Komentarz Adama Sofuła: Zasada domina

Adam Sofuł
08-01-2008, 08:38

Już wydawało się, że rządowi udało się przetrwać pierwszą nawałę ogniową — strajki w kopalniach mają dość ograniczony zasięg, kryzys w służbie zdrowia po wprowadzeniu przepisów o ograniczeniu czasu lekarzy też ma raczej charakter lokalny i dotyczy kilku szpitali, gdzie sytuacja jest rzeczywiście dramatyczna.

W kolejce po podwyżki ustawiły się jednak w ostatnich dniach kolejne grupy — ogólnopolskim protestem zagroziły pielęgniarki, na przyszły piątek demonstrację zapowiedzieli nauczyciele. Miodowy miesiąc rządu najwyraźniej się skończył. Dotychczas premier mógł się pocieszać (skądinąd nie bez racji), że żądania płacowe to problem dyrektorów kopalń i szpitali. Teraz te pocieszenia byłyby złudne. Nadchodzi czas, że będzie musiał wyjść do kolejnych demonstracji, by związkowców dobrym słowem ugłaskać. Sęk w tym, że dobre słowo to może być stanowczo za mało.


Nieprzypadkowo widmo protestu pielęgniarek pojawiło się w momencie, gdy w wielu szpitalach negocjacje z lekarzami na temat podwyżek płac zaczęły wychodzić na prostą (nawet przy zastrzeżeniu, że zawierane z lekarzami porozumienia często miały charakter jedynie tymczasowy). Pielęgniarki poczuły się pokrzywdzone, że lekarze dostaną podwyżki, a one nie. Trudno się im dziwić. Kiedy pielęgniarkom uda się wywalczyć jakiś — najprawdopodobniej nieznaczny — wzrost płac, pokrzywdzona poczuje się następna grupa zawodowa. Jak w dominie, gdzie jedna kostka powala następne. W organizowanych raz do roku pokazach miliony padających kostek układają się w fantastyczne obrazy. Obraz po polskim płacowym Domino Day może być dużo bardziej ponury. Bo zarówno odmowa spełnienia żądań płacowych, jak i ich spełnienie rozpali jeszcze bardziej protesty.


Obecny rząd zbiera żniwa zaniechań wielu poprzednich rządów. Obecne protesty są skutkiem wieloletniego łatania, a nie reformowania służby zdrowia, zaniechania przekształcania górnictwa w konkurencyjną branżę, a nie jedynie przytuliska dla kilkunastu związków zawodowych. Ale zwalanie winy na poprzedników nic nie da. Rząd musi przedstawić odważny program reform, który niekoniecznie musi spełniać żądania dziś protestujących związkowców, ale na pewno musi stanowić dla nich poważną ofertę. Być może dzisiejsza konferencja minister zdrowia Ewy Kopacz, na której ma ona przedstawić pakiet projektów ustaw medycznych będzie krokiem w tym kierunku (chociaż patrząc na dotychczasowe posunięcia rządu, można mieć wątpliwości, czy ten gabinet ma wizję tego, co chce zrobić, czy też dopiero rozpoznaje sytuację). Im wcześniej rządowi uda się powstrzymać to płacowe domino, tym lepiej. Nie będzie to na pewno łatwe. Przez pierwsze tygodnie swojego urzędowania premier Donald Tusk i jego koledzy z rządu wiele zrobili, by Polaków przekonać, że rząd może być miły. Prawda jest jednak taka, że nie zawsze może być miło, zawsze musi być tylko mądrze.


 

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Adam Sofuł

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Inne / Komentarz Adama Sofuła: Zasada domina