Koelner zadba o wiedzę

Emil Górecki
opublikowano: 25-11-2011, 00:00

Producent zabezpieczeń i mocowań uruchomił spółkę, która będzie mózgiem grupy

Holding rodziny Koelnerów składa się dziś z sześciu brandów i spółek w kilku krajach, głównie w Europie. Żeby mieć przejrzysty obraz holdingu na tle branży, jego szefowie powołali spółkę Koelner Rawlplug IP (Intellectual Properties).

— Będzie zarządzała wszystkimi wartościami niematerialnymi grupy, począwszy od znaków towarowych, które są wyceniane na ponad 260 mln zł, przez nasze patenty europejskie i światowe, zastrzeżenia, dział badawczo-rozwojowy, aż po rozwój produktu. To tutaj będzie powstawała nasza długofalowa strategia — mówi Radosław Koelner, prezes Koelnera.

Polak z marką

Łukasz Rosiński, analityk DM AmerBrokers, uważa, że to zabieg księgowy, który może pozwolić na oszczędności podatkowe, ale także ułatwi zarządzanie markami i produktami.

— Siłą polskich produktów do tej pory był niski koszt wytworzenia. Od niedawna spółki o znanych i wartościowych markach zaczynają o nie dbać i starają się je promować za granicą, jak robi to Amica. Nowy podmiot w grupie Koelnera ma takie zadanie — mówi Łukasz Rosiński.

Koelner kilka dni temu otrzymał nagrodę Top Builder za energooszczędne elementy złączne stosowane w termoizolacji fasad budynków. Opatentowanie tej innowacji kosztowało 75 tys. EUR.

Plusy osobnej spółki badawczo-rozwojowej dostrzega Janusz Płocica, prezes Zelmera. Wskazuje na przejrzystość finansową. — Dziś kilkudziesięciu naszych konstruktorów pracuje nad pewnym rozwiązaniem i w bieżących wynikach ich praca — kilka milionów złotych rocznie — to koszt. Gdyby byli w osobnej spółce, wyniki ich pracy byłyby inwestycją, którą możemy amortyzować. Dziś w Zelmerze trwają dyskusje, jak umiejscowić nasz dział badań i rozwoju, być może powtórzymy pomysł Koelnera — mówi Janusz Płocica. W Zelmerze roczny koszt ochrony innowacji to kilkaset tysięcy złotych. Warto, bo dzięki temu odkurzacze marki Zelmer, które są w Polsce nie tylko złożone, ale i również zaprojektowane, stoją na półkach obok Philipsa czy Bosha.

— Forma zorganizowania takiej komórki to kwestia wtórna. Chodzi o to, by była ona efektywna i dobrze zarządzana — dodaje prezes Zelmera. W katowickim Bipromecie, projektującym głównie na potrzeby właściciela, czyli KGHM, sprawa jest prosta.

— Każde zlecenie zawiera klauzule, zgodnie z którą wszelkie prawa autorskie przechodzą na zleceniodawcę. Nie mamy potrzeby prowadzić szerokiej polityki patentowej — mówi Tadeusz Baj, prezes Biprometu. To efekt procedury, która kwitła w KGHM jeszcze kilka lat temu, kiedy pracownicy holdingu zgłaszali się po gigantyczne nagrody za innowacje. — Często zdarzało się, że te innowacje powstawały właśnie w Bipromecie — dodaje Tadeusz Baj. Działalność badawczo-rozwojowa Biprometu jest oparta głównie na współpracy z państwowym Instytutem Metali Nieżelaznych.

Wiedza na handel

Problem zabezpieczania wartości niematerialnych Bumechu, spółki produkującej maszyny górnicze, wraca coraz częściej, bo coraz częściej pojawia się możliwość sprzedawania wiedzy i rozwiązań. Tu na razie za ochronę patentową odpowiadają sami konstruktorzy we współpracy z rzecznikiem patentowym.

— Właśnie negocjujemy z zagranicznym kontrahentem umowę na opracowanie, wdrożenie i serwisowanie kombajnów górniczych. Wiedza kosztuje, myślę, że wartość zamówienia będzie taka, że trzeba to będzie raportować. Na razie takie okazje trafiają się od czasu do czasu. Jeśli będzie ich więcej, to zastanowimy się nad innym sposobem zarządzania własnościami niematerialnymi — mówi Zygmunt Kosmała, prezes Bumechu i jako inżynier właściciel kilkudziesięciu patentów.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Emil Górecki

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu