Kolejny diler aut myśli o giełdzie

Paweł Janas
opublikowano: 14-11-2007, 00:00

W przyszłym roku Grupa PGD opracuje nową strategię. Wtedy postanowi, czy zaparkuje na parkiecie.

W przyszłym roku Grupa PGD opracuje nową strategię. Wtedy postanowi, czy zaparkuje na parkiecie.

Z roku na rok rośnie lista branż obecnych na warszawskiej giełdzie. Kolejną będą dilerzy samochodowi. Jednym z nich może być Grupa PGD, największa w Polsce grupa dystrybutorów samochodów. Dysponuje ona dziewięcioma salonami takich marek, jak Ford, Suzuki czy Fiat.

Ciekawa opcja

— Tempo rozwoju sprawia, że kiedy będziemy w przyszłym roku opracowywali strategię na kolejne lata, poważnie rozważymy zasadność tego kroku — twierdzi Adam Pietkiewicz, szef grupy PGD.

O szczegółach na razie nie chce mówić.

To niejedyna spółka dilerska, która myśli o debiucie na parkiecie. O takiej możliwości wspominał kilka miesięcy temu Andrzej Zarajczyk, prezes Pol-Mot Holding. Wstępem do tego kroku miało być skonsolidowanie dilerów działających w strukturach grupy. Kilka tygodni temu na łamach „PB” plany związane z publiczną emisją akcji grupy dilerskiej ProMotors zaprezentowała firma Iberia Motor Company (IMC), importer aut marki Seat. Nastąpi to jednak dopiero za 3-4 lata. Co ciekawe, Andrzej Kublik, prezes IMC, twierdzi, że w branży dilerskiej debiuty na GPW nigdy nie będą zjawiskiem popularnym, choć, jak zaznacza, jest to bardzo ciekawa opcja.

— Warunkiem dającym podstawy do rozważań o debiucie jest uzyskanie pewnej masy krytycznej. Minimalna sprzedaż aut musi znaleźć się na poziomie 5-7 tys. sztuk rocznie. Sądzę, że w ciągu pięciu lat w Polsce należy się spodziewać debiutów 3-4 grup dilerskich — mówi szef IMC.

Z kolei zdaniem Adama Pietkiewicza, do 2010 r. decyzję o wejściu na giełdę podejmą 2-3 firmy dilerskie w Polsce. 

Spełnione kryteria

I to właśnie PGD może być jedną z pierwszych firm na parkiecie. Dodajmy, że spełnia przyjęte w branży kryterium związane z wielkością sprzedaży. Prezes Pietkiewicz twierdzi, że grupa upłynni w tym roku 8,3 tys. samochodów (wraz ze spółką zależną na Słowacji). W przyszłym roku ten poziom ma wynieść 11- -12 tys. sztuk. W tym roku przychody grupy wyniosą 650 mln zł, w przyszłym mają wzrosnąć o 25 proc. W 2007 r. spółka chce uzyskać niemal podwojenie ubiegłorocznego zysku netto, który wyniósł około 8,5 mln zł. Ma zresztą na co pieniądze wydawać, np. na salony.

— Obecnie w końcowej fazie przygotowań są trzy inwestycje o wartości 15 mln zł każda — dwie w Krakowie i kolejny etap w Warszawie. Dodatkowo, w związku ze znacznym wzrostem obrotów w krakowskim zakładzie napraw blacharskich, zdecydowaliśmy się na budowę zupełnie nowego obiektu. Planowany koszt tej inwestycji wynosi 10 mln zł — wylicza Adam Pietkiewicz.

Wysokość sprzedaży

Średni diler sprzedaje rocznie około 400 samochodów, co daje mu przychód rzędu 30 mln zł, a zysk 600 tys. zł. Warunek debiutu to sprzedaż 5-6 tys. aut rocznie. Tylko wtedy diler sprosta kosztom związanym z emisją i będzie atrakcyjny dla inwestorów.

Zwiększanie rentowności

Przychody w branży są dziś relatywnie wysokie, ale bardzo niska jest zyskowność.

Przełamanie bariery mentalnej

Większość firm dilerskich to spółki rodzinne. Dla nich trudne jest pogodzenie się z koniecznością oddania części udziałów w biznesie.

Zaakceptowanie obowiązku raportowego

Możliwe dla firm, które czują się na tyle mocne, że nie boją się upublicznienia danych.

*wybrane warunki udanego debiutu spółki dilerskiej na GPW według PGD

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Paweł Janas

Polecane