Kłopoty Jukosu nie odbiją się na polskim rynku paliw

06-07-2004, 16:56

PAP: Kłopoty Jukosu nie odbijają się obecnie na polskim rynku paliw. Dostawy ropy nie ustają, nie ma żadnego ich ograniczenia i jest mało prawdopodobne, by do takiego ograniczenia doszło - powiedziała we wtorek PAP analityk Biura Maklerskiego Reflex Urszula Cieślak.

W poniedziałek banki-wierzyciele Jukosu zwróciły się do spółki o zwrot 1 mld dolarów kredytu, po tym jak rosyjskie władze nakazały firmie wpłacenie 6,8 mld dolarów zaległych podatków. Przedstawiciele Jukosu ostrzegli, że może dojść do wstrzymania wydobycia ropy.

"Sytuacja wydawała się napięta do dziś, gdy usłyszeliśmy, że istnieje możliwość odroczenia spłaty zobowiązań podatkowych" - powiedziała Cieślak.

Jej zdaniem, informacja ta dowodzi, że u podstaw działań wobec Jukosu są polityczne wewnętrzne rozgrywki, jednak z czasem zapadnie decyzja co do dalszych losów tej firmy - jej przejęcia lub "innej szansy, by do zaprzestania produkcji nie doszło".

Cieślak podkreśliła, że większa część ropy wydobywanej przez Jukos trafia na wewnętrzny rynek rosyjski, a zatem ograniczenie produkcji uderzyłoby przede wszystkim w rynek rosyjski.

"Wszystkie zabiegi będą więc miały na celu to, by nie doprowadzić do zaprzestania wydobycia ropy i eksportu. Jeśli natomiast zdarzyłoby się wahnięcie z tego tytułu, to byłoby ono krótkoterminowe i nie wpłynęłoby znacząco na polski rynek" - powiedziała Cieślak.

Zauważyła, że nie wiadomo, ile ropy Jukos dostarcza do Polski, bo jest to objęte tajemnicą handlową. Jednak są również inni rosyjscy dostawcy. Jej zdaniem, nie ma więc bezpośredniego zagrożenia. Ponadto są rezerwy strategiczne, które mogłyby zostać uruchomione, gdyby zostało zachwiane bezpieczeństwo energetyczne kraju.

W opinii Cieślak, nawet dojście do takiej sytuacji nie wywołałoby głębokiego kryzysu i nie doprowadziłoby do wzrostu cen paliw. Przyznała, że przedłużające się problemy Jukosu mogłyby wpłynąć na ceny na rynkach światowych. Jednak byłyby to niewielkie i krótkotrwałe zmiany, mające za podstawę głównie czynnik psychologiczny, a nie brak ropy.

"Obecne podwyżki w Polsce to wynik sytuacji na rynku międzynarodowym, ale z pominięciem oddziaływania rynku na sytuację w Jukosie. Ta sytuacja nie pojawiła się nagle. Ważniejsze są wydarzenia w Iraku" - powiedziała Cieślak.

Podkreśliła przy tym, że umocnienie się złotego zmniejsza skalę ewentualnych wzrostów cen.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Surowce / Kłopoty Jukosu nie odbiją się na polskim rynku paliw