Komentarz Jacka Zalewskiego: Dzień Europy a Dień Pobiedy

Jacek Zalewski
10-05-2010, 07:17

Data 9 maja czystym przypadkiem ma podwójną symbolikę, nawiązującą w dwóch częściach naszego kontynentu do zupełnie innych wartości. Unia Europejska uważa ogłoszoną w roku 1950 deklarację Roberta Schumana w sprawie węgla i stali za swój akt założycielski.

W Moskwie o francuskim ministrze mało kto słyszał, za to 9 maja jest od roku 1945 Dniem Zwycięstwa, w powyższym tytule przywołanym po rosyjsku. Notabene Rosja obchodzi zwycięstwo w Wielkiej Wojnie Ojczyźnianej 1941-45. Druga światowa spięta datami 1939-45 w ogóle tam nie istnieje. Między innymi dlatego kwestia Katynia, w ostatnim czasie bardzo silnie wpływająca na stosunki dwustronne Polski z Rosją, tak strasznie ciężko przebija się do tamtejszej świadomości — wszak dotyczy roku 1940, czyli okresu… pokoju.

W stolicy Polski przeszła z okazji 9-majowego święta (w tym roku w jego wigilię) tradycyjna parada Schumana, czyli radosny pochód młodzieży symbolizującej przyszłość. W stolicy Rosji przemaszerowała i przetoczyła się z chrzęstem gąsienic tradycyjna defilada wojskowa, której widownią na Placu Czerwonym byli głównie weterani symbolizujący przeszłość. Dualizm obchodów najlepiej uzewnętrzniają dwie wspaniałe pieśni — unijna "Oda do radości" i rosyjska "Wstawaj, strana ogromnaja". Notabene w ramach poprawności politycznej z obchodów w Moskwie dyskretnie wyeliminowano okoliczność, nad kim właściwie zostało odniesione zwycięstwo. W dobie zacieśniającej się współpracy Rosji z Niemcami, po starcie budowy bałtyckiego gazociągu Nord Stream wręcz nie wypada tego przypominać. Ba, tylko patrzeć, gdy w kolejnej defiladzie oprócz aliantów pojawi się także Bundeswehra.

Pytanie, która 9-majowa perspektywa jest bardziej rozwojowa, jest retoryczne. Polska może się tylko cieszyć, że znajdujemy się w strefie, w której dzień ten bardziej już kojarzy się z kolorowymi balonikami niż z chrzęstem gąsienic. A swoją drogą globalnym fenomenem jest wytyczanie drogowskazów ku przyszłości opartych głównie na fundamencie przeszłości. Sama duma ze zwycięstwa sprzed dwóch pokoleń to ciut za mało. Dlatego trudno uniknąć wrażenia, że Rosja to jednak Europa inaczej.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jacek Zalewski

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Komentarz Jacka Zalewskiego: Dzień Europy a Dień Pobiedy