Koalicja coraz bliżej. Ale na jak długo?

Bartosz Krzyżaniak
10-04-2006, 00:00

To, co jeszcze kilka miesięcy temu wydawało się niemożliwe nawet braciom Kaczyńskim, dziś staje się faktem. Rynek drży.

Rada PiS upoważniła Jarosława Kaczyńskiego do prowadzenia rozmów na temat przyszłej koalicji. Prezes PiS nie ukrywa, że koalicjantów będzie szukał wśród mniejszych ugrupowań, choć szans na koalicję z PO nie określa jako zerowe. Jednak, według ekonomistów, wydarzenia weekendu oznaczają koalicję z partią Andrzeja Leppera. Tylko na jakich warunkach?

— Ważny jest nasz program, nie będziemy kupczyć stanowiskami. Będzie zgoda programowa, wchodzimy do koalicji. Nie będzie zgody – nie wchodzimy — oświadcza szef Samoobrony.

Andrzej Lepper zaznacza, że Samoobrona będzie się upierać przy minimum socjalnym, w sprawie biopaliw, paliwa rolniczego, a także wynegocjowania z UE zwiększenia kwot produkcyjnych dla Polski.

Im mniej, tym lepiej

Co na to analitycy?

— Rynki w pewnym stopniu uwzględniały taką możliwość w cenach polskich aktywów. Jednak kiedy zobaczymy, że Andrzej Lepper staje się rzeczywiście wicepremierem, możemy spodziewać się osłabienia złotego i wzrostu rentowności obligacji. To zły scenariusz dla naszego rynku. Andrzej Lepper jest bowiem symbolem zachowań antyreformatorskich, a jego obecność w rządzie może budzić obawy np. o rozmiary deficytu — uważa Ryszard Petru, główny ekonomista Banku BPH.

Także według Marka Nienałtowskiego, głównego ekonomisty TMS Brokers, najbliższe dni nie będą łaskawe dla rynku.

— To, że Andrzej Lepper znajdzie się w rządzie, jest praktycznie przesądzone. Pytanie, jak ważną będzie tam postacią. Im mniej znaczącą, tym lepiej dla rynku — uważa ekonomista TMS.

Choć, jak dodaje, jest mało prawdopodobne, by jego ambicje zostały zaspokojone byle czym. A to może skutkować jeszcze większą nerwowością inwestorów.

— W pewnym momencie członkom rządu puszczą nerwy i zaczną na poważnie myśleć o odejściu z rządu. Nie spodziewam się, byśmy musieli na to długo czekać. Zresztą całemu rządowi, z Andrzejem Lepperem w jednej z głównych ról, nie wróżę długiej egzystencji — dodaje Marek Nienałtowski.

Jacek Wiśniewski, główny ekonomista Raiffeisen Banku, uważa, że inwestorzy będą się obawiali zmniejszenia dyscypliny finansów publicznych, zwiększy się też ich niepewność związana z sytuacją na scenie politycznej.

— A to oznacza spadki zarówno cen obligacji jak i złotego, choć nie spodziewam się wielkiej wyprzedaży. Przynajmniej, dopóki Zyta Gilowska będzie pozostawała za sterami państwowych finansów. Dopiero jej rezygnacja (prawdopodobieństwo takiego scenariusza oceniam na 50 proc.) byłaby sygnałem do większych wyprzedaży — uważa Jacek Wiśniewski.

Na bank 4 zł za euro

Zdaniem Marka Nienałtowskiego, rozpoczęty dziś tydzień przyniesie spadki na rynku złotego i obligacji, choć nie będą one dramatyczne.

— Bariera 4 zł za euro zostanie złamana na 100 procent. Jeszcze bardziej złoty straci względem dolara. Spodziewam się nawet osłabienia kursu do poziomu 3,35 zł — przewiduje ekonomista TMS.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Bartosz Krzyżaniak

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Koalicja coraz bliżej. Ale na jak długo?