Kolorowy klucz do sukcesu

Magdalena Mastykarz
opublikowano: 17-02-2014, 00:00

Pomysł na biznes: ColorKey produkuje kieszonkowe gadżety nie tylko dla stylistów. Jest jedną z trzech firm, które zajmują się tym na polskim rynku

Moda jest dziś w cenie. Zarabiają na niej nie tylko projektanci, producenci i sprzedawcy ubrań, ale też ci, którzy doradzają, jak dobrze wyglądać. Na rynku nie brakuje stylistów czy tzw. personal shopperów, którzy pomogą dobrać stroje odpowiednie do sylwetki. Są też tacy, którzy przychodzą w sukurs stylistom — na przykład Katarzyna Łęgnowska i Tomasz Chojecki z firmy ColorKey, którzy od 2013 r. dostarczają im narzędzi do analizy kolorystycznej.

Zobacz więcej

KOPALNIA POMYSŁÓW: Katarzyna Łęgnowska, założycielka firmy ColorKey chce stworzyć w najbliższym czasie specjalną ofertę skierowaną do szkół wizażu [FOT. MW]

Nie tylko dla stylistów

— Kiedyś do usługi fryzjerskiej dostałam gratis analizę kolorystyczną. Stylistka pokazała mi kolory ubrań i kosmetyków, które pasują do mojego typu urody, chciała też sprzedać mi notesik z tymi kolorami, który mogłabym nosić ze sobą na zakupy. Tyle, że notesik był niechlujnie zrobiony i kosztował 60 zł. Nie kupiłam go. Jak przystało na dziecko internetu, chciałam sama znaleźć tańszy. Okazało się, że ani na Allegro, ani nigdzie indziej nie można było tego znaleźć. Wtedy postanowiłam, że sama to wyprodukuję, tyle że lepsze i znacznie tańsze — opowiada Katarzyna Łęgnowska.

Jak postanowiła, tak zrobiła. Do współpracy zaprosiła stylistki i grafika. Wspólnie stworzyli Color Friend — kieszonkowy gadżet, który można zabrać ze sobą na zakupy, który pokaże, czy dany kolor pasuje do naszego typu urody. Cena — zgodnie z założeniem — niższa: 32 zł.

— Nasz produkt kierujemy do stylistów, którzy będą go sprzedawaćswoim klientom, a także do osób indywidualnych, którym zależy na dobrym wyglądzie, ale nie chcą angażować do jego uzyskania stylistów — opowiada właścicielka ColorKey. Obecnie firma współpracuje z kilkunastoma salonami wizażu w całej Polsce, a Katarzyna Łęgnowska nieustannie stara się o pozyskanie nowych kontaktów.

— Wypróbowujemy różne modele współpracy: czasami sprzedajemy gadżety, czasami wypożyczamy je na pewien okres, po którym rozliczamy się ze sprzedanych produktów. Niekiedy pozwalamy stylistom narzucać dowolną cenę detaliczną, innym razem umawiamy się na określoną kwotę, z czego oni zyskują około 28 proc. — wymienia Katarzyna Łęgnowska.

Niektórzy poprosili o wydrukowanie okładek, na których umieszczono ich dane. Okazało się też, że produkt kupują mężczyźni (choć nawet nie w połowie tak często, jak kobiety). W planach są nowe gadżety: Color Hair pomagający w wyborze koloru włosów i Color Mix pokazujący, jak łączyć ze sobą kolory ubrań.

Handlowiec poszukiwany

ColorKey to Katarzyna Łęgnowska, która wpadła na pomysł kieszonkowych gadżetów, a teraz pozyskuje nowych klientów, organizuje sprzedaż i planuje rozwój firmy, oraz Tomasz Chojecki, który nadzoruje działalność firmy w internecie. Merytorycznym trzonem działalności są dwie stylistki: Aleksandra Tarasińska, wicemistrzyni świata w makijażu, oraz Marzena Lampasiak, ekspert wizażu i stylizacji. Poza tym z ColorKey współpracują graficy, programiści, a obecnie poszukiwany jest handlowiec.

— Niektórych wykonawców udało mi się namówić na niestandardowy model zapłaty za ich usługi. Na przykład stylistki odpowiedzialne za stronę merytoryczną produktu mają udział w zyskach przez określony czas i — co chyba dla nich najważniejsze — ich nazwisko znalazło się na okładce produktów — opisuje właścicielka ColorKey.

Pomogły Inkubatory

Wejście na rynek nie wymagało dużych nakładów finansowych.

— Na założenie ColorKey przeznaczyłam kilka pensji, które korporacje oferują świeżo upieczonym studentom — mówi Katarzyna Łęgnowska. Pomysł zrealizowano w ramach Akademickich Inkubatorów Przedsiębiorczości, co ma zarówno plusy, jak i minusy.

— AIP daje mi przede wszystkim osobowość prawną. Cenne jest też biuro, z którego mogę korzystać, spotykając się z klientami. Są liczne szkolenia biznesowe, z których często korzystałam i gdzie spotykałam innych początkujących przedsiębiorców — wspomina.

Miesięczne zobowiązanie wobec AIP to 250 zł netto, co również nie jest wygórowaną ceną. Jakie zatem są niedogodności funkcjonowania w ramach inkubatorów?

— Nie mam swobodnego dostępu do pieniędzy, które zarobię. Żeby je wypłacić, muszę za każdym razem wypełnić masę dokumentów, a potem czekać na autoryzację kilka dni — dodaje Katarzyna Łęgnowska.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Magdalena Mastykarz

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy