Kolejny tydzień zmian i braku efektów

Paweł Cymcyk, Analityk A-Z Finanse
opublikowano: 14-08-2009, 17:42

Piątkowa sesja miała z rana duże szanse udanie zakończyć tydzień. Dobry nastrój utrzymywał się po wczorajszych wzrostach w Stanach, a lokalnie atmosferę podgrzewał KGHM, którego wyniki okazały się dobre, a kurs zyskiwał 5 proc. W takim układzie bykom z łatwością udało się doprowadzić WIG20 do 2 proc. wzrostów, ale bariery 2160 pkt. przełamać się nie udało.

Zachodnie parkiety również radziły sobie nieźle, choć tam skala zwyżki była minimalna. Poranne informacje o deflacji w Eurolandzie, która była większa niż oczekiwano, zostały zbagatelizowane. Analogiczne dane ze Stanów również były dla rynków całkowicie neutralne, ale warto zauważyć, że tak jak w ciągu miesiąca wzrost cen w USA okazał się praktycznie równy zeru, co było wartością odrobinę niższą niż prognozy, tak  w ujęciu rocznym deflacja sięga w Ameryce 2,1 proc. i jest największa od 1950 roku. Aż trudno uwierzyć, że co do dnia, dokładnie rok temu inflacja w Stanach wynosiła 5,6 proc. i była postrzegana za wielki problem.

Do popołudnia sesja przebiegała nad wyraz nudno. Wszędzie dominowała stabilizacja i jednoprocentowe wzrosty, a ostatnią nadzieją na zmiany były dane o produkcji przemysłowej w USA. Gracze z dużym prawdopodobieństwem mogli oczekiwać, że będą one lepsze od oczekiwań skoro ostatnie miesiące pokazały wzrost ilości zamówień oraz spadek zapasów w hurtowniach. Tak też się stało i produkcja zdecydowanie przebiła oczekiwania zwiększając się o 0,5 proc., podczas gdy prognozy mówiły kosmetycznym wzroście o 0,1 proc. Lipiec pod tym względem był wiec najlepszym miesiącem dla przemysłu od listopada ubiegłego roku. Również dobre były informacje o wykorzystaniu mocy produkcyjnych, które wzrosły do 68,5 proc. Mimo dobrych odczytów na rynkach reakcji nie było żadnej.

Ciekawe natomiast zrobiło się dopiero pod koniec dnia. Po spadkowym rozpoczęciu handlu w Stanach podaż zaatakowała europejskie parkiety. Chwilę przed zakończeniem sesji na GPW emocje zwiększył jeszcze indeks zaufania konsumentów Uniwersytetu Michigan, który  wbrew wszelkim prognozom spadł cofając się do poziomu z marca. Zgodnie ze wskaźnikiem znacznie gorzej z punktu widzenia konsumenta wyglądają perspektywy na najbliższe 6 miesięcy, a to może mieć już przełożenie na realne wyniki gospodarcze najbliższych kwartałów.

Po tych informacjach popyt dosłownie znikł, a WIG20 zanurkował pod poziom 2100 pkt. Taka reakcja na dopiero wstępne odczyty pokazuje jak napięta sytuacja panuje na parkiecie i jak trudno będzie o wyjście na nowe szczyty. Fundamentem kolejnego 10-15 proc. wybicia może być albo wyczekiwana korekta albo wyraźne sygnały poprawy gospodarczej. W przeciwnym wypadku kolejne dwa tygodnie sierpnia rynek spędzi w trendzie bocznym (2040-2140), w którym utrzymuje się od początku miesiąca.

Paweł Cymcyk, Analityk A-Z Finanse

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Paweł Cymcyk, Analityk A-Z Finanse

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Gospodarka / Kolejny tydzień zmian i braku efektów