Komentarz Adama Sofuła: debata o debacie

Adam Sofuł
09-10-2007, 07:38

W najgorętszym okresie kampanii wyborczej tematem numer jeden jest to, czy Donald Tusk najpierw odbędzie debatę z  Aleksandrem Kwaśniewskim, czy z Jarosławem Kaczyńskim i które z tych spotkań będzie eliminacjami, a które finałem. Za sukces zostanie uznane, że politycy będą rozmawiać, o czym — to już sprawa drugorzędna.

Jeśli w obecnej kampanii wyborczej pojawiają się jakiekolwiek wątki gospodarcze, to poza głównym jej nurtem. O ile w podczas poprzednich kampanii wyborczych politycy chętnie spotykali się z przedstawicielem świata biznesu, czasem nawet coś obiecując, o tyle obecnie to organizacje przedsiębiorców ściągają nie bez trudu przedstawicieli różnych partii na rozmowę o programie. Nie są to łatwe rozmowy i najczęściej nie wychodzą poza ogólniki o obniżce podatków i kosztów pracy czy zielonym świetle dla przedsiębiorczości (politycy kiedyś coś słyszeli, że przedsiębiorcom byłoby miło, gdyby ponosili niższe koszty pracy, więc cóż szkodzi obiecać). Czasem padną twardsze deklaracje — jak np. lidera LPR Romana Giertycha, który obiecał, że nie będzie pobierał uposażenia poselskiego, jeśli nie zostanie zniesiony podatek dochodowy dla najuboższych. Można to uznać za strzał w dziesiątkę, bo dzięki tej obietnicy Giertych przebił się do mediów. Na dodatek w jej spełnieniu mogą mu walnie dopomóc wyborcy, sprawiając, że nie będzie w najbliższym czasie pobierał z kasy Sejmu żadnego uposażenia, nie-zależnie od tego, jaki system podatkowy będzie obowiązywał.

Politykom Prawa i Sprawiedliwości wypsnęło się podczas telewizyjnego wywiadu w CNBC TVN Biznes, że po wygranych wyborach partia ta zlikwiduje Radę Polityki Pieniężnej. Podczas normalnej kampanii wyborczej byłaby to wiadomość elektryzująca, ale powiedzmy sobie szczerze: w poprzednich wyborach PiS też to zapowiadał, a ponadto i tak wszyscy czekają na nowy wyborczy spot z oligarchą, a nie na plany partii wobec najważniejszych instytucji w państwie. Przypomnijmy: przed poprzednimi wyborami PiS i PO zgodnie zapowiadały, że zostanie unieważniona prywatyzacja PGNiG. Dlaczego więc teraz mielibyśmy się przejmować groźbami wobec RPP. Paradoksalnie, najważniejsze kwestie poruszają najmniejsze partie — można się zżymać na LPR, że przy ogniu dramatycznej sytuacji w Iraku chce upiec swoją polityczną pieczeń (przy okazji ryzykując rozbicie swojego sojuszu wyborczego), ale to właśnie obecność Polski w tym regionie powinna być jednym z głównych wątków kampanii. Za to polityczni giganci (jeśli patrzeć na sondaże) wiodą zajadły spór, ile osób zginęło na drogach w minionych dwóch latach.

Kampanie wyborcza jest dobra wtedy, kiedy jest skuteczna — przekonują sztabowcy wszystkich partii i grają na emocjach. Tyle że to oznacza, że wyborcy będą praktycznie głosować w ciemno. A wyniki takiego głosowania mogą okazać się zaskakujące. Zwłaszcza dla polityków.

Adam Sofuł

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Adam Sofuł

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Gospodarka / Komentarz Adama Sofuła: debata o debacie