Kolejowy Dziki Zachód

WOJCIECH JURKIEWICZ prezes Związku Niezależnych Przewoźników Kolejowych
opublikowano: 09-01-2014, 00:00

Fragment listu otwartego prezesa ZNPK do wicepremier Elżbiety Bieńkowskiej

KOMENTARZ*

Opublikowany przez Najwyższą Izbę Kontroli (NIK) raport „Bezpieczeństwo ruchu kolejowego w Polsce” jest szokujący. Chociaż przewoźnicy kolejowi od lat w działalności operacyjnej każdego dnia muszą sobie radzić z nagłymi zmianami rozkładu jazdy, zamknięciami awaryjnymi torów, uszkodzonymi rozjazdami, wadliwymi semaforami, ryzykownymi jazdami na sygnał zastępczy itd. i ponoszą z tego tytułu idące w miliony złotych koszty (np. objazdów, przestoju taboru, utraty klientów), to zgromadzenie tych informacji w raporcie firmowanym przez NIK — a więc organizację publiczną cieszącą się dużym zaufaniem społecznym — powinno być jasnym sygnałem dla wszystkich odpowiedzialnych za polską kolej, że tak dalej być nie może.

Raport wymienia wiele nieprawidłowości w działaniach najważniejszych organów władz kolejowych. Do najpoważniejszych zarzutów należą m.in.: nieprzestrzeganie procedur systemów zarządzania bezpieczeństwem (SMS), w tym brak nadzoru nad realizacją procedury utrzymania linii kolejowej w sprawności technicznej i organizacyjnej, nadużywanie stosowania procedur awaryjnych z użyciem sygnału zastępczego, nawet kilkuletnia eksploatacja niesprawnych rozjazdów, kilkunastodniowa zwłoka w usuwaniu usterek urządzeń sterowania ruchem kolejowym. Co więcej, spowodowane złym stanem infrastruktury i stosowane jako główne remedium na zagrożenie bezpieczeństwa ruchu kolejowego ograniczenia prędkości zamiast poprawiać sytuację, nakręcają błędne koło.

Pociągi jadące 20 km/h o wiele częściej padają łupem mafii trudniących się kradzieżami towarów. Często bezpośrednio narażeni na niebezpieczeństwo są członkowie drużyn trakcyjnych. W niektórych rejonach normą stało się ochranianie pociągu przez uzbrojonych konwojentów, co przypomina realia Dzikiego Zachodu.

Aby zatrzymać błędne koło spadku bezpieczeństwa, potrzeba programu restytucji infrastruktury kolejowej, aby pociągi mogły jeździć sprawnie i szybko. Budujący jest np. program, dzięki któremu wydatnie spadnie ryzyko wykolejenia podczas przejazdu pociągu przez rozjazd. To jednak nie wystarczy. W sieci PKP PLK jest wiele punktów i odcinków, które wciąż można określić jako „ryzykowne”. W znacznej mierze dotyczy to infrastruktury punktowej, np. torów do wyładunku. Niestety, część z nich nie jest uwzględniana w planach inwestycyjnych na lata 2014-20.

Liczymy, że raport NIK wznieci dyskusję o bezpieczeństwie kolejowym w Polsce. Jazda po zepsutym rozjeździe czy przy wadliwie działających urządzeniach sterowania ruchem nie będzie bezpieczniejsza nawet, gdyby przygotowanie maszynisty do zawodu miało trwać 10 lat. Czas porzucić fetysz wydłużania w nieskończoność szkoleń i stawiania kolejnych barier osobom, które chcą pracować na kolei (łatwiej w Polsce zostać pilotem niż maszynistą!) i zająć się na poważnie tym, co dla bezpieczeństwa najważniejsze — infrastrukturą.

*Fragment listu otwartego prezesa ZNPK do wicepremier Elżbiety Bieńkowskiej.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: WOJCIECH JURKIEWICZ prezes Związku Niezależnych Przewoźników Kolejowych

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu