor weryfikuje sytuację — firma ma szansę na otrzymanie certyfikatu dopiero wtedy, gdy usunie wszystkie niezgodności. Te, którym naprawdę zależy, stosują się do zaleceń — mówi Andrzej Kostecki, dyrektor ds. certyfikacji TUV Nord Polska.

Przedsiębiorstwa nie przechodzą recertyfikacji także z innych względów.

— Wiele firm, ubiegając się o certyfikat, uważało, że dzięki niemu będzie mogło wygrać niemal każdy przetarg. Inna sprawa, że w niektórych procedurach posiadanie odpowiedniego certyfikatu było konieczne. Jeśli teraz tej konieczności nie ma — firma już o niego nie walczy — mówi Jacek Majkowski, prezes zarządu Zetom-Cert, firmy specjalizującej się w certyfikacji systemów zarządzania jakością.

— To prawda, część firm rezygnuje dobrowolnie. Nabyły certyfikat, ponieważ tego wymagała od nich ustawa, to było warunkiem otrzymania pewnych uprawnień. Teraz ten okres się skończył i firmy kalkulują, co im się opłaca. Niektóre z nich recertyfikacji po prostu nie potrzebują. Certyfikat to dla nich tylko wiszący na ścianie dokument, który był lub jest przydatny w pewnym momencie działania — mówi Jarosław Sołtys, prezes Kema Quality, czołowego polskiego certyfikatora.

Oszczędność

Obecnie przed decyzją o recertyfikacji firmy mają znacznie więcej dylematów niż jeszcze kilka miesięcy temu. Nowe pytania postawił nadciągający kryzys.

— Firmy rozważają: czy mamy pieniądze i skąd je weźmiemy? Przedsiębiorcy częściej niż jeszcze pół roku temu poważnie zastanawiają się, czy certyfikat daje im wymierne korzyści. Niektórzy w dobie kryzysu stoją u progu zmian, czeka ich restrukturyzacja. Są za recertyfikacją, ale na razie czekają, chcą zobaczyć, jak rozwinie się sytuacja. Takie podejście można zrozumieć — tłumaczy Jarosław Sołtys.

— Są też takie przypadki, że firmy rezygnują z certyfikatu z powodu bardzo złej sytuacji finansowej, kiedy tną wszystkie koszty — dodaje Adam Banasik.

Nacisk na jakość

Jednak generalnie zjawisko nie dotyczy dużej liczby firm — według różnych ekspertów recertyfikacji nie przechodzi od 3 do 8 proc. firm, które raz uzyskały świadectwo zgodności z wybraną normą. Dla większości przedsiębiorców nie stanowi ona problemu, jednak mają też do niej krytyczne uwagi.

— Kiedyś przedsiębiorcy mieli certyfikaty rzeczywiście niezbędne. Zauważyłem, że ostatnio liczba certyfikatów wymaganych w prowadzeniu działalności znacznie wzrosła, ale nie wszystkie są rzeczywiście potrzebne i wykorzystywane. To prawda, niektóre są dla siebie uzupełnieniem, ale zdarzają się też takie, które w pewnych obszarach się powtarzają. Druga sprawa — recertyfikacje i audyty zajmują mnóstwo czasu i są bardzo absorbujące. Niektóre audyty mamy nawet co pół roku. Moim zdaniem ich liczba mogłaby być mniejsza — mówi Ryszard Łuszczewski, prezes Centrum Informatyki Zeto w Białymstoku.

Jaka jest przyszłość recertyfikacji w Polsce? Eksperci mają nadzieję, że przedsiębiorcy zmienią podejście do niej.

— Niestety, wciąż zbyt mało jest u nas firm, które w recertyfikacji widzą okazję do rzeczywistego podniesienia jakości, a nie tylko formalność związaną z ponawianiem dokumentu. Ten proces jest najbardziej cenny w firmach, które traktują go jako inspirację, okazję do wprowadzenia przedsiębiorstwa na nowe tory. Chodzi o spojrzenie na firmę świeżym okiem i chęć stworzenia nowej wartości. Wciąż dotyczy to jednak tylko niewielkiej liczby firm. Głównym problemem jest mentalność i brak świadomości, jak korzystne jest dbanie i zarządzanie jakością. Niestety, aby to zmienić, potrzeba bardzo dużo czasu — nawet całe lata — uważa Jarosław Sołtys.

Najpopularniejsze certyfikaty

Najczęściej przedsiębiorcy starają się o certyfikat norm ISO z grupy 9000, które dotyczą zarządzania jakością. Bardzo popularne są także normy z grupy 14000 — wiążą się one z wymogami środowiskowymi, m.in. projektowaniem, zarządzaniem czy właściwościami wyrobów.

Dużym zainteresowaniem cieszą się także normy ISO 22000 dotyczące branży spożywczej i odpowiadają one procedurom HACCP. Wielu przedsiębiorców ubiega się o normy z grupy 18000, która dotyczy zarządzania Bezpieczeństwem i Higieną Pracy (choć zamiast międzynarodowych norm w praktyce używamy polskich). Rośnie też popularność ISO 27001 — to system zarządzania bezpieczeństwem informacji.

Firmy coraz częściej certyfikują się kompleksowo, a więc jednocześnie wdrażają trzy normy dotyczące zarządzania jakością, ochrony środowiska oraz BHP.

Sylwester

Sacharczuk

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Sylwester Sacharczuk

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Kariera / Kłopotliwa powtórka z jakości