Komentarz Adama Sofuła: Ciężkie jest życie ministra

Adam Sofuł
03-12-2008, 07:55

Minister finansów to niewdzięczny zawód — na wszelkie postulaty kolegów z rządu musi odpowiadać jak niegdyś ekspedientka w  sklepie spożywczym: "Nie ma". Czasem w życiu ministra finansów nadchodzi jednak taka chwila, że musi kolegom zabierać obiecane niewiele wcześniej pieniądze. Dla Jacka Rostowskiego taka chwila właśnie nadeszła.

Po posiedzeniu rządu, na którym przyjęto autopoprawkę do ustawy budżetowej, nikt z gabinetu Donalda Tuska nie kwapił się do tego, aby powiedzieć, który z ministrów będzie musiał zaoszczędzić najwięcej. Trudno się dziwić — łatwiej mówić o rzeczach przyjemnych, jak rząd będzie dawał gwarancje i pieniądze w ramach pakietu antykryzysowego, niż to, że będzie pieniądze zabierał. Z wcześniejszych doniesień wynikało, że cięcia dotkną m.in. program posyłania sześciolatków do szkól. Skądinąd słusznie — sześciolatki, choć hałaśliwe, demonstracji żadnej nie zrobią.

Jedną z ofiar kryzysu będzie z pewnością prezydent, któremu posłowie już zaczęli przycinać budżet kancelarii i jest to jedna z nielicznych chwil w życiu polityków (przynajmniej koalicyjnych), kiedy pracę można połączyć z przyjemnością. Ministra finansów czeka w Sejmie trudna batalia o przeforsowanie zmniejszenia wydatków — można założyć w ciemno, że w opinii posłów (nie tylko z opozycji) każda obcięta z wydatków złotówka jest narodowi niezbędna do życia. Dobrze więc, by — najlepiej we współpracy z premierem — przygotował dobre uzasadnienie, dlaczego zmniejsza takie a nie inne wydatki. Taki już los ministra finansów.

Adam Sofuł

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Adam Sofuł

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Gospodarka / Komentarz Adama Sofuła: Ciężkie jest życie ministra