Kogo zaleje druga fala spowolnienia

  • Jacek Kowalczyk
opublikowano: 30-07-2012, 00:00

Eksport i budownictwo – firmy powiązane z tymi obszarami czekają największe problemy. Ale są branże, które nie poczują spowolnienia

Dane makroekonomiczne z ostatnich tygodni nie pozostawiają złudzeń — w polskiej gospodarce zaczęła się druga fala spowolnienia gospodarczego. Eksport w ujęciu rok do roku już się kurczy, produkcja przemysłowa rośnie najwolniej od prawie trzech lat, obroty w budownictwie zwalniają, a rynek pracy popadł w stagnację — miejsc pracy przestało przybywać, a podwyżki płac w całości zjadane są przez inflację.

— Nie ma powodów do paniki. Wszystko wskazuje na to, że rozpoczynające się spowolnienie gospodarcze będzie łagodniejsze niż poprzednie, czyli to z 2009 r. Warto jednak mieć świadomość, że przez najbliższe kilka kwartałów koniunktura będzie słabnąć — ostrzega Tomasz Kaczor, główny ekonomista Banku Gospodarstwa Krajowego.

W poprzednim spowolnieniu największymi ofiarami kryzysu byli producenci metali, rafinerie, przemysł odzieżowy i meblarski — tu, według danych GUS, spadki produkcji w 2009 r. były największe. Jakie branże zostaną dotknięte tym razem?

Kryzys importowany

Według ekonomistów, problemy gospodarcze w Polsce biorą się z dwóch źródeł. Po pierwsze, strefa euro wpadła w recesję, przez co słabnie i będzie słabł popyt zagraniczny na polskie towary. Najmocniej wystawione na uderzenie są więc firmy z branż, które mają największy udział eksportu w przychodach.

— Taką branżą jest na przykład meblarstwo. Polska jest jednym z głównych eksporterów mebli na świecie, obok Włoch, Niemiec i Chin. Eksport stanowi średnio około 60 proc. przychodów, a w przypadku co dziesiątego producenta odsetek ten przekraczał w 2011 r nawet 95 proc. — mówi Agnieszka Grabowiecka-Łaszek, analityk sektorowy PKO BP. Firmy meblarskie mają wyjątkowego pecha.

— Słaby popyt zagraniczny nałożył się na jednocześnie wysokie ceny surowców. Drewno i materiały produkowane z drewna są akurat drogie, co dodatkowo obniża rentowność producentów mebli — mówi Adam Czerniak, ekonomista Kredyt Banku.

Silnie uzależnione od koniunktury w strefie euro są też firmy z branży motoryzacyjnej oraz producenci sprzętu RTV, AGD, komputerów i innej elektroniki. Tu także eksport stanowi zwykle ponad połowę przychodów. — Popyt na te wyroby będzie słabszy, a to może uruchomić wiele skutków pośrednich.Problemy producentów samochodów i sprzętu AGD będą w jakimś stopniu przekładać się na przykład na mniejsze zamówienia na balachy czy opony — mówi Agnieszka Grabowiecka-Łaszek.

Wyjazd z budowy

Drugim źródłem, z którego będzie brało się spowolnienie gospodarcze w Polsce, będzie zastój w inwestycjach. Po pierwsze, wygasać będą inwestycje publiczne, bo kończone są już projekty związane z organizacją EURO 2012 (stadiony, drogi, dworce czy lotniska). Ponadto kończą się już fundusze unijne z puli na lata 2007-13, a nowe rozdanie trafi do gospodarki najwcześniej koło 2015 r.

Tymczasem unijne dotacje mają ogromne znaczenie dla inwestycji publicznych. Jak policzyła Komisja Europejska, aż 52 proc. projektów infrastrukturalnych realizowanych obecnie w Polsce ma unijną dotację.

— Poprzednia fala spowolnienia, z lat 2008-09, dotknęła budowlankę tylko nieznacznie. Tym razem już się nie da uniknąć spadków produkcji. Ale nie dramatyzujmy — niedługo powinny ruszyć kontrakty energetyczne i kolejowe, jest budownictwo kubaturowe, które powinny wystarczyć na przetrwanie — mówi Henryk Liszka, prezes firmy budowlanej Hochtief Polska. Po drugie, słabną inwestycje prywatne, głównie mieszkaniowe.

— Popyt na mieszkania będzie słabł, ponieważ banki zaostrzyły kryteria udzielania kredytów hipotecznych, a rząd podniósł wymagania dotyczące udziału w programie Rodzina na Swoim — mówi Adam Czerniak.

Problemy eksporterów i firm budowlanych, a więc tych podmiotów, które jako pierwsze odczuwają skutki kryzysu, będą powoli rozlewać się po innych sektorach.

— Badania pokazują, że likwidacja 100 miejsc pracy w budownictwie wywołuje likwidację kolejnych 200-300 miejsc w branżach powiązanych — mówi Adam Czerniak.

— Spadek popytu na samochody będzie oddziaływał na zamówienia w hutnictwie, a to będzie rzutowało na zapotrzebowanie na energię, czyli na sytuację w firmach energetycznych, co będzie osłabiać popyt na surowce energetyczne. Takie łańcuchy mogą się uruchamiać, ale nie powinny to być zjawiska o bardzo dużym nasileniu — mówi Agnieszka Grabowiecka-Łaszek.

Są jednak branże, które są niemal zupełnie niezależne od wahań koniunkturalnych.

— To branże, których dynamika zależy bardziej od zmian strukturalnych w gospodarce, np. starzenia się społeczeństwa niż od fazy cyklu koniunkturalnego. Skutków spowolnienia nie powinny więc odczuć firmy świadczące komercyjną pomoc społeczną, np. opiekę nad osobami starszymi, albo oferujące szkolenia zawodowe — twierdzi Tomasz Kaczor.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jacek Kowalczyk

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu