Koło ratunkowe dla Lenovo

Małgorzata Grzegorczyk
opublikowano: 18-03-2009, 00:00

Lenovo dostanie wyższy grant, a rząd jeszcze mu pomoże znaleźć halę, bo zbankrutował deweloper, który budował fabrykę.

Chiński producent komputerów może przejąć zakład Inter Groclinu

Lenovo dostanie wyższy grant, a rząd jeszcze mu pomoże znaleźć halę, bo zbankrutował deweloper, który budował fabrykę.

Pod znakiem zapytania stanęła inwestycja Lenovo w montownię komputerów w Legnickim Polu. Firma nagle została bez fabryki i bez perspektyw na jej szybkie powstanie. Obiekt budował dla koncernu deweloper — Immo Industry Group (IIG). Fabryka miała wystartować pod koniec 2008 r. Ale deweloper przesuwał kolejne terminy oddania budynku. 16 lutego firma IIG ogłosiła bankructwo. Lenovo wydało wczoraj lakoniczny komunikat.

"W obliczu nowej sytuacji, w której zostało postawione Lenovo Poland, firma musi rozważyć istniejące alternatywy. Lenovo Poland poinformuje o dalszych krokach w stosownym czasie".

Pomocne dłonie

W tej sytuacji do gry włączył się rząd, który walczy, by inwestor został w Polsce.

— Międzyresortowy zespół ds. wspierania inwestycji zagranicznych przyjął dzisiaj nową propozycję wsparcia, przygotowaną na wniosek inwestora. Przekażemy ją Radzie Ministrów. Jestem w kontakcie z władzami spółki — mówi Rafał Baniak, wiceminister gospodarki.

Oznacza to, że Lenovo dostanie wyższą od planowanej pomoc publiczną. Nie udało nam się ustalić jej wysokości. Z informacji "PB" wynika jednak, że Chińczycy naciskali, by pomoc była wyższa, powołując się na przykład Della, który ma dostać około 140 mln zł dotacji.

Najciekawsze jest jednak, że rząd postanowił wesprzeć inwestora nie tylko finansowo, ale i też logistycznie.

— Postanowiliśmy pomóc inwestorowi wyjść z impasu. Okazało się, że teren i obiekt dewelopera obciążone są zbyt wysoką hipoteką i wykup nie wchodzi w grę. Zaproponowaliśmy więc alternatywne lokalizacje w Lubuskiem i Pomorskiem. Jedno z miejsc to istniejąca fabryka, z której wycofuje się pewna firma. W drugim miejscu lokalne władze obiecują zbudować halę dla inwestora. W pierwszym przypadku produkcja mogłaby ruszyć w ciągu czterech, a w drugim — w ciągu sześciu miesięcy — mówi Sławomir Majman, wiceprezes Polskiej Agencji Informacji i Inwestycji Zagranicznych.

Z informacji "PB" wynika jednak, że to sam koncern Lenovo zwrócił się z prośbą o pomoc do Kostrzyńsko-Słubickiej Specjalnej Strefy Ekonomicznej (KSSSE). Ta zaproponowała fabrykę spółki z grupy Inter Groclin, w której miało pracować tysiąc osób, a ostatnio już zwolniono 350. Podobno za tym rozwiązaniem wstawiła się minister Jolanta Fedak z Lubuskiego.

— Nie komentuję — ucina Krzysztof Dołganow, prezes KSSSE.

— Nie mieliśmy rozmów z Lenovo — mówi Teresa Kamińska, prezes pomorskiej strefy.

— Decyzji inwestora spodziewamy się w ciągu 10 dni — zapowiada Sławomir Majman.

Niech zostaną

O firmę walczy też Legnicka Specjalna Strefa Ekonomiczna (LSSE). Co prawda inwestor nie zgłosił problemów, ale wczoraj, na prośbę LSSE, odbyło się spotkanie z przedstawicielami Lenovo Poland.

— Dowiedzieliśmy się, że hala w Legnickim Polu jest priorytetem, ale ze względu na bankructwo dewelopera sytuacja jest skomplikowana. Jeśli nie uda się inwestycja w tej hali, firma rozważy alternatywne lokalizacje. Ostateczna decyzja zapadnie jednak w centrali w Chinach w pierwszym tygodniu kwietnia — opowiada Iwona Exner, pełnomocnik zarządu LSSE.

Strefa zaproponowała inwestorowi alternatywną halę oraz wszechstronną pomoc. Za pozostaniem w Legnickim Polu przemawia to, że Lenovo zainwestowało w okablowanie fabryki około 1,6-1,8 mln USD. Wójt gminy gotów jest podobno zaoferować inwestorowi zachęty podatkowe.

— Bardzo nam zależy na koncernie Lenovo. To obecnie największy chiński inwestor zainteresowany Polską. Brakuje nam takiej firmy, żeby zachęcić kolejne spółki z Państwa Środka. Musimy się wreszcie otworzyć na Chiny. Po rządowym bojkocie ceremonii otwarcia igrzysk olimpijskich były już wizyty kolejno: ministra Schetyny, wicepremiera Pawlaka, premiera Tuska, wreszcie ministra Nowaka, wysłannika premiera. Czas na ruch Chińczyków — wylicza Sławomir Majman.

Już był w ogródku…

W fabryce Lenovo zatrudnienie miało znaleźć 1300 osób. Już w ubiegłym roku ruszyła rekrutacja.

"Dotychczasowa rekrutacja przebiegała zgodnie z ustalonym harmonogramem. Uwzględniano przy tym obietnice dewelopera dotyczące terminu oddania hali produkcyjnej. Niestety, termin ten uległ znacznemu przesunięciu, dlatego też musieliśmy wstrzymać proces rekrutacji. Pomimo naszych starań, decyzją centrali, zostaliśmy zmuszeni do tymczasowego zredukowania zatrudnienia zarówno na szczeblu administracyjnym, jak i produkcyjnym" — tak jeszcze 11 lutego pisał na forum internetowym Piotr Bober, specjalista ds. rekrutacji Lenovo Poland.

Wczoraj odmówił udzielenia jakichkolwiek informacji. Z około 100 zatrudnionych firma zwolniła 47 osób.

Propozycje dla Lenovo

1Inwestycja w fabryce spółki z grupy Inter Groclin. W fabryce dostawcy z branży motoryzacyjnej miało pracować tysiąc osób, już zwolniono 350. W tym przypadku koncern Lenovo mógłby rozpocząć produkcję w ciągu czterech miesięcy.

2Inwestycja w województwie pomorskim — prawdopodobnie w Grudziądzu lub Koszalinie — w hali, którą zobowiązały się wybudować lokalne władze. Produkcja Lenovo mogłaby się zacząć za pół roku.

3Inwestycja w Legnickiej Specjalnej Strefie Ekonomicznej. Jej przedstawiciele również zaproponowali inwestorowi halę zastępczą. Gdyby firma zdecydowała się na Legnickie Pole, wójt zaproponuje firmie zwolnienia podatkowe.

okiem eksperta

Paweł Stelmaszczyk

były wiceprezes Polskiej Agencji Informacji i Inwestycji Zagranicznych

Działania resortu zasługują na pochwałę

Nie dziwi mnie, że Lenovo walczy o wyższy grant, skoro wiadomo o rekordowym wsparciu dla Della. Inna sprawa, że Dell to inny przypadek: firma już jest mocno usadowiona w Polsce i podjęła ryzyko biznesowe. W przypadku chińskich inwestycji oprócz czynnika ekonomicznego w grę wchodzi także polityka.

W tej sytuacji Ministerstwo Gospodarki robi to, co powinno — stara się wyjść naprzeciw oczekiwaniom inwestora. Należy pamiętać, że inwestorzy to nie organizacje charytatywne, też mogą mieć kłopot z płynnością i kilka-kilkanaście milionów złotych nie jest tylko symboliczną pomocą. Dziś inwestorzy naciskają, by szybciej załatwić wiele spraw. Każda kwestia staje się "być albo nie być" inwestycji. Ważne, by ministerstwo równo traktowało koncerny, choć w niektórych przypadkach mamy do czynienia z blefem lub szantażem inwestorów.

Choć sporo osób podkreśla, że w Legnickim Polu ma powstać tylko montownia komputerów, to jednak przyciągnięcie do Polski tak dużej marki jest sukcesem. Także dlatego, że nie mamy spektakularnych chińskich inwestorów. Do wejścia do Polski mógłby zachęcić właśnie koncern Lenovo, chiński producent komputerów, spadkobierca IBM. Firma zdecydowała się na inwestycję półtora roku temu. Wartość inwestycji miała być niewielka, wynieść 20 mln USD (za grunt i fabrykę płacił deweloper — Immo Industry Group), ale dzięki niej miało powstać 1276 miejsc pracy. Dodatkowo u poddostawców pracę miało znaleźć kolejne tysiąc osób.

Małgorzata Grzegorczyk

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Małgorzata Grzegorczyk

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Świat / Koło ratunkowe dla Lenovo