Kłopoty Grecji to małe piwo. Czas na USA

Jarosław Romanowski
01-07-2011, 00:00

Sierpień to kluczowa data w kalendarzu każdego inwestora.

W USA zapada wtedy około 500 mld USD długu — pisze Jarosław Romanowski, dyrektor generalny ds. handlu i zabezpieczeń KGHM.

W ostatnich kilku tygodniach na rynku finansowym wyraźnie dominuje atmosfera oczekiwania na rozwój sytuacji. Brak zdecydowania, co do spodziewanego kierunku dalszych zmian cen jest widoczny zwłaszcza w przypadku miedzi. Czerwony metal od początku maja niemal nie zmienił wartości poruszając się w wąskim kilku procentowym przedziale cenowym. Jest to znamienne zwłaszcza w kontekście kończącego się drugiego kwartału, który zazwyczaj charakteryzuje się największym popytem na ten surowiec.

Oczy wszystkich zwrócone są oczywiście na Grecję. Gdy kilkanaście miesięcy temu rozmawiałem z przedstawicielem jednego z dużych funduszy hedgingowych określał on ten kraj mało znaczącym zakątkiem Europy. Kiedy patrzyłem w mijającym tygodniu na "Ateny w ogniu", nie mogłem się pozbyć wrażenia, że cała Europa próbuje obecnie pomóc państwu, którego mieszkańcy najwyraźniej takiej pomocy nie chcą. Zapewne członkom strefy euro zabrakłoby takiej gorliwości niesienia pomocy na siłę, gdyby nie fakt, że w ten sposób pomagają przede wszystkim samym sobie, starając się utrzymać stabilność w regionie i nie dopuścić do przeniesienia sentymentu do greckich papierów skarbowych i obligacji na inne kraje unii monetarnej.

Zdjęcia z greckich zamieszek są bardzo medialne i ukazując się we wszystkich możliwych środkach przekazu przyćmiewają trochę podobne problemy w kraju znacznie większym, położonym po drugiej stronie oceanu. Relacja długu do PKB Grecji przekroczyła 140 proc. W USA wskaźnik ten zbliża się do 100 proc. W przyszłym miesiącu w Atenach zapada ok. 12 mld EUR długu, natomiast w gospodarce amerykańskiej, blisko 50 razy większej od Grecji, w sierpniu przypada rozliczenie 500 mld USD długu, a ponadto potrzeba dodatkowych 100 mld na pokrycie deficytu. Łącznie daje to kwotę o wiele większą od całkowitego zadłużenia Grecji. Dla porównania całość zadłużenia USA jest już nieprzyzwoicie blisko ustawowego limitu 14,3 bln USD. Z tego powodu to właśnie sierpień wydaje się być kluczową datą w kalendarzu każdego inwestora.

Stany Zjednoczone od krajów peryferyjnych Europy, poza oczywiście skalą rozmiarów gospodarki, różni jeszcze jedna istotna kwestia — plany redukcji zadłużenia. W Europie są już one niemal gotowe. Natomiast w USA jeszcze nie określono drogi ograniczenia deficytów i mam wątpliwości czy da się ją w roku wyborczym rzetelnie wyznaczyć. Największe agencje ratingowe już zagroziły, że jeśli nie zobaczą jasnej ścieżki naprawy finansów to mogą obniżyć rating kredytowy USA. W ocenie analityków obniżenie ratingu o jeden stopień, może oznaczać spadek wartości amerykańskich obligacji o około 100 mld USD i oczywiście wzrost kosztów finansowania tego kraju.

Samo załagodzenie, bądź odsunięcie w czasie problemów greckich może zatem nie wystarczyć aby rozwiać wątpliwości inwestorów i pobudzić trwalsze wzrosty na giełdach. Bardziej prawdopodobne wydaje się dalsze trwanie w oczekiwaniu na cudowne uzdrowienie. Cudowne, bo od 2008 roku nie podano jeszcze chorym gospodarkom lekarstwa, a jedynie środki przeciwbólowe. Apteczka jednak zaczyna świecić pustkami, a część pacjentów wykazuje oznaki uzależnienia. Mam nadzieję, że w apteczce pojawią się wkrótce odpowiednie lekarstwa, bo zawał serca zagraża pacjentom coraz mocniej.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jarosław Romanowski

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Kłopoty Grecji to małe piwo. Czas na USA