Komentarz Adama Sofuła: Wojna na gesty, wojna na słowa

Adam Sofuł
23-12-2008, 06:47

Sąd zdecyduje, który prezes telewizji tzw. publicznej jest legalny. Szkoda, że kompetencje sądu są tak ograniczone i że sąd nie może stwierdzić, który prezes jest lepszy i czy w ogóle dany delikwent nadaje się na to stanowisko. Organy statutowe wyraźnie sobie bowiem nie radzą. I  to od lat.

Sytuacja w telewizji stała się okazją do wyrażania gromkiego ponadpartyjnego oburzenia. Ciekawe dlaczego — czy dlatego, ze podczas głosowań w radzie nadzorczej złamano partyjne parytety. To wypada szanownych polityków zapytać: skąd te parytety się tam wzięły. Nowy zarząd istotnie wygląda nieciekawie, ale czy rzeczywiście kompetencje p. o. prezesa budzą takie oburzenie (a byłoby ono po stokroć słuszne), czy też to, że w tej sprawie nie zawarto żadnego politycznego układu. Przynajmniej jeśli chodzi o głównych graczy.

Obecny chaos w telewizji to efekt wielkiego ponadpartyjnego porozumienia — cichego przyzwolenia na to, że telewizja jest politycznym łupem, który należy zatrzymać w swoich rękach jak najdłużej. To efekt złego prawa, wzbogacanego przez ostatnie kilkanaście lat o jeszcze gorszą praktykę. Więc jeżeli ktoś przez przypadek może zostać prezesem TVP, to dlaczego się dziwić, że ktoś z takiej okazji korzysta. A nuż jakaś odprawa się trafi.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Adam Sofuł

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Komentarz Adama Sofuła: Wojna na gesty, wojna na słowa