Komentarz Adama Sofuła: Premierowi może nie wystarczyć uśmiechów

Adam Sofuł
29-01-2008, 07:51

Stosunkowo wcześnie od objęcia rządów premier Donald Tusk musiał się zamienić w strażaka. Jeździ po kraju i gasi protesty. To spotkał się na białym szczycie z lekarzami, to wczoraj z kolei odwiedził w Białej Podlaskiej strajkujących celników, a przy okazji spotkał się z przewoźnikami protestującymi przeciwko protestowi celników.

Na razie strażacka działalność szefa rządu przynosi umiarkowane powodzenie — społeczne pożary nie są wprawdzie ugaszone, ale przynajmniej udało się chwilowo zapobiec rozprzestrzenianiu strajkowego ognia. Taka strażacka taktyka jednak na długo nie wystarczy. Potrzebny jest przemyślany plan rozwiązania problemów lekarzy, celników i nauczycieli. Pierwsze miesiące rządów Donalda Tuska i pakiet ustaw zdrowotnych nie skłaniają w tym względzie do optymizmu. Zarzuty Przemysława Gosiewskiego, że rząd Tuska zmarnował półtora miesiąca, jeśli chodzi o celników, brzmią niepoważnie, bo poprzedni gabinet zmarnował znacznie więcej czasu. Nie zmienia to faktu, że obecny gabinet trochę zlekceważył ten protest i teraz musi ten problem rozwiązać. Niewiele wskazuje, by miał na to dobry pomysł.

Negocjacji z protestującymi nie można lekceważyć — biały szczyt nieco ostudził emocje, być może rozmowy z celnikami przyniosą podobne wyniki. Premier apeluje do celników o odrobinę zaufania do rządu i do niego osobiście. Nawet jeśli te apele okażą się skuteczne, to tego zaufania nie wystarczy na długo. Uśmiechami można skłonić strajkujących co najwyżej do zawieszenia protestu (co, biorąc pod uwagę rosnące z dnia na dzień straty przewoźników, o wizerunku Polski nie wspominając, nie jest bez znaczenia), ale nie do zakończenia. To można osiągnąć niekoniecznie dzięki podwyżkom płac (chociaż wydaje się, że jakieś będą nieuchronne), ale dzięki konkretnym rozwiązaniom prawnym. Na to potrzebny jest jednak czas i premier, rozdając na prawo i lewo uśmiechy, usiłuje zyskać parę tygodni. Oby tego czasu rząd nie zmarnował.

Każdy dzień przynosi zapowiedzi kolejnych protestów. Na uśmierzenie wszystkich premierowi może po prostu nie starczyć uśmiechów. Dlatego zbliżający się symboliczny setny dzień sprawowania rządów może stać się dobrą, a kto wie czy nie ostatnią, okazją do przejęcia inicjatywy politycznej. Dotychczas premier i jego ministrowie byli niejako wywoływani do tablicy przez protestujących związkowców. Pora, by to rząd wezwał związkowców do dyskusji o rządowych propozycjach. Jest wprawdzie jeden problem — owe propozycje musiałyby się pojawić, a czasu zostało już bardzo niewiele — ale przecież nikt nie mówił, że będzie łatwo.

Adam Sofuł, a.soful@pb.pl

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Adam Sofuł

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Inne / Komentarz Adama Sofuła: Premierowi może nie wystarczyć uśmiechów