Komentarz Adama Sofuła: Pierwsze rysy na partyjnym monolicie

Adam Sofuł
opublikowano: 06-11-2007, 07:51

Przejście z ław rządowych do opozycji jest zawsze bolesne — wielu działaczy musi się pożegnać z posadami, przybywa niezadowolonych, zaczyna się szukanie winnych, często zagrożona jest pozycja szefa partii. Ale nie w Prawie i Sprawiedliwości. Pozycja Jarosława Kaczyńskiego w tej partii jest niezagrożona.


Rezygnacja ze stanowisk trzech wiceprzewodniczących partii nie musi automatycznie oznaczać rozłamu. Jarosław Kaczyński ma wystarczający autorytet w partii, by przez najbliższe miesiące spróbować posklejać ujawnione w ostatnich tygodniach pęknięcia. Reakcja na dymisje swoich współpracowników wskazuje jednak, że nie wiadomo, czy będzie chciał. Szef PiS dał wyraźnie do zrozumienia, że dymisje wiceszefów partii uprzedziły jedynie ich odwołanie. Bagatelizowanie problemu nie oznacza jednak, że go nie ma.

Różnice zdań co do funkcjonowania PiS w kierownictwie partii wyszły niniejszym na światło dzienne. Zapewne można by je usunąć na drodze dyskusji, ale w PiS dyskusja nie jest cenioną cnotą. Jarosław Kaczyński bardziej stawia na lojalność i dyscyplinę, nie zamierza nikogo do swoich racji przekonywać, będzie za to swoją wolę egzekwował. Stanowił on dotychczas siłę PiS, ale może okazać się słabością tej partii — bo problemem będzie, czy uda się znaleźć wystarczająco wielu zdyscyplinowanych i lojalnych współpracowników, by wrócić do władzy.


 

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Adam Sofuł

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Inne / Komentarz Adama Sofuła: Pierwsze rysy na partyjnym monolicie