Kołodko: przesunięcie prywatyzacji BSK byłoby odbierane jako utrata zysków

01-06-2007, 13:30

Przesunięcie na późniejszy termin prywatyzacji Banku Śląskiego (BSK) byłoby rozumiane jako odebranie ludziom zysków przez rząd - powiedział podczas piątkowego przesłuchania przed komisją śledczą ds. banków b. wicepremier i minister finansów, Grzegorz Kołodko.

"Rząd stał w potwornie trudnej sytuacji - ludzie odebraliby to jako ruch, by pozbawić ich zysku. Był pod presją manipulowanej przez media i grupy interesu, związanej także z neoliberalną grupą, machiny i bał się, by nie wpaść w pułapkę. Mówiono by wtedy, że oto rząd SLD-PSL hamuje prywatyzację" - powiedział Kołodko, pytany o możliwość wstrzymania sprzedaży akcji BSK jesienią 1993 r.

Komisja śledcza bada sprawę prywatyzacji BSK, która budziła kontrowersje m.in. z tego powodu, że w ofercie publicznej inwestorom sprzedawano akcje za równowartość 50 zł za walor, a na pierwszej sesji za akcje płacono ponad 13 razy więcej.

Jak przypomniał Kołodko, w momencie objęcia przez niego teki ministra finansów, prywatyzacja BSK już została przeprowadzona.

Kołodko był wicepremierem i ministrem finansów w rządzie Waldemara Pawlaka (w latach 1994-1995, po Marku Borowskim i pełniącym obowiązki szefa resortu finansów Henryku Chmielaku), następnie w rządach Józefa Oleksego (1995-1996) oraz Włodzimierza Cimoszewicza (1996-1997), pełnił te funkcje również w rządzie Leszka Millera (2002-2003).

Jednak, w opinii Kołodki, prywatyzację BSK należało przesunąć w czasie i nie sprzedawać akcji podczas okresu "bańki" giełdowej poprzedzającej krach z wiosny 1994 r.

"Na pewno można było powiedzieć +nie+ i poczekać" - dodał. Jego zdaniem, wiele osób uwierzyło, że skoro debiut giełdowy BSK był po cenie ponad 13-krotnie wyższej od ceny sprzedaży, to akcje te mogły dalej drożeć. "To jest nieprawda, bo te akcje będą musiały się załamać" - podkreślił.

"Ja nie rozumiałem tej prywatyzacji. Nie rozumiałem wtedy, dlaczego BSK został sprzedany w ofercie publicznej po ewidentnie zaniżonej cenie - spekulacyjnie zaniżonej w efekcie +balona+, który był wtedy na giełdzie" - powiedział Kołodko.

Z drugiej strony - wyjaśniał - rząd "był pod presją" przeprowadzania programu restrukturyzacji banków. Przypomniał, że na początku lat 90. w wielu krajach europejskich doszło do kryzysu w sektorze bankowym, podczas gdy w Polsce - taki kryzys nie miał miejsca.

W opinii b. wicepremiera, jego decyzje o prywatyzacji banków wiązały się z dwoma celami: prywatyzacja miała służyć poprawie jakości zarządzania w banku oraz maksymalizacji przychodów dla budżetu. Pytany, czy badał prywatyzację BSK, powiedział, że jest "człowiekiem progresywnym", a przeszłość służy mu do wyciągania wniosków.

Kołodko wielokrotnie krytykował "liberalne" koncepcje gospodarcze, politykę monetarną Narodowego Banku Polskiego i przedstawiał swoje poglądy na rolę państwa.

Jednak na pytanie o potencjalne trudności z obroną krajowych interesów gospodarczych w globalnej gospodarce Kołodko odpowiedział: "o własne państwo trzeba dbać jak o własną źrenicę w oku. Jedną z form złego państwa jest państwo zbyt rozdęte i zbiurokratyzowane, ale także i państwo za słabe". Dodał, że niektórym środowiskom, np. związkom zawodowym, trudno odnaleźć się we współczesnym świecie.

"To może powołać jeszcze jedną komisję śledczą i ocenić neoliberalizm na świecie" - żartował b. minister finansów.

Z drugiej strony, Kołodko uznał obecną sytuację banków w Polsce za bardzo dobrą. Podkreślił, że sektor jest zróżnicowany, bez niczyjej dominacji, silnie dokapitalizowany i z bogatą ofertą. Zwrócił też uwagę na dobre regulacje dla sektora bankowego, przynoszące korzyść całej gospodarce.

Odnosząc się do historii prywatyzacji polskich banków, Kołodko wyraził pogląd, że gdyby można było sprzedać inwestorom zagranicznym połowę sektora, a połowę - rodzimemu sektorowi prywatnemu, zapewniłoby to lepszy rozwój gospodarczy. Przyznał, że na ten temat poglądy są różne.

Kołodko wspomniał też o swojej rozmowie z wiceministrem finansów Stefanem Kawalcem w stołówce resortu finansów. Według Kawalca - relacjonował Kołodko - termin prywatyzacji BSK był najkorzystniejszy z punktu widzenia zachęcenia ludzi do inwestowania na giełdzie, która wówczas jeszcze była nowością w Polsce.

Poseł Andrzej Dera (PiS) dociekał, dlaczego na temat prywatyzacji BSK Kołodko rozmawiał z Kawalcem akurat w stołówce. "To żadna tajemnica, opisałem to w książce" - mówił Kołodko. "Nie czytałem jej" - odparł Dera. "A to niedobrze. Trzeba czytać dobre książki, bo wtedy ma się mniej pytań, a więcej wiedzy. Poszedłem do stołówki po to, po co także pewnie pan chodzi. Akurat spotkałem pana ministra Kawalca i przysiadłem się do niego" - powiedział Kołodko.

Na koniec zeznań b. wicepremier przekazał komisji dwie swoje książki, jednocześnie prezentując je fotoreporterom. Poprosił też o "kliknięcie na maila" konkluzji z prac komisji. "Mój adres to:..." - mówił. "Dziękuję, na pewno sobie poradzimy" - przerwał mu przewodniczący komisji Adam Hofman (PiS).

Hofman dodał, że dla niego wartością przesłuchania Kołodki jest to, że do opinii publicznej przebiły się "wartości inne niż neoliberalne" w poglądach gospodarczych. (PAP)

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Gospodarka / Kołodko: przesunięcie prywatyzacji BSK byłoby odbierane jako utrata zysków